Nie chcieliście Lecha K. – to macie Lecha K.

3
145
Fot. Rafał Wodzicki; Progress for Poland

W związku z ustawą o dekomunizacji nazw Wojewoda Mazowiecki stwierdził, że Warszawa niedostatecznie gorliwie je dekomunizuje i postanowił zmienić w mieście aż 47 z nich. Warto zająć się jakością tych zmian mocno ingerujących w kompetencje rady miasta. Jest to oczywiście dobry pretekst wobec kolejnego już ataku na prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz i Platformę Obywatelską. Oczywiście pozoruje się szeroką paletę nowych patronów, ale widać wyraźnie, że zmiany są często naciągane i wynikają często z obsesji PIS. Można też wątpić w profesjonalizm, bo przecież zapomina się zupełnie o tym, że nazwy ulic mają przede wszystkim służyć informacji, a upamiętnianiu dopiero w drugiej kolejności.

Al. Armii Ludowej wojewoda nazwał imieniem Lecha Kaczyńskiego (bez tytułów!!!), który musi wszędzie upamiętniać awantury robione w jego imieniu wszędzie. Tu ma jeszcze podtekst taki, że al. Armii Ludowej to była początkowo przemianowana projektowana przed wojną al. Piłsudskiego! Później była przekierowana na oś ul. Wawelskiej. Skądinąd Lech Kaczyński jest znany z tego, że porzucił nonszalancko stanowisko prezydenta Warszawy dla większej władzy, co próbuje się przemilczać za to rozwijając krytykę jego półkadencji. Jednocześnie ma się pretensję do Donalda Tuska, że porzucił stanowisko premiera, żeby zostać przewodniczącym rady europejskiej. Poniekąd zmiany premierów odbywają się nieraz co dwa tygodnie, bo przecież to stanowisko służy czemu innemu. Zajęcie stanowiska w Europie było i jest ważne dla Polski.

Nazwanie ulicy Bartosika imieniem Grzegorza Przemyka (oczywiście nazwa taka powinna być) świadczy o kompletnej nieznajomości naszej dzielnicy i specyfiki nazewnictwa gocławskiego – lotniczego i poświęconego walce podziemnej. Oczekujemy np. na nadanie imienia ul. płk pilota Tadeusza Henryka Rolskiego twórcy wojennego lotnictwa polskiego za granicą i mieszkańca dzielnicy. To imię jest w banku nazw miasta Warszawy, jak wiele innych.

Zmiana typu z I Pułku na Żołnierzy I Pułku, czy II Armii na Żołnierzy II Armii jest wręcz humorystyczna. Ktoś zapomniał, że nazwy ulic nie powinny być tak skomplikowane i długie. Zawsze chodzi o żołnierzy pułku i nie trzeba o tym pisać… Tabliczka to nie jest tablica pamiątkowa. Jaka to dekomunizacja i po co? Dobre chociaż to, że ulica o takiej samej nazwie w Wesołej zniknie w ogóle. Powodowała ona wiele pomyłek, jak i inne niezmienione przy wchodzeniu Wesołej do Warszawy, kiedy to naruszono system. Zupełnie idiotycznie wygląda dekomunizacja przez zmianę Batalionu Platerówek na Platerówek, czyli zupełnie odwrotnie niż w nazwach powyższych! Kto to redagował?

Stowarzyszenie Miasto jest Nasze stwierdza krótko: czyli PiS ponad głowami mieszkańców pozbawia Warszawę części jej tradycji i historii. W ten sposób Warszawa pozbywa się kilku zasłużonych patronów ulic. Przytacza ono ważne przykład Stanisława Tołwińskiego – prezydenta Warszawy tuż po wojnie, który też współtworzył Warszawską Spółdzielnie Mieszkaniową, podczas Powstania Warszawskiego Republikę Żoliborską (władze cywilne). Oczywiście odbudowywał Warszawę!

Innym przykładem „dekomunizacji” jest Sylwester Kaliski, chyba za karę, że był generałem. Był to jeden z najwybitniejszych polskich naukowców, który pokonał ograniczenia PRL. Stworzył Instytut Fizyki Plazmy i Laserowej Mikrosyntezy, dziś jego imienia, więc chyba to następna dekomunizacja będzie. Polska była swego czasu bardzo mocna w laserach… Profesor zajmował się także syntezą termojądrową. Nota bene to w Wojskowej Akademii Technicznej zajmowano się tworzeniem nauki o eksploatacji – eksploatyki, mimo wszystkich ograniczeń PRL.

Mimo decyzji rady Warszawy, zmieniono też nazwę ulicy Dąbrowszczaków na Pradze. Jasne jest, że Brygady Międzynarodowe utworzone zostały na polecenie Stalina przez Francuską Partię Komunistyczną. Tak, NKWD nimi sterowała, ale przecież byli tam ludzie różnych opcji, którzy chcieli pomóc Hiszpanii. Ta zresztą nie początkowo nie chciała mieć z tym nic wspólnego, bo się bała ZSRR. Tragiczna sytuacja wobec ataków międzynarodówki faszystów spowodowała ostateczną zgodę. Po roku 1989 r. próbowano zabrać uprawnienia kombatanckie stosując prymitywne, działania pseudohistoryczne. Hiszpania ich uhonorowała! Zarówno uprawnieniami emerytalno-rentowymi jak i nazwami ulic! Jakim prawem więc wojewoda mazowiecki chce weryfikować brutalnie decyzje samych zainteresowanych, czyli demokratycznej Hiszpanii?

Z zażenowaniem przeczytałem informacje o tym, że dekomunizacją mają być objęte nazwy takie jak 17. Stycznia w Warszawie, czy też 18 Marca w Kołobrzegu! Chodzi o nazwy przejścia przez te miasta frontu. Dla Kołobrzegu to jest wręcz data wejścia do Polski. Jakie propagowanie komunizmu? Już wiele razy pisałem, że historia Polski nie jest czarno-biała. Zakończenie wojny najlepiej charakteryzuje jednoczesna kapitulacja Wilhelmshaven przed wojskiem generała Maczka (kapitulacja Niemców przed Polską przedwojenną!) oraz upadek twierdzy Wrocław, czyli jego znalezienia się w polskiej strefie wpływów powiązanej z polskim wojskiem ze wschodu. Oba wojska jakoś tam łączyła armia Andersa, bo przecież wojsko ze wschodu to ci, którzy nie zdążyli do Andersa lub uwikłani akowcy…

Przejrzawszy kilka innych nazw zastanowiłem się tylko nad tym dlaczego zmarła w tym roku Olga Johann musi mieć ulicę. Osiągnięć Kaliskiego na pewno nie miała. Czy mnie ulica się będzie należała, gdy nigdzie ni należę, a narażam się jednym i drugiem, bo jestem niezależnym ekspertem?

Kilka nazw zlikwidowanych może budzić wątpliwości, jak np. Jadwiga i Witold Kokoszkowie – czy Franciszek Ilski. Postać Wśród nazw nadanych znalazłem Emanuela Szafarczyka. Jest ona związana z przypisem w Wikipedii – Jarosław Szarek niezalezna.pl . Jak wiadomo niezalezna.pl jest zależna od PIS i mija się z prawdą zawodowo, a autor to IPN. Nazwa „gen. Witolda Urbanowicza” została nadana, żeby był generał dobry zamiast złego generała Kaliskiego, który „symbolizuje komunizm”. Na ogół nazwy lotnicze znów są nadawane na Gocławiu.

Pamiętamy, że nad wieloma nazwami były dyskusje w samorządzie miasta i została podjęta decyzja, żeby nie zmieniać. Wśród zmienionych nazw jednak są takie, które należało zmienić. Najprawdopodobniej wojewoda zlekceważył Bank Nazw. Nie prowadziłem dokładnej analizy, ale już wyrywkowa pokazuje, że coś jest nie tak. Dlaczego doszło do takiej sytuacji to osobna sprawa, bo trudno być zachwyconym obcesowym traktowaniem stolicy przez zadufanych w sobie naprawiaczy dobrozmianowych. W sprawie al. Lecha Kaczyńskiego meldunek jego bratu, który się awanturuje od lat w sprawie upamiętniania go, złożył wojewoda Zdzisław Sipiera pod pałacem prezydenckim w czasie miesiączki, wraz z kadzeniem. 10 listopada. Tłumek pokrzykiwał „dziękujemy”. Pokazuje to jeszcze raz charakter tej władzy i tych zmian: oni wiedzą wszystko lepiej.

Miasto jest Nasze pisze: Przyglądamy się uważnie pozostałym decyzjom “dekomunizacyjnym” i analizujemy możliwości zaskarżenia decyzji wojewody. Mieszkańcy nie powinni się godzić na taką “złą zamianę” ponad ich głowami!

Jako inżynier eksploatacji i aktywista przyglądam się i ja. Należy jednak zauważyć jakie to prawo nam uchwalono, gdzie art. 1 pkt. 2 Ustawy sformułowano tak, żeby można tam było wrzucić wszystko: za propagujące komunizm uważa się także nazwy odwołujące się od osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944-1989. Ma to weryfikować Instytut Pamięci Narodowej (naprawdę uważałem, że jest potrzebny), który schodzi na pozycje represyjne. Próby wykreślenia PRL z historii mają charakter maniakalny. Są tego typu zaburzenia psychiatryczne jak obłęd wynalazczy, czy naprawczy.

Może dojść do podobnych zabiegów wobec Królestwa Polskiego i Księstwa Warszawskiego oraz osiągnięć tamtych czasów jak Kolej Warszawsko-Wiedeńska i jej twórcy czy też generałowie carscy jak Sokrates Starynkiewicz i Stanisław Kierbedź, bo symbolizuje Rosję. Wystarczy dopisać małe uzupełnienie. Komunistyczne zastąpienie nazwy mostu Kierbedzia (która zastępowała na początku wśród ludu oficjalną carską nazwę Aleksandryjski) nazwą Śląsko-Dąbrowski jako żywo przypomina dzisiejsze działania. Był to jeden z pierwszych aktów komunizacji, a tego jakoś nikt nie zauważył.

Nikt za to nie zauważył, mimo że o tym pisałem ja, że jest wiele zaszłości symbolizujących bałagan z czasów PRL, który się rozrósł po 1989 r. Np. ważna ogólnopolsko nazwa Grochów jest zalewana przez nazwę Praga i jeszcze Gocławek, tak, że słynny Dwór Grochowski, centrum Grochowa I czyli Małego znalazł się „poza” Grochowem! Park Paderewskiego nazywany jest przed setną rocznicą niepodległości Skaryszakiem i jeszcze się głupio to uzasadnia.

Pokazuje to jakiej jakości prawo jest tworzone, umożliwiające zemstę za to, że w ogóle człowiek żył w tamtych czasach. Żyłem i ja i konsekwencje nieprzynależności do PZPR i ważnej Solidarności ponoszę do dziś w każdej dziedzinie. Jednocześnie „na chama” buduje się kiczowate pomniki brata przewodniczącego nowej „naszej partii” (tak mówiono o PZPR) i nadaje nazwy z nim związane wszystkiemu co się da. Święci się daty symbolizujące awantury z tym związane, jak np. data wyboru na prezydenta Warszawy, które to stanowisko porzucił oraz data pogrzebu. Przede wszystkim zaś katastrofy spowodowanej przez siebie i jego ludzi, którzy nie mieli odwagi. Przed destrukcję systemu eksploatacyjnego samolotu i w ogóle państwa. „Oni wiedzą, że czynią nieprawość. Oni się lękają tej nieprawości” – tak Stefan Wyszyński mówił o represjach PRL. Powołujący się na Prymasa postępują podobnie jak PRL, choć przypominają takie rzeczy tak jakby nie rozumieli, że to ich ośmiesza. Nie zdają sobie sprawy, że to będą pomniki nieudolności i awanturnictwa, które ktoś będzie chciał usunąć. Nie będą to pomniki chwały tylko głupoty… Psucia eksploatacyjnego systemu nazewniczego i niskiej kultury.

RAFAŁ WODZICKI

http://progressforpoland.com/ustawa-o-zakazie-propagowania-komunizmu-nazwy/

http://progressforpoland.com/tadeusz-rolski-zapomniany-plk-pilot/

http://progressforpoland.com/warszawa-wniosek-o-przywrocenie-nazwy-park-paderewskiego/

Fot. Rafał Wodzicki: Tabliczka z obecną nazwą jest już długa. Dodanie rzekomo dekomunizującego słowa „Żołnierzy” powiększy ją do rozmiarów monstrualnych.

3 Komentarze

  1. Wg wojewody wielkie były osiągnięcia Lecha K. w Warszawie (Hanna Gronkiewicz-Waltz nie umie nic) i ulica się należy. Dlatego tak gorliwie meldował Jarosławowi.

  2. >Autorzy tych doniesień nie zorientowali się, że w Warszawie… jest już aleja Kaczyńskiego. Na terenie tej samej dzielnicy – Śródmieścia – a konkretnie na Nowym Mieście, w Parku Traugutta znajduje się aleja Tadeusza Kaczyńskiego. Nazwę tę nadała 25 sierpnia 2011 roku Rada Miasta Stołecznego Warszawy uchwałą nr XXI/433/2011. Tadeusz Kaczyński, jak głosi tablica informacyjna przy alei jego imienia, był „warszawiakiem, muzykologiem, pisarzem, krytykiem i działaczem muzycznym, autorem koncertów polskich pieśni patriotycznych, twórcą Filharmonii im. Romualda Traugutta”.< Wg "Oddechy Warszawy"
    Jest też zasłużony Bogusław Kaczyński, ale już nie może mieć ulicy w Warszawie. wszystko.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: