Julia Przyłębska – nowy standard “wybitności”

0
438

Jarosław Kaczyński nie jest już jedynym “Człowiekiem Wolności”.

Ich jest już dwoje.

W tym roku tytuł ten przyznano sędzinie Julii Przyłębskiej, szefowej Trybunału Konstytucyjnemu. “Człowieka Wolności” wyłonił tygodnik “Sieci”, a plebiscyt był sponsorowany przez spółki skarbu państwa – całkowicie zależne od partii rządzącej.

Wraz z nową historią i nowymi kryteriami oceny działalności kulturalnej, powraca znany w czasach PRL-u standard wybitności. I odsłonił nagle inny horyzont. Wcześniej nawet nie wiedzieliśmy, ilu mamy w swoim narodzie ponadprzeciętnych obywateli. Wystarczyło tylko zmienić definicję “wybitności”.

Czekamy na pozostałych laureatów. W innych kategoriach. Jacek Międlar mógłby zostać “Człowiekiem Tolerancji”, a Krystyna Pawłowicz zwyciężyłaby w pasjonującej walce z Ryszardem Terleckim o tytuł “Człowieka Kultury”. Tomasz Terlikowski, który twierdzi, że aborcja jest gorsza od pedofilii księży, mógłby zostać “Publicystą roku 2017”.  I tak dalej.

Julia Przełębska, niekonstytucyjnie wybrana prezes Trybunału Konstytucyjnego, jest karykaturalną twarzą nowego politycznego porządku, gdzie lojalność i oddanie wobec partii rządzącej jest miarą profesjonalizmu. Jak w PRL. Nie wiedza, nie suwerenność w podejmowaniu decyzji i wysoka etyka pracy liczą się w “nowym” standardzie, a wierność wobec PIS. Przyłębska stała się dla partii użyteczną, a więc “wybitną”. Z ogromnym wyczuciem potrafiła sprostać wymaganiom PIS. I to jest dzisiaj “nowym” profesjonalizmem. Opłaca się naśladować ten wzór. Chociaż nie warto.

Od momentu, kiedy Przyłębska stanęła na czele TK, instytucja ta niemal zamarła; wydano najmniej orzeczeń w całej historii Trybunału, a sędziowie pracowali zaledwie kilkanaście dni. Ale to nie znaczy, że nowa prezes jest mało widoczna. Jej obecność w mediach rządowych jest niemal permanentna. Przyłębska zajmuje się głównie krytykowaniem opozycji. Na orzekanie już nie ma czasu.

“Człowiek Wolności” za rok 2017 ma wyjątkowo złą opinię w środowisku sędziowskim. W roku 2001 pani Julia starała się o zatrudnienie w Sądzie Okręgowym w Poznaniu, ale jej kandydatura została negatywnie oceniona przez Zgromadzenie Sędziów. Zarzucono jej błędy przy wydawaniu orzeczeń, sporą liczbę uchylonych wyroków i wyjątkowo wysoką absencję w pracy, czyli inaczej zwykłe lenistwo i brak profesjonalizmu. Ale to było dawno, kiedy obowiązywały stare standardy. Dzisiaj jest inaczej.

Za PIS Przyłębska zrobiła błyskawiczną karierę. Spowolniła działalność TK i obniżyła jego rangę do rządowej przybudówki. I już po roku dyktatura PIS uznała ją za wzór dla innych, dopiero początkujących “profesjonalistów”.

Gratulujemy!

zdjęcie: interia-info.pl

 

Dariusz Wiśniewski

 

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: