Ameryka zaskoczona tempem zmian na Ukrainie

0
240

ofiaryKiedy Europa Środkowa wybijała się na niepodległość Zachód zaskoczony był tempem zmian. Nieco przestraszony, zaskoczony, zszokowany, co najważniejsze jednak, nie miał wówczas jakiejś konkretnej oferty dla nowych demokracji i nowych sojuszników. Jeszcze w 1987 roku, kiedy komunistyczne imperium trzeszczało w szwach, Zbigniew Brzeziński na łamach paryskiej “Kultury”, straszył, że sowieckie imperium może jeszcze trwać nawet 40 lat. Na szczęście tak źle nie było. Okazało się, że rację miał Henry Kissinger, który w jednym z wywiadów powiedział, iż Brzeziński to bardzo sympatyczny, inteligentny, facet, z którym warto od czasu do czasu zjeść obiad, ale mylił się we wszystkich swoich politycznych przepowiedniach.

 Po latach widać, że Zachód pracy domowej nie odrobił, wszystkie szeroko reklamowane amerykańskie “think tanki”, okazały się nieco zardzewiałe i w tej chwili bezradnie przyglądają się rozwojowi sytuacji w Kijowie.

Zbigniew Brzeziński zaś zaproponował Ukrainie model fiński. Jego zdaniem jest on dobry dla Ukrainy, Rosji, Unii Europejskiej i Ameryki. Rozumiem, że ludzie, którzy teraz po zwycięskiej rewolucji, na Majdanie dla upamiętnienia ofiar składają kwiaty, po ciężkich walkach, po dniach, gdy nie bali się ryzykować życiem, teraz mieliby zadowolić się jakąś niepodległością na niby Jeżeli to dobra propozycja, niech Brzeziński poleci na Majdan i powie to głośno, ze słynnej sceny. Zobaczymy jak zostanie przyjęty ze swoją koncepcją finlandyzacji. Dawno nie słyszałem czegoś tak mało realistycznego. Brzeziński wypowiadając się, w gruncie rzeczy się w duchu Jałty, pokazuje także jak bardzo Zachód jest przestraszony i zarazem nie posiadający żadnej ciekawej propozycji.

Wbrew obawom Brzezińskiego Ukrainie w tej chwili na razie nie grozi rozpad. W dramatycznych momentach, zasadniczą rolę odegrała Unia Europejska i trzech ministrów spraw zagranicznych z Niemiec, Francji i Polski. Polska po raz pierwszy wystąpiła jako ważny unijny rozgrywający u boku Niemiec. Waga porozumienia wypracowana przez unijnych dyplomatów polegała na tym, że zahamowało ono przelew krwi. Nie ma znaczenia fakt, że porozumienie przetrwało tylko kilkanaście godzin. Porozumienie to, dla wielu ukraińskich oligarchów, czyli kasty pospolitych złodziei, jak i skorumpowanych polityków, stanowiło sygnał do opuszczenia okrętu dowodzonego przez prezydenta Janukowycza.

Historia uczy, że dyktatorskie reżimy potrafią upadać bardzo szybko i z wielkim hukiem. Porozumienie to stanowiło w gruncie rzeczy początek upadku reżimu Janukowycza. Ukraina, która musi rozpocząć głębokie reformy, potrzebuje szybkiej, niemal natychmiastowej pomocy finansowej. Teraz rozpocznie się zbiórka w instytucjach międzynarodowych.

 Dla wyrwania Kijowa ze strefy wpływów rosyjskich warto zainwestować w Ukrainę Ameryce, Unii i Polsce i całej Europie. Patrząc globalnie, to może być znakomita inwestycja z realną, dużą stopą zwrotu. Niech Ukraina buduje swoją pełną niepodległość, zdając sobie sprawę, że łatwo nie będzie, Rosja zaś nie jedną kłodę pod nogi rzuci. Ukraina udowodniła, że może nie takie trudności pokonywać. Ameryka jakby pozostaje nieco z boku. Gdyby w Waszyngtonie Kongres potrafił myśleć perspektywicznie, szybko znalazłyby się pieniądze na zapewnienie Ukrainie płynności finansowej. To naprawdę świetna inwestycja. Polsce także warto w ten interes zainwestować.

Proszę zwrócić uwagę, że Ameryka w sprawie Ukrainy, wnosi niewiele, wyraźnie podążając za Unią Europejską. Powinno to dać sporo do myślenia na temat stanu stosunków transatlantyckich. W te relacje także trzeba będzie sporo zainwestować, ale to już zupełnie inny temat, także bardzo ważny.

Powiedzmy sobie szczerze. Gdyby 30 lat temu ktoś powiedział, iż za kilkanaście miliardów dolarów, jako amerykańska składka, będzie można wyrwać na przykład Węgry z Układu Warszawskiego, zapewniam, że Kongres uchwaliłby to natychmiast. Wiem, że to uproszczenie, jednak pewne podobieństwo sytuacji istnieje, wszak Rosja marzy o powrocie, do roli supermocarstwa. Doskonale widać to na przykładzie Syrii. Inna sprawa, że Ameryka coraz bardziej odrywa się od swoich europejskich korzeni.

Andrzej Jarmakowski

Foto: wpolityce.pl

 

 

 

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: