Saturday , 3 December 2016

Home » Home » Ameryka » 63 dni – dla amerykańskich nastolatków o Powstaniu Warszawskim

63 dni – dla amerykańskich nastolatków o Powstaniu Warszawskim

April 20, 2015 11:03 am by: Category: Ameryka 15 Comments A+ / A-

kulskiO powstaniu warszawskim powstało wiele książek, ale “Color of Courage” Juliana Kulskiego jest wyjątkowa. Opowiada o walczącej stolicy z perspektywy chłopca, jednego z najmłodszych powstańców, który spisał swe wojenne wspomnienia tuż po zakończeniu II wojny światowej, mając zaledwie 16 lat. Po ponad 60 latach w USA Kulski wydał ją przede wszystkim z myślą o młodych Amerykanach. – Oczywiście, że zależy mi bardziej na czytelnikach w USA, bo w Polsce ta historia jest znana – mówi w rozmowie z PAP.

Książka, wydana po angielsku w formie dziennika przez wydawnictwo Aquila Polonica, została uhonorowana w kwietniu nagrodą Benjamin Franklin Award, przyznawaną przez amerykańskie stowarzyszenie niezależnych wydawców książek IBPA.

86-letni Kulski, architekt na emeryturze, bardzo zaangażował się w działalność amerykańskiego harcerstwa; regularnie zapraszany jest do szkół na pogadanki o II wojnie światowej. Zależy mu na tych spotkaniach. – Amerykańscy nauczyciele są obecnie bardzo lewicowi, a młodzież, także harcerstwo, bardzo pokojowa – tłumaczy. – Ciekawi ich więc, dlaczego polscy harcerze walczyli podczas II wojny światowej. (…) By zobrazować skalę cywilnych ofiar, mówię im, że podczas 63 dni powstania codziennie umierało 3 tys. osób, tyle co w zamachu z 11 września 2001 roku.

Kulski też był harcerzem, zaledwie 10-letnim, gdy w 1939 roku Niemcy zaatakowały Polskę. Wychowany w kulcie polskich zrywów niepodległościowych syn Juliana S. Kulskiego, wiceprezydenta Warszawy, szybko zaangażował się w walkę z niemieckim okupantem, najpierw przez akcje małego sabotażu, a w 1941 roku złożył przysięgę żołnierską i wstąpił do Związku Walki Zbrojnej. – Gdy po raz pierwszy zabiłem pod Dworcem Gdańskim Niemca byłem zdumiony, że można ich zabić, bo była taka silna propaganda, że Niemcy są niepokonani – wspomina.

Wraz ze swym opiekunem i dowódcą, Ludwikiem Bergerem, Kulski przedostał się kilkakrotnie do getta na rozmowy z członkami żydowskiego podziemia. Aresztowany przez gestapo w 1942 roku, więziony i bity na Pawiaku, Kulski uniknął Auschwitz tylko ze względu na swój młody wiek i pozycję ojca. To doświadczenie dodatkowo wzmogło w nim wolę walki. Walczył w powstaniu warszawskim od chwili jego wybuchu, w ugrupowaniu „Żywiciel”. Zapewnia, że nie miał żadnej taryfy ulgowej ze względu wiek. – Byłem wysoki i mówiłem, że jestem 2-3 lata starszy. Ale robiłem wszystko co inni. Po tym, co przeszedłem na Pawiaku, byłem pełnym żołnierzem – mówi. Został ranny w powstaniu, a za odwagę w walce otrzymał Krzyż Walecznych.

Kulski przypuszcza, że był najmłodszym jeńcem wojennym, gdy po upadku powstania jako 15-latek trafił do obozu jenieckiego w Altengrabow w Saksonii. Na pięć dni przed wyzwoleniem obozu przez Armię Czerwoną uciekł, wskakując na ciężarówkę amerykańskiego Czerwonego Krzyża. – Anglicy przemycili mnie do Anglii jako wracającego angielskiego jeńca wojennego. Ponieważ nie mówiłem po angielsku, obandażowali mi głowę i szyję i powiedzieli, że byłem wzięty pod Tobrukiem – opowiada.

W Anglii zaopiekowała się nim bardzo zamożna lady Ida Copeland, która poznała ojca Kulskiego jeszcze przed wojną. To w jej posiadłości w Kornwalii, zajmując pokój, w którym wcześniej pomieszkiwał przyjaciel rodziny Ignacy Paderewski, Kulski, chory na gruźlicę i wyczerpany pobytem w niemieckim obozie pracy, dochodził do sił. – Trafiłem z piekła do nieba – opowiada. Wtedy też, za namową lekarza, spisał wojenne wspomnienia. – Była to terapia. Miałem koszmary i nie mogłem przyzwyczaić się do pokojowego życia – wspomina. Pomogło. Gdy dziś spotyka w USA cierpiących na powojenną traumę weteranów wojen w Iraku czy Afganistanie, radzi im, by podzielili się wspomnieniami z innymi. – Radzę, by o tym mówili, pisali, nie trzymali tego dla siebie – mówi.

W 1949 roku Kulski wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie ukończył architekturę na uniwersytecie Yale. Stał się cenionym architektem; jego projekty, m.in. dla Banku Światowego, zrealizowano w 30 krajach. Uważa, że te sukcesy zawdzięcza ciężkiej szkole, jaką przeszedł podczas wojny. – To mnie zahartowało. Po tym, co przeszedłem, już nic mnie nie niepokoiło; wszystkie problemy były głupstwami. Widziałem walki w Sudanie i byłem nawet więziony dla okupu w Malezji, przez trzy dni. Ale po tym, co przeszedłem, wiedziałem, że byłem nietykalny – zapewnia.

Nigdy nie zmienił zdania co do słuszności wybuchu powstania warszawskiego. – Jestem wściekły, jak ktoś krytykuje powstanie, bo uważam, że nikomu, kto nie przeżył 5 lat okupacji, nie wolno o tym decydować – mówi Kulski.

“Colour of courage” jest już jego siódmą publikacją. By podnieść jej atrakcyjność dla młodzieży, wspomnienia Kulskiego ilustruje aż 150 fotografii i map, a nawet dołączone na płycie CD fragmenty archiwalnych filmów. Wcześniej Kulski napisał m.in. wydaną także po polsku autobiografię pt. „Dziedzictwo Orła Białego” (Legacy of the White Eagle).

Z Waszyngtonu Inga Czerny, Polska Agencja Prasowa

Foto: wiadomości.onet.pl

Od redakcji: wywiad  Julianem Kulskim znajduje się także w zbiorach Muzeum Holocaustu.

Komentarzy (15)

  • zza kałuży

    “Jestem wściekły, jak ktoś krytykuje powstanie, bo uważam, że nikomu, kto nie przeżył 5 lat okupacji, nie wolno o tym decydować.”
    Dobrze rozumiem chęć zemsty za upokorzenia 5 lat. Szczególnie u porywczej młodzieży, a w jego przypadku jeszcze dzieci.
    Dowódców ma się właśnie po to, aby emocje trzymali w ryzach swoją wiedzą, mądrością i doświadczeniem.
    Decyzja o wybuchu tamtego powstania była błędna.

  • zza kałuży

    Czesi byli mądrzejsi.

    • MK

      Generał Anders powiedział że przywódcy powstania powinni być postawieni przed sádem za niewyobrażalna głupote, posłanie na pewna śmierć tysiecy młodych ludzi, zniszczenie miasta.
      Jedynym zukcesem jaki odnieśli było przygotowanie terenu pod pałac kultury i sprowadzenie do miasta na miejsce rodowitych warszawiaków zdrowej siły narodu sprowadzonej ze wsi.

  • Wiktor

    Cóż historii nie da się zmienić. Na pewno dobrze, że powstają takie książki dla młodego pokolenia amerykańskich harcerzy.

  • Jarun

    Szanowny panie Kulski, takim jak pan- młodzi Polacy mówią: “Cześć i chwała bohaterom” !

  • Jarun

    Jeśli została udowodniona ponad wszelką wątpliwość obecność kompanii ukraińskich w gmachu wyższej Szkoły Nauk Politycznych przy ul. Wawelskiej i przy alei Róż i alei Szucha to, siłą rzeczy, wszelkie relacje polskie o walkach w tych rejonach z udziałem Ukraińców w pierwszej połowie sierpnia 1944 r. muszą być wiarygodne. Są one jednym wielkim oskarżeniem pod adresem Ukraińców. Np. Józef K. Wroniszewski w swej książce „Ochota 1939-1945” (Warszawa 1976) pisze: „Po raz pierwszy zaatakowali Niemcy redutę (powstańczą na Ochocie) 3 sierpnia… Tuż za tym przygotowaniem ruszyło od Wawelskiej natarcie kompanii SS „Galizien” przy wsparciu ogniowym działa czołgowego i cekaemów… 4 sierpnia… obrońcy Wawelskiej odpierali natomiast parokrotne ataki wspartej czołgami kompanii SS „Galizien”… Jakaś młoda dziewczyna rozpacza. To kilku Ukraińców ją zgwałciło: płacze, modli się, przeklina. Kto ją pomści?…W mordowaniu ludności cywilnej brali wybitny udział ukraińscy nacjonaliści”. Natomiast były minister rządu polskiego Stanisław Wachowiak pisał: „…Kiedy go żegnałem, nie myślałem, że już go nie zobaczę. Ukraińcy w drugi dzień Powstania wymordowali na ul. Wiejskiej całą rodzinę” („Wspomnienia” w: „Zeszyty historyczne” Nr 31, Paryż 1975). Z kolei głośny uczestnik Powstania Warszawskiego Aleksander Kamiński pisze: „…Z oznak na mundurach widać, że są to Ukraińcy, hitlerowcy z dywizji SS Galizien… Niektórzy (z nich) mówili po polsku… Ruszono… w stronę alei Szucha. Tam zatrzymano powstańców na dziedzińcu gestapo… Z rana przyszli do nich SS-mani Ukraińcy. Po południu rannych załadowano do samochodów. Następnie SS-mani oddzielili powstańczych chłopców od dziewcząt. Chłopców poprowadzono ulicą Wolską za miasto, w kierunku Pruszkowa, dziewczętom zaś kazano ustawić się pod murem (i je rozstrzelano) („Zośka i Parasol”, wyd. 3, Warszawa 1979).

  • Rafał Wodzicki

    Rafał Wodzicki

    I stale te same proste zdania: Czesi byli mądrzejsi (byli w zupełnie innej sytuacji), albo, że Anders powiedział (był dowódcą frontowym i nie rozumiał takiej sytuacji, gdy się jest między młotem i kowadłem, a prawdopodobieństwo błędu jest ogromne), że przed sądem powinni postawić… Moja matka była na Ochocie (Reduta Kaliska, Monopol Tytoniowy, Zieleniak) po drugiej stronie pl. Narutowicza w stosunku do domu gdzie decyzja została podjęta. Kilku powstańców z rodziny i przyjaciół też znałem. Nigdy nie twierdzili, że decyzja była niewłaściwa. Pisałem zresztą o tym w Progresie. Ludzie oczekują jakichś rozwiązań czarno-białych, z prostym frontem i naszą wygraną. Niestety, Polska nigdy – po utracie mocarstwowej pozycji – nie była w takiej sytuacji. Dzisiejsza wolna Polska istnieje właśnie dlatego, że podejmowano zawsze wysiłki… Efekt musiał być oddalony. Nie jest to jedynie uwolnienie miejsca pod Pałac Kultury…

  • Jarun

    Część i Chwała Bohaterom ! Bóg Honor i Ojczyzna ! To nasze święte groby !

  • Admin

    Usunąłem kilka kometrazy Jaruna, w których używał on słów powszechnie uznawanych za niecezuralne. Proszę Jaruna o wyrażanie swoich opinii, jeżeli ma taką ochotę bez tych niepotrzebnych dodatków.

  • zza kałuży

    @Rafał Wodzicki 04/21/2015 at 1:23 AM
    “I stale te same proste zdania: Czesi byli mądrzejsi (byli w zupełnie innej sytuacji)”
    Zgadza się. Mieli rozum. Do tej pory są w tej zupełnie innej sytuacji.
    *
    “Nigdy nie twierdzili, że decyzja była niewłaściwa.”
    Ilu starych ludzi pan spotkał, którzy podsumowaliby najbardziej dramatyczne wydarzenie ze swojego życia jako “błąd”? Ilu potrafi się do tego przyznać?
    *
    “Ludzie oczekują jakichś rozwiązań czarno-białych, z prostym frontem i naszą wygraną.”
    Większość ludzi na starość nie chce wdawać się w żadne dyskusje potencjalnie albo bezpośrednio podważające bilans ich zycia. Nie chce i nie umie poddawać w wątpliwość swoich dotychczasowych przekonań. Na starość staje się coraz bardziej kłótliwa i uparta. Chce zejść z uporządkowanego, właśnie czarno-białego świata.
    *
    To są powody, dla których byli powstańcy “nigdy nie twierdzili, że ich decyzja była niewłaściwa”.
    *
    “Dzisiejsza wolna Polska istnieje właśnie dlatego, że podejmowano zawsze wysiłki…”
    A tego rozumowania właśnie nie mogę zrozumieć. Zakłada ono, że z jakiegoś powodu “wolna Polska” jest większą wartością niż “6 mln istnień ludzkich”.
    Proszę wytłumaczyć to rozumowanie przysłowiowemu przybyszowi z Marsa. Dla ułatwienia niech to przekonywanie odbywa się w salonie pierwszego ziemskiego miedzygalaktycznego statku kosmicznego, w którym nad kominkiem wisi plakietka ku czci Wernera von Brauna, na stoliku leży “Fizyka a Filozofia” Heisenberga a z głośników płynie muzyka Wagnera.

  • MK

    Czesc i chwala bohaterom !!!!! Oczywiscie
    ale nie tym co ich wyslali do nierownej wrecz samobojczej walki.
    Moja mama tez tam byla cale 63 dni i wychodzla 7go pazdzernika.
    i opowiadala mi o bezmiarze glupoty i zbrodni jakie widziala.

    Chcialbym sie dowiedziec jaki cel powstanie osiagnelo jezeli
    wylaczyc z tego zniszczenie miasta i prawie 200 tys ofiar.

    militarny?
    polityczny?
    a moze ekonomiczny?

    JAKI????

  • Wiktor

    Żadnego celu nie osiągnięto. Pootem w jednej celui siedział jeden z dowódców AK z niemieckim generałem.

  • Jarun

    Zapominacie, że Stalin zatrzymał Armię Czerwoną i Wojsko Polskie i pozwoliła na wykrwawienie się Powstańcom Warszawskim.

  • MK

    Nie,nie zapomnielismy i tu nalezałoby zacytować powiedzenie że niekoniecznie wróg mojego wroga niekoniecznie musi byc moim przyjacielem czego “genialni” przywódcy powstania niestety nie wźieli pod uwage.

  • Jarun

    Mądry po fakcie.

Dodaj Komentarz

scroll to top
stat4u

site keywords: opinie chicago, wydarzenia chicago, fakty chicago, wiadomosci chicago, polonia chicago