Lekarz na razie nie przyjmuje

2
590

Głodujący lekarze rezydenci, medycy i ratownicy medyczni są osamotnieni.

Rządowe media chętnie przypominają, że status majątkowy pełnoprawnego lekarza jest relatywnie wysoki. A zawód lekarski powinien być – jak powiedział Marszałek Senatu, Stanisław Karczewski, chirurg z wykształcenia – bardziej ideową misją niż pracą zarobkową. Stąd już blisko do podejrzenia, że protestujący chcą poprzez zbiorowy szantaż “wyrwać” extra kasę z publicznych pieniędzy.

Rzecz jasna, kosztem innych grup pracowniczych.

Protest ma więc swoje ograniczenia.

Zyskał sympatię Polaków, ale nie ich masowe wsparcie. Grupy zawodowe, które mają się gorzej, nie poparły czynnie tej akcji. Poza tym, wielu obywateli – zwłaszcza ludzie młodzi – nie przejmuje się zbytnio stanem opieki zdrowotnej. Oczywiście, dopóki są zdrowi.

Premier Beata Szydło liczy więc na to, że protestujący wkrótce “wymiękną”. Jeżeli tak się stanie, najbardziej straci na tym obywatel, a dokładnie jego stan zdrowia.

Ale są i inne konsekwencje.

Zawód lekarza już mocno stracił na atrakcyjności. Młodzi ludzie, myślący o karierze lekarskiej, czy w ogóle w służbie zdrowia, wezmą teraz pod uwagę mniej ryzykowne propozycje. Ci, którzy mają dyplomy, albo je wkrótce otrzymają, z pewnością rozważą możliwość pracy za granicą. Aroganckie i pogardliwe zawołanie posłanki Józefy Hrynkiewicz (PIS) “niech jadą”, może więc zamienić się w rzeczywistość. Bezpośrednim następstwem takiego exodusu byłby głęboki kryzys w służbie zdrowia. Co więcej, z powodu braku dostępu do leczenia, za lekarzem wyjedzie również pacjent.

Polska przeznacza na ochronę zdrowia niewiele powyżej 4 proc. całości budżetu. Jesteśmy w Europie niemal na ostatnim miejscu w tej statystyce. Gorzej jest tylko w Turcji i na Łotwie. Niemcy czy Szwecja wydają na ten cel ponad dwa razy więcej. Niezadowolenie medyków jest więc uzasadnione.

Dlaczego więc rząd cynicznie “gra” zdrowiem społeczeństwa?

Nie chodzi tylko o pieniądze.

Polski rząd nie lubi rozmawiać z obywatelem i mu nie ufa. Społeczeństwo jest postrzegane przez PIS nie jako partner do dialogu, a raczej jako siedlisko problemów i zagrożeń. Rząd woli zatem komunikować się z oddalenia. Bezpośredni dialog i otwarta debata społeczna jest dla autorytarnej władzy formą uległości. I powodem do niepokoju. Lepiej zatem, żeby dialogu nie było. Jeżeli rząd jest zmuszony podjąć rozmowy, to reaguje bardzo nerwowo. I od razu mówi “nie”.

Rząd nie może jednak zignorować postulatów pracowników służby zdrowia tak, jak uczynił to w przypadku nauczycieli. Protestujący występują nie tylko w swoim imieniu; reprezentują również najważniejsze potrzeby społeczeństwa. Lekarze to także grupa, która – za kilkoma wyjątkami – nie poddała się ideologii “dobrej zmiany” i może, przykładowo, zaprotestować przeciwko planowanemu przez PIS całkowitemu zakazowi aborcji. Rząd zatem będzie chciał coś ugrać w tych rozmowach, czyli inaczej  –  dokonać transakcji. Ale celowo ociąga się, pokazując z daleka nie tylko, że ma pieniądze, ale że to on będzie decydował. Więc to jeszcze trochę potrwa.

Proszę czekać.

Na razie lekarz nie przyjmuje.

 

 

tekst ukazał się na portalu: studioopinii.pl

 

Dariusz Wiśniewski

 

 

2 Komentarze

  1. Minister Radziwiłl bardziej jest ideologicznym nadzorcą, niż minister zdrowia. Przy bardzo silnej konkurencji tio jeden z najgorszych ministrów w tym rządzie. Kolejki do specjslistow wydłużają się. Służba zdrowia się sypie, GUS informuje o rosnącej śmiertelności. Pacjenci umierają w ciszy

  2. Pacjęci umieraja, a czemu Kacza Kanalia nie umiera? Ale chodzą plotki, że podobno PolskeZbaw jest poważnie chory. Nie wiem ile w tym prawdy. Hitler w 1939 roku mówił, że wprawdzie Niemcy nie są jeszcze gotowe do wojny, za mało rozwinięty przemysł wojskowy, że wojna powinna zacząć się w 1945 roku, ale wtedy on, Hitler bedzie miał już 56 lat i nie będzie miał energi by zacząć wielką wojne. A teraz w 1939 r. ma 50 lat, to jest na tyle młody i energiczny by podjąć się tego zadania. Faktycznie w 1945 r. Hitler był już wrakiem biorącym 30 tabletek i kilka zastrzyków dziennie. Kaczy bandyta ma teraz 68 lat. W sumie to było wielką opatrznością dla Polski, że ta Kacza Kanalia nie miała z PiSem większości w 2005 roku, bo wtedy by bez trudu zrobił z Polski Białoruś. Dzisiaj może zrobić Węgry. Chciałby zrobić Turcje, ale troche mu słabo idzie.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: