Alienacja rodzicielska: wystąpienie Rzecznika Praw Dziecka

2
205

Wśród wielu innych, niezbyt ważnych „międzynarodowych dni” dziś mamy dzień świadomości alienacji rodzicielskiej (parental alienation!). Zauważyliśmy więc, że z tej okazji polski Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak) wystosował do ministrów – sprawiedliwości (Ziobry) oraz rodziny, pracy i polityki socjalnej (Rafalskiej) pismo przypominające o tym problemie. Porównał przepisy z rzeczywistością polską, choć przecież problem ten jest światowy.

Pomimo wprowadzenia odpowiednich przepisów podkreślających prawo do posiadania obojga rodziców, ciągle nie jest to dla wielu osób oczywiste. Warto podkreślić, że wreszcie pozbawianie drugiego rodzica jest określane jako przemoc emocjonalna, tak wobec dziecka, jak wobec połowy jego rodziny. Gdy ja o tym mówiłem w sądach – na podstawie swoje wiedzy – po prostu lekceważono to i zbywano milczeniem. Wystarczyło, że matka powiedziała, że ona zachęca dziecko do kontaktów z ojcem. W rzeczywistości starała się zakłócić każde spotkanie i uniemożliwić wychowanie. Sądy intensywnie wspierały ten proceder za pomocą swoich pseudobiegłych, których nawet nie można było skontrolować, jak w przypadku wypadków samochodowych.

RPD przedstawił poniższe postulaty. Ciągle jest ich wiele i wynikają one w znacznej części z braku kompetencji eksploatacyjnych sądów, które nie potrafią same dojść do tych wniosków, zgadzając się na oczywiste rujnowanie sytuacji bezbronnego dziecka. Twierdzą przy tym, że działają w interesie dziecka! Czy trzeba wszystkiego je uczyć? Jak np. można twierdzić, że biegli mają kontrolować samych siebie?

Oto postulaty RPD z moimi komentarzami w nawiasach:

• wprowadzenie prawnych mechanizmów zabezpieczających priorytetowe traktowanie postępowań sądowych kształtujących sytuację opiekuńczo-wychowawczą dziecka,

(jak można nie rozumieć, że dzieciństwo szybko mija i wymaga prędkości działania?)

• szersze wykorzystanie koncyliacyjnych metod rozwiązywania sporów rodzinnych, w szczególności mediacji przedsądowej,

(jak można nie rozumieć, że nie rozwiązywanie problemów powoduje ich rozkręcanie się aż do niemożności opanowania)

• wprowadzenie rozwiązań prawnych zabezpieczających skuteczną realizację postanowień sądowych,

(jak można nie rozumieć, że samo postanowienie jest tylko papierem, który jest realizowany tylko przez poważne osoby)

• wzbogacenie oraz urealnienie istniejących instrumentów prawnych rozwiązywania sporów pomiędzy skonfliktowanymi rodzicami,

(jak można nie rozumieć, że dziś mamy wiele metod zarządzania sporami i często mogą one przerwać konflikt?)

• prawne określenie roli kuratorów sądowych w postępowaniach wykonawczych,

• korzystanie z instrumentarium mającego na celu uświadomienie rodzicom potrzeb dziecka, m. in. kierowanie na terapię rodzinną,

(jak można nie rozumieć, że najczęściej problemy dzieci wynikają z problemów rodziców wynikających często z ich dzieciństw?)

• prowadzenie szeroko zakrojonych działań informacyjnych i kampanii społecznych uświadamiających problem alienacji dziecka od jednego z rodziców,

• urealnienie mechanizmów wczesnego wspierania rodziny przeżywającej trudności,
(no właśnie!)

• wprowadzenie rozwiązań prawnych zapobiegających porwaniom rodzicielskim w węższym znaczeniu,

(jak można nie rozumieć, że nagłe zabranie i izolowanie przez drugiego rodzica to porwanie?)

• właściwe zabezpieczenie reprezentacji dziecka w procesie – adwokat dla dziecka,

(to jest świetny pomysł: mnie adwokat powiedział na początku: ”nikt panu dziecka nie da” i tyle było jego porad)

• wprowadzenie prawnych mechanizmów pozwalających na szersze wykorzystanie pełnomocników procesowych w działaniach koncyliacyjnych,

• wdrożenie realnego systemu umożliwiającego sędziom rodzinnym podnoszenie kwalifikacji  do rozpoznawania spraw dotyczących zabezpieczenia dobra i interesu dziecka.

(oczywiście nauki nigdy za dużo, bo oznacza ona jakość i zmniejszenie kosztów zarówno społecznych jak i pieniężnych dla wszystkich)

Należy z zadowoleniem przyjąć te postulaty RPD. Niewątpliwie warto by je znali rodzice i to wszędzie na świecie, gdzie zostaną przeczytane. U części ludzi wzbudzą one tę odrobinę samokrytycyzmu i zrozumienie, że dziecko to osobna osoba, której rodzice i instytucje mają pomagać w rozwoju, a nie katować wg swojego widzimisię, czy zaniechań. Przy okazji należy też rozumieć, że w ogóle trzeba szanować innych ludzi, w tym drugą połowę rodziny dziecka

Nie może być tak jak na niedawno opublikowanym zdjęciu, gdzie córka zakrywa usta i staje na baczność, żeby nie było widać, że ona się przy kochanym tacie dobrze bawi. Nie można świadomie doprowadzać do powstawania zespołu Gardnera, związanego z alienacją. Dla dziecka to katastrofa, która trwa całe życie już.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji (tu też chodzi o systemy eksploatacyjne)

Fot. Sylwia T.: Mały Staś wobec ogromu świata (Chambord). Czy dziecku dorośli mają stwarzać większe problemy?

2 Komentarze

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: