Afganistan: Teraz, to wojna Trumpa

1
312

 

Rozpoczyna się 17 rok wojny w Afganistanie. Prezydent Donald Trump wygłosił wczoraj przemówienie, przedstawiające – jak zapowiadano – nową strategię USA w Afganistanie. W kampanii wyborczej prezydent krytykował amerykańską obecność w Afganistanie, mówił o wycofaniu się z tego kraju, o topieniu tam ogromnych ilości pieniędzy. Wczoraj zobaczyliśmy na czym polega różnica między kampanią wyborczą, a twardym realnym światem.Argumenty za pozostaniem w Afganistanie są oczywiste i prezydent mówił o nich wczoraj. Już raz z Afganistanu wyszedł śmiertelny atak na USA. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której Afganistan stanie się ziemią niczyją, miejscem gdzie rządzi Al-Kaida, czy ISIS, gdzie będą szykowały się do kolejnych ataków. Taki scenariusz to niemal pewne ataki terrorystyczne na USA, albo na jej sojuszników.

Błędem było zdaniem prezydenta, podanie daty wycofania się z Afganistanu.   Terroryści dostosowali do podanej daty, swoją taktykę. Prezydent zawsze był bardzo oszczędny jeśli chodzi o szczegóły. Bardzo niewiele było ich wczoraj.  Wiemy, że prezydent chce wygrać z terrorystami z ISIS, czy Al-Kaidy.  Dla osiągnięcia tego celu wyślemy do Afganistanu więcej żołnierzy Ilu? Tutaj odpowiedzi nie było, będzie ich tylu, ilu będzie potrzeba, ilu wymaga sytuacja na miejscu. Ich obecność nie będzie ograniczona w czasie, jednak nie oznacza to, że cierpliwość Ameryki jest niewyczerpana.Nie jest niewyczerpana, czyli na ile jej wystarczy? Zostaniemy w Afganistanie do roku 2050? Czy może dłużej?

Talibowie powiedzieli, że bez podania daty wycofania się Amerykanów, nie ma mowy o negocjacjach.Plan określi jako pozbawiony konkretów.

Obecnie w Afganistanie rząd centralny sprawuje kontrolę na mniej niż połowie terytorium kraju. Na reszcie rządzą bojownicy ISIS albo lokalni watażkowie pasztuńscy.  Jeżeli chodzi o bojowników, tak zwanego Państwa Islamskiego, to swobodnie przenikają oni przez granicę Pakistanu z Afganistanem. W Pakistanie posiadają bazy z zaopatrzeniem. Bojownicy jak potrzeba wycofują się do Pakistanu, Amerykanie rzecz jasna nie specjalnie mogą przekraczać granicę, aczkolwiek rząd w Islamabadzie, nie kontroluje prowincji swojego kraju, graniczących z Afganistanem. Prezydent mówił o konieczności przyłączenia się Pakistanu do cywilizacji. Zobaczymy co zrobi Pakistan.

Zauważono także, co bardzo niepokoi Amerykanów, bliskie związku talibów z Tadżykystanem i Kirgistanem.  Do tego dochodzi paranoiczna religia. Zdecydowana większość Afgańczyków uważa, iż zgwałcona kobieta powinna wyjść za mąż za swojego gwałciciela, w wielu sytuacjach, mąż powinien posiadać prawo wymierzania żonie, kar cielesnych. W tym moralnym bagnie, gdzie diabeł codziennie mówi dobranoc, rozmaici nawiedzeni religijni liderzy, mogą dowolnie manipulować ludźmi. Amerykanie nie będą budować narodu, ani państwa, jedynie zabijać terrorystów.

Czy kilka tysięcy Amerykańskich żołnierzy, w tym górzystym kraju zmieni sytuację? Talibowie w takich sytuacjach uciekają w góry, do licznych jaskiń, albo do Pakistanu, gdzie mogą przeczekać zagrożenie, aby potem wrócić.

Rząd Afganistanu to towarzystwo skrajnie korumpowane, armia przesiąknięta jest agentami talibów.

Sytuacja jest więc trudna, łatwo nie będzie, nie można liczyć na żaden szybki sukces. Raczej czeka nas droga przez mękę.

Oczywiście prezydent nie przedstawił żadnej nowej strategii. Nie będzie jedynie wycofania się z Afganistanu, co ma zapobiec przerobieniu tego kraju w bazę treningową Państwa Islamskiego.  Co z tego wyjdzie, zobaczymy.  Powtarzam, nie należy oczekiwać szybkich rezultatów. Prezydent nie przedstawił strategii, wysłanie dodatkowych żołnierzy, to jeszcze nie strategia.

Foto; PressTV

Andrzej Jarmakowski

Wideo: ABC News

1 Komentarz

  1. Panie Jarmakowski, jaki prezydent? To jebnięty facet! Czy Pan ślepy?

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: