Adam Mazguła: „My chcemy Boga”

0
156

Pod takim hasłem skrajna prawica będzie maszerować w Dniu Niepodległości Polski. Rozumiem to tak, że 11 listopada chcą Boga, którego w Polsce nie ma. W zamian – mamy całe tabuny, powołujących się na Boga malowanych i wysoko opłacanych, biskupów, polityków i urzędników.

Nie ma Boga w sercach polskich katolików, dla których wspieranie PiS-u to obowiązek kościelny. Nie ma miłości, radości z życia i zwykłej ludzkiej życzliwości. Dzisiaj ludzie, modląc się do Boga, szczują na innych Polaków. Msze dla rządzących, publiczne modły i fotografowanie się w pozycji na klęczkach w towarzystwie umundurowanych żołnierzy, policjantów, strażaków – to polityczne wykorzystanie wiary, czysta hipokryzja. Każda ważna uroczystość, państwowa, resortowa czy samorządowa, zaczyna się od mszy świętej. Na niej politycy prześcigają się w pędzie do miejsca w kościele, gdzie, przez środki masowego przekazu, ich wyborcy zobaczą, jak oni są bardzo pobożni. To sygnał dla społeczeństwa, że są patriotami i Polakami.

Nie ma w Polsce Boga, ale są ci, którzy w jego imieniu przemawiają z ambon, dzieląc, politykując i zaszczuwając tych, którzy są za in vitro, za aborcją, za lewicą, za prawdą, za uczciwością … Są przekupni, kochają pieniądze, a wręcz bogactwo – pałace, wystawne imprezy, obżarstwo, wywyższanie. Pojawiają się też w towarzystwie najczęstszych klientów domów uciech.
Ci, którzy uważają, że przemawiają głosem Boga, kochają politykę i wpływy tak bardzo, że narzucają swoje zdanie w formie obowiązującego prawa wszystkim: wierzącym i niewierzącym, tym, którzy mają innego Boga i tym, którzy trzymają się z dala od jakiejkolwiek agresji światopoglądowej.

Nie ma Boga w Polsce, ale wszędzie wiszą krzyże – w sejmie, w urzędach, w szkołach, przy każdej drodze i placu. Zasłaniają się Bogiem, narzucając ceremonię chrztu, pierwszej komunii, ślubu i śmierci. Na maskach samochodów malują ryby, a na lusterku – wieszają różaniec, aby… jechać z Bogiem. Czy to jazda z Bogiem, czy z symbolem, takim tylko na pokaz?
Mamy dziesiątki tysięcy smutnych, mrocznych, strzelistych budowli, w których nikt nie mieszka. Istnieją jako historyczny wyraz podległości, jako rodzaj pomników i muzeów, gdzie ze ścian kapie złoto, pot i krew niewolniczych ludów podbijanych w imię Boga. Smutny obraz zaangażowania malarzy, rzeźbiarzy i złotników do upiększania ponurych murów kościołów, w których Boga nie ma.

W Polsce nie ma Boga, chociaż księża prowadzą stacje radiowe i telewizyjne, w których mają najmocniejsze i najnowocześniejsze odbiorniki nadawcze i przekaźnikowe.
Oni nie mówią językiem miłości, pojednania, zrozumienia i empatii. Oni popierają partyjny przekaz podziałów społecznych „rasy panów”. Jest tam faszystowska ideologia śmierci, rasizmu i pogardy dla praw kobiet.

Skoro skrajna prawica w Dniu Niepodległości Polski wybrała na swoje hasło: „My chcemy Boga”, to ja się z tym zgadzam, ale z zastrzeżeniem, że chcemy żyć w miłości. Tymczasem nasuwa się pytanie: dlaczego ma to być hasło akurat na Dzień Niepodległości?
Dzisiaj rozmiary „braku Boga” w Polsce są tak ogromne, że można śmiało powiedzieć o ograniczonej niepodległości naszego kraju wobec Watykanu.
O co zatem chodzi skrajnej prawicy? Chodzi jej o umocnienie władzy w imieniu Boga, ale dla siebie jako propagatora postawy, w której pojęcie „Bóg” zastępuje słowa: to my mamy autorytet, to my niesiemy prawdę i miłość. Tymczasem – zamiast liści, chcą, by wisieli …

W ten sposób skrajna prawica podczepia się pod Boga ze swoim pseudopatriotyzmem nawołującym do przemocy rasowej i wyznaniowej. Dokładnie taki sam kierunek postępowania doprowadził do rozwoju religii śmierci, jakim stał się islam na usługach arabskich fanatyków. To oni, gdy zabrakło im wrogów i niewiernych, eksportują terroryzm, a nawet zabijają siebie nawzajem w celu udowodnienia, kto bardziej służy Bogu.

Skrajna prawica chce krzyczeć: „My chcemy Boga”. Znowu ukrzyżować czy deportować? – Pytam.

Adam Mazguła

źródło: facebook

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: