KOD w Chicago – “wirus” zagrażający jedności Polonii

14
1011

grupowy KODPodczas spotkania z Mateuszem Kijowskim w Chicago doszło do incydentu. Spotkanie, ze względu na bezpieczeństwo naszego gościa oraz przykre, poprzednie doświadczenia, zorganizowaliśmy w hotelowej sali konferencyjnej. Miejsce i godzina wydarzenia zostały objęte tajemnicą. Jak w czasach okupacji. Ale przeciwnicy KOD wiedzieli, że Mateusz Kijowski jest w Chicago. Konserwatywne media podjęły intensywną akcję odnalezienia kryjówki „renegatów” i „zdrajców”. W każdej chwili spodziewaliśmy się obecności protestujących.

Wiadomość o powstaniu Komitetu Obrony Demokracji przyjęto w polonijnym Chicago jako śmiertelne zagrożenie. Narodowo-katolickie media, w większości sklerykalizowane, prześcigają się w obrzydzaniu idei propagowanej przez KOD, oraz zachęcają słuchaczy, aby czynnie sabotowali spotkania i pikiety organizowane przez „zdrajców ojczyzny”. Informacje o spotkaniach KOD są natychmiast podawane na antenie z bojową sugestią, że “patrioci nie mogą się przecież temu przyglądać obojętnie”.

Wkrótce w hotelu pojawiła się grupa, chcąca zakłócić spotkanie. Policja wyprowadziła jedną osobę. Była to kobieta, która wyzywając nas od „Żydów” i „zdrajców”, jednocześnie machała zaczepnie torebką. Niespodziewanie dla nas wszystkich Mateusz Kijowski zaproponował, aby wpuścić protestujących i dać im możliwość zadawania pytań. Nieco ociągając się, chyba dwie osoby weszły do środka. Daliśmy im mikrofon. Nikt im nie przeszkadzał.

Terror jednej opinii jest charakterystyczny dla totalitarnych reżymów politycznych. Zgodność i jedność są wymuszane wtedy środkami administracyjnymi. Nie bez długotrwałych konsekwencji dla osobistych wolności człowieka i jego intelektualnego rozwoju. Jeżeli jest tylko jedno spojrzenie, to nie ma kontrowersji; nie ma innych kandydatur, alternatyw i propozycji. Brak wolności wyboru znosi też potrzebę prowadzenia sporów i zawierania kompromisów. Bo po co, skoro wszyscy myślimy tak samo?

kod2Ale autorytaryzm oparty na jednej opinii i sztucznej jedności nie potrzebuje koniecznie politycznej opresji – i występuje również w środowiskach zamkniętych, otoczonych nawet demokratycznym porządkiem. Potrzebne są tylko intelektualna izolacja od świata zewnętrznego oraz system wewnętrznych kar za apostazję. Skrajnie konserwatywna część Polonii chicagowskiej spełnia oba te warunki.

Izolacja intelektualna nie ma nic wspólnego z geografią. To zjawisko mentalne, wywołane najczęściej poczuciem strachu. Jego źródłem jest świat zewnętrzny, gdzie poza murem czai się wróg; lewak, „żyd”, komunista, agent, liberał, ktoś czy coś, co stanowi śmiertelne zagrożenie. Inny człowiek staje się wtedy niebezpieczną alternatywą – przywleczonym z zewnątrz wirusem. Tak powstaje kulturowe getto – społeczność oderwana od świata, a jednocześnie żyjąca w permanentnym pogotowiu bojowym. Nawet trzask gałązki powoduje, że przestraszeni ludzie reagują jak zwierzęta węszące drapieżnika. I zbijają się w stado. W stadzie natomiast nie ma miejsca na inną opinię i wątpliwości. Stawką bowiem jest zawsze przetrwanie.

Reakcje obronne są więc gwałtowne. Przerażona wizją infekcji, albo rozłamu, społeczność getta stosuje wobec apostatów karę, którą jest natychmiastowe wykluczenie z grupy. Od kary tej nie ma odwołania. Jej egzekucja odbywa się przez publiczne zelżenie i odebranie czci odszczepieńcowi. Nazwiska założycieli i zwykłych członków KOD przedstawiono w audycjach radiowych i na prawicowych portalach jako zdrajców ojczyzny, agentów i byłych komunistów. KOD w Chicago stał się nie tylko wirusem przywleczonym z Polski, ale tutaj zmutował w wyjątkowo złośliwą postać – stał się zagrożeniem dla istnienia Polonii.

Rytuał wykluczenia ze społeczności dopełnił się podczas kontr-pikiety zorganizowanej przeciwko chicagowskim KODowcom w marcu. Skrajnie prawicowi Polacy, głównie starsi i spracowani ludzie, zwyzywali nas od „parchów” i „zdrajców”, będąc przekonanym, że spełniają patriotyczny obowiązek i walczą o jedność Polonii. Tak im dopomóż Bóg. Gdyby nie policja, która trzymała rozwścieczonych „patriotów” w bezpiecznej odległości, pewnie doszłoby do przemocy. W imię jednego zdania i polonijnej jedności. Był to smutny dzień, który obnażył twarz polonijnego autorytaryzmu. Ale pokazał również jego słabość i bezsilność w obliczu ludzkiej wolności posiadania innego zdania.

Nawet w zamknięciu typu orwellowskiego znajdą się wolnomyśliciele, próbujący zainfekować wątpliwościami innych. To nie przypadek zatem, że w Chicago – bastionie katolickiego konserwatyzmu – powstała największa w całych Stanach Zjednoczonych grupa KOD. Autorytaryzm gettowy ma bowiem wbudowaną w siebie słabość – skłania swoich członków do pytań i domysłów, związanych ze światem zewnętrznym. Na początku po cichu. Potem coraz głośniej.

Dzięki kilku odważnym publicystom, działaczom wolnościowym, ludziom ceniącym demokrację, obszar wolności w polonijnym Chicago wyraźnie poszerzył się. Komitet Obrony Demokracji stał się wolnościową alternatywą oraz lokalną propozycją dialogu. KOD w Chicago, grupa już kilkuset osobowa, oprócz nienawiści i strachu – wzbudza coraz częściej ciekawość. Być może dlatego, że oferuje ogromną wartość edukacyjną i emancypacyjną. Autorytarna osobowość Polonii nadal istnieje, ale nie może już rościć prawa do całości. Nie ma takiej mocy.

 

zdjęcia: Archiwum KOD Chicago.

Zdjęcie główne spotkanie z Mateuszem Kijowskim

Zdjęcie w środku: wypełniając patriotyczny obowiązek

 

tekst ukaże się również na portalu racjonalista.tv

 

Dariusz Wiśniewski

 

 

14 Komentarze

  1. Mysle ,ze ktoś zdrowo namieszać ludziom starszym w głowie ,niestety wyzwiska są przykre ale trzeba rozmawiać do zwyciestWA.PODOBALO mi się jak P Kijowski zaprosił protestujące osoby do sali aby mogły porozmawiac.Widze na forum jeśli zadaje się konkretne pytania nie atakuje a po prostu rozmawia cześć ludzi podejmuje dyskusje ,może to jest jakaś droga do uzmyslowaienia ludziom ,ze się myla.

  2. Ja nie wierzę, w żaden dialog z PiS. PiS konsekwentnie dąży do zwarcia i pewnie będzie je miał. Sprawa rozstrzygnie się siłowo na ulicach, jak trzeba będzie przyjdzie nam walczyć. Nie nalezy się tego bać i podjąć pisowską rekawicę.

  3. Panie Dariuszu ! Z calym szacunkiem i sypatia do KODu w Chicago, myle jednak, ze uprawia Pan propagande sukcesu. Ciekawy tylko jestem do kogo ta propaganda sukcesu jest skierowana. Dobrze ze KOD w Chicago istnieje, dobrze ze cos tam robia, Ale z tymi liczbami i popularnoscia to Pan moooooocccnooo przesadzil.
    Ostatni raz jak liczylem to KOD Chicago liczyl 42 osoby, a bylo to kilka tygodni temu. A teraz jest kilkaset??? Jak to sie namnozylo??Oczywiscie moze Pan wypisywac dowolne bzdury, bo i tak tego NIE DA sie zweryfikowac. Na Facebook juz KOD Chicago NIE ma, a przynajmniej nie da sie go znalezc, to tym sposobem nie mozna sprawdzic. Mozna by policzyc 7 maja, ale GDZIE bedzie ta demonstracja 7go maja?Jak narazie jest to scisla tajemnica. A przynajmniej ja nie jestem w stanie sie dowieziec. Chyba bede musial sluchac polonijnych gadzinowek, w tym zwlaszcza Sliwy Lucji, to od nich sie dowiem, gdzie bedzie sped bojowkarzy PiSowsiowych z klonicami, a to bedzie rownoznaczne z odkryciem miejsca i czasu demonstracji KODu. No oczywiscie mozna sie dowiedziec okrezna droga. Ale czy doprawdy kilkaset osob bedzie chcialo obrac taka droge informacji?? A gdy juz mi sie uda odnalezc i dotrzec na demonstracje KODu Chicago i sie dolicze 80 osob w tym male dzieci i psy, to Dariusz Wisniewski wytlumaczy, ze to z powodu strachu przed bojowkami PiSowskimi przyszlo tylko 42 doroslych, 30 dzieci i 10 psow obronnych. A tak na marginesie, to ja mam pitbulla, Jak dostane z FBI cynk, gdzie bedzie ta demonstracja KOD Chicago 7go Maja, to moge go przyprowadzic. Bedzie 11 psow obronnch. Ale do “setki” i tak bedzie jeszcze daleko. Pragne Panu Dariuszowi uzmyslowic, ze okreslenie “kilkaset” to musi byc co najmniej 201 osob. Ech ! Fantasta Pan jestes Panie Dariuszu

  4. Tak się zastanawiam, czy się w życiu doczekam, że poseł obojętnie jakiej opcji zacznie nie od tego, że jego partia jest najlepsza a partia opozycyjna jest be, ale od tego, ża aby pomóc Polsce należy….

  5. Panie Darku W. czy to nie smieszne, ze drobna blondynka, wazaca moze 110lb. mogla zagrozic ochroniarzom z KODu, ktorzy wazyli ok. 300lb.? Widzalam Ja na Trojcowie.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: