59 rakiet wspomogło notowania prezydenta

1
86

W Kongresie Stanów Zjednoczonych pojawiały się opinie, że w związku z dochodzeniem dotyczącym wpływu Federacji Rosyjskiej na przebieg procesu wyborczego w USA, bliscy współpracownicy prezydenta mogą trafić za kratki. Ameryka dobrze  pamiętała także zdecydowane wypowiedzi prezydenta dotyczące Chin, przede wszystkim amerykańskiego deficytu handlowego i manipulowania kursem chińskiej waluty.  Gdyby poważnie traktować zapowiedzi prezydenta, rozpoczęcie wojny handlowej z Chinami wydawało się pilną koniecznością. Inaczej miejsca pracy nie wrócą do USA, Ameryka zaś nigdy nie będzie znowu wspaniała.  Spekulowano czym skończy się amerykańsko-chińska debata, toczona w ośrodku wypoczynkowym prezydenta, na Florydzie.

Notowania prezydenta spadały, otwarcie mówiono o chaosie w Białym Domu. Z pomocą prezydentowi przyszło 59 samosterujących rakiet odpalonych z dwóch niszczycieli, w kierunku syryjskiego lotniska w położonego w północno-zachodniej części kraju. Z lotniska tego ponoć startować miały samoloty, które dokonały ataku bronią chemiczną na bezbronnych syryjskich cywili.  Zdjęcia brutalnie zamordowanych syryjskich cywili, i dzieci, co zawsze porusza serca, stanowiły znakomite uzasadnienie akcji. Nie można dopuścić, aby brutalny reżim zachowywał się w ten sposób. Pewnie, że nie można. Akcji prezydenta nie krytykuję, każde działanie osłabiające tego potwora jest uzasadnione.

Kiedy na Florydzie kończono kolację, spożywaną wraz z prezydentem Xi Jangpingiem, gościa poinformowano o ataku USA.

Jedno jest pewne. Odpalone rakiety miały większy wpływ na politykę w USA, niż na przebieg wydarzeń w Syrii. W Syrii nie zmieniły one nic. Reżim Baszara Assada posiada jeszcze kilka lotnisk, ponadto ataków bronią chemiczną może dokonywać także za pomocą artylerii. Dodatkowo samoloty syryjskie i prawdopodobnie rosyjskie, tuż po amerykańskim ataku, dokonały nalotów bombowych na miasto, które padło ofiarą ataku bronią chemiczną. Zaatakowane lotnisko już w sobotę 8 kwietnia funkcjonowało ponownie.

Zanim dokonano ataku wykorzystano gorącą linię łączącą Rosjan i Amerykanów w Syrii. Z bazy z Bahrajnu poinformowano rosyjskich żołnierzy w Syrii, że rakiety nadlecą.

Zapytać można o strategię, co po ataku rakietowym? Jaka jest teraz strategia Ameryki? Na to pytanie nikt nie odpowiedział, senator McCain zauważył, iż to pierwszy krok. Jakie będą następne – pytał retorycznie.

Telewizja uwielbia widok niszczycieli, z których odpalane są rakiety samosterujące. Wygląda to efektownie, prezydent zaś pokazał, że jest zdecydowany, potrafi szybko podjać decyzję o użyciu siły, z czego wszyscy byli zadowoleni. We wtorek zapewne na temat Syrii, rozmawiać będzie w Moskwie sekretarz stanu Rex Tillerson. Czeka go ciężki dzień. Rosja,  Chiny i Iran nie są zainteresowane zakończeniem wojny domowej w Syrii. Leży ona w ich interesie. Moskwa może straszyć Europę, kolejnymi falami uchodźców z Syrii, dokonywać wielu innych prowokacji.

Rosjanie wysłali na Morze Śródziemne  w rejon, gdzie amerykańskie niszczyciele odpalały rakiety korwetę „Admirał Grigorovich”. Mają także wzmocnić syryjską obronę przeciwlotniczą. W Syrii nic się nie zmieniło. Wojna domowa, we której życie straciło już ponad pół miliona ludzi trwa nadal, walki trwają z identycznym natężeniem, Assad ma się dobrze, może spokojnie patrzeć w przyszłość, ciągle pewny rosyjskiego poparcia.

Rosjanie zlikwidowali kanał umożliwiający porozumiewanie się wojskowych obu krajów. Chodziło o unikanie incydentów. W Syrii przebywają wojacy rosyjscy i około 1000 żołnierzy USA. Kanał ten umożliwiał unikanie incydentów, na przykład przypadkowego zbombardowania  żołnierzy rosyjskich, czy amerykańskich. Bez tej możliwości, znacznie łatwiej o poważny incydent.

Przyjaźń z Chinami

Powiem szczerze, to znacznie bardziej zaskakujące niż owe rakiety. Elektorat Donalda Trumpa pamięta przecież słowa wypowiadane pod adresem Chin. Po spotkaniu z prezydentem Chin dowiedzieliśmy się, iż między Donaldem Trumpem i Xi Jangpingiem nawiązała się nić szczerej przyjaźni. Co z deficytem w obrotach handlowych, chińskim protekcjonizmem i manipulowaniem kursem juana? Nic. Zapowiedziano powołanie zespołu, który zajmie sie problemem i w ciągu 100 dni ma przygotować propozycję odpowiednich rozwiązań, które uzdrowią sytuację. W polityce jest tak, iż jak ktoś nie wie, jak rozwiązać dany problem, to powołuje  odpowiednią komisje, która zajmie się sprawą. Zapewniam, że za 100 dni nikt nie będzie pamiętał, iż jakaś tam komisja miała coś tam zaproponować.  Prezydenta przekonano pewnie, że sprawa wcale nie jest taka prosta, zaś na wojnie handlowej Ameryka także może sporo stracić, więc ogłoszono odwrót. Gdyby jeszcze tak Pekin nacisnął na dyktatora w Korei Północnej mógłby liczyć na amerykańską przyjaźń, nikt już nie mówiłby o deficycie w handlu z Chinami. Nawet z owym deficytem Ameryka mogłaby by być znowu wspaniała.

Choć dwaj prezydenci rozmawiali o rzeczach ważnych, to okazało się, że dwa nowoczesne niszczyciele skutecznie mogą przykryć rozmowę zaś odpalane rakiety, które eksplodując niczego nie zmieniły,  posiadają ogromny wpływ na zdezorientowaną opinię publiczną.

Andrzej Jarmakowski

Wideo: CNN

Foto: NBC Washington

1 Komentarz

  1. Trump poinformował putina o ataku, ten poinformował swojego sojusznika- Assada.
    Trump nie poinformował amerykańskiego Kongresu o planowanym ataku. Bardzo ciekawe.

    Assad informuje, że w ataku zginęło czworo dzieci.

    Naciekawsze jest to, że ten psychopata ma w ręku przyciski do odpalenia głowic nuklearnych.
    Kiedy znowu będzie czymś “poruszony” (jak np. udawanym żalem po zagazowanych syryjskich dzieciach, których wcześniej nie chciał wpuścić do USA), odpali bez pytania jakąś atomową bombkę.

    To wszystko jest szyte grubymi nićmi i widać, że nie ma tutaj żadnego planu. Poza propagandą.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: