Barbara Dolniak: Podsumowanie roku rządów PiS w wymiarze sprawiedliwości

1
176

Tekst jest listopadowy, ale trzeba go przytoczyć, by pokazać spojrzenie sędzi i marszałka Sejmu – Barbary Dolniak, która niewątpliwie dobrze widzi co się dzieje w państwie polskim…:

Ostatni rok rządów PiS to rok całkowicie stracony, także w kwestii wymiaru sprawiedliwości. Wszyscy mówimy o zbyt długo trwających postępowaniach, o kolejkach w sądach. I co PiS na to? Nic! Nie ma żadnego projektu dotyczącego rozwiązania tej kwestii. Ba! Nie ma nawet konsultacji w tej sprawie.

W całej Polsce jest pięćset nieobsadzonych etatów sędziowskich. Mówi o tym samo Ministerstwo Sprawiedliwości. O ile przyspieszyłoby to postępowania i skróciło kolejki w sądach, gdyby etaty te były obsadzone? Przykład: jeden sędzia w postępowaniu cywilnym może załatwić ok. pięćdziesiąt spraw miesięcznie. Gdyby zatrudnić tych pięciuset sędziów, w ciągu roku byłoby rozstrzygniętych 300.000 spraw więcej. Czyli trzysta tysięcy obywateli z szansą na rozstrzygnięcie ich spraw. 
Jesteśmy w Warszawie, a więc jak to wygląda w apelacji warszawskiej – tu nieobsadzone są osiemdziesiąt dwa etaty. Gdy pomnożymy przez sześćset to daje nam to prawie 50.000 spraw. Tylu obywateli zostało pozbawionych możliwości rozstrzygnięcia spraw. 

Obsadzanie etatu trwa około rok. Tu więc liczy się każdy dzień. Kiedy Minister Sprawiedliwości zamierza rozpocząć ten proces? Na co czeka? Nawet tego nie wiemy, by chociaż wyjaśnić przyczynę opóźnienia. 

Już w kwietniu tego roku na konferencji w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie mówiono o potrzebie reformy aplikacji sędziowskiej. Kształcimy aplikantów, wydając na to publiczne pieniądze, a nie dajemy im pracy. To sprzeczne z logiką, rachunkiem ekonomicznym i zdrowym rozsądkiem. 

PiS nie jest przygotowane do reformy wymiaru sprawiedliwości – świadczy o tym fakt, że wiceminister Łukasz Plebiak mówi, że resort sprawiedliwości chce likwidacji sądów apelacyjnych, bo tak jest taniej. A w tym samym czasie Jarosław Kaczyński mówi o możliwości likwidacji sądów rejonowych. To chaos i brak jakiegokolwiek pomysłu na reformę wymiaru sprawiedliwości. 

PiS przeforsowało ustawę o skardze na przewlekłość postępowania, która jako jedną z zasadniczych zmian wprowadza jawność oświadczeń majątkowych sędziów.  Przecież sędziowie składają już co roku oświadczenia majątkowe, do których wgląd mają urzędy skarbowe, tym samym podlegają już kontroli majątkowej. Jawność oświadczeń nie przyspieszy postępowań. 

W prokuraturze krajowej powołano specjalny wydział spraw wewnętrznych do wykrywania tej korupcji. Ile postępowań wszczęto w tej sprawie w ostatnim czasie? Minister Ziobro nie odmówiłby sobie chyba przyjemności podzielenia się z opinią publiczną wynikami takiego śledztwa.
PiS wprowadziło też możliwość uchylenia wyroku i zwrot sprawy do prokuratury, żeby prokurator mógł przeprowadzić dowód. A przecież można to zrobić przed sądem i nie opóźniać w ten sposób postępowania. 
Zmieniono strukturę prokuratur po to tylko, żeby wymienić ich szefów. 
Obecnie większość prokuratorów kierujących prokuraturami to pełniący obowiązki. Gdzież tu więc niezależność? Dlaczego tak jest? Bo łatwiej jest sterować prokuratorem pełniącym obowiązki, prokuratorem, który jest niepewny swojego stanowiska, który może być w każdej chwili odwołany.
Mało tego, prokurator generalny może nakazać podwładnemu wszystko. Jest stroną postępowania i jednocześnie jako minister sprawiedliwości sprawuje administracyjny nadzór nad sądami. Gdzie tu niezależność sądów?

Żaden zapis konstytucyjny nie daje prawa ministrowi sprawiedliwości do ingerencji w organizację i działanie władzy sądowniczej. Jego zwierzchni nadzór „nad działalnością administracyjną sądów bezpośrednio związaną z wykonywaniem wymiaru sprawiedliwości” to jawne pogwałcenie zasady odrębności i niezależności sądów od władzy wykonawczej. 

W ustawie o prokuraturze jest więcej takich kwiatków. Gdy zostanie złożony wniosek o wyłączenie jawności rozprawy, a prokurator się temu sprzeciwi, to sędzia nic nie może z tym zrobić.  Pozwala ona także zwolnić z odpowiedzialności dyscyplinarnej prokuratora, gdy narusza on prawo, jeżeli działał „zgodnie z interesem społecznym”. Pomijam kwestię, kto będzie ten interes oceniał. Trudno zaakceptować takie rozwiązanie, jeżeli mówimy o osobach zobowiązanych do stania na straży praworządności w państwie.

A owoce zatrutego drzewa? Dopuszczamy dowody zdobyte bezprawnie, które jeszcze do niedawna były nielegalne.  Dzisiaj wyrażenie „zgody następczej”, czyli po dokonaniu nagrań, rozmów telefonicznych, odebrano niezależnym sądom, a przeniesiono do prokuratury. I można taką zgodę wyrażać w odniesieniu do dowolnego rodzaju przestępstwa. Możliwość wykorzystania tych nagrań nie jest ograniczona żadnym terminem. 

Ile nam potrzeba będzie czasu, żeby to wszystko naprawić? A co nas jeszcze czeka?
Ministerstwo Sprawiedliwości robi tajemnice z tego, co przygotowuje.
My, obywatele, czekamy na zmiany, ale te rzetelne, które będą nam służyć, a nie te populistyczne i pozorowane.

BARBARA DOLNIAK, posłanka Nowoczesnej, wicemarszałek Sejmu RP

 Foto: TVP Info

1 Komentarz

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: