Co tam Macierewicz. Posłuchajcie Kaczyńskiego

10
102

kaczMniej mnie martwią chicagowskie wynurzenia Antoniego Macierewicza (bo trudno do wariactw podchodzić z nabożną powagą) niż to, co dwa dni temu na warszawskim Żoliborzu miał do powiedzenia
Jarosław Kaczyński. Bo to nie Macierewicz (ani nawet nie Barbara Szydło) ale właśnie prezes PiS-u może za niespełna miesiąc rozdawać u nas karty.

Jarosław Kaczyński bez ogródek mówi skąd chce wziąć pieniądze – a sam przyznaje, że będzie to kosztować kilkadziesiąt miliardów zł rocznie – na najważniejsze obietnice wyborcze PiS, czyli na przywrócenie dawnego wieku emerytalnego 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn oraz na pięćsetzłotowe dodatki na dziecko. Pierwsze 10 mld – mówi Kaczyński – ma pochodzić z efektywniejszego ściągania VAT-u. Trzeba tu przypomnieć, iż pod rządami „łagodniejszej” Platformy liczba firm, które padły ofiarą represji skarbowych z tytułu niesłusznych zarzutów o niezapłacenie należnego VAT-u kazała się zastanawiać, czy my aby żyjemy jeszcze w państwie prawa. Aż strach się bać, jak – przy takiej deklaracji Kaczyńskiego – może to wyglądać pod rządami PiS-u. Kolejne miliardy chce prezes PiS-u ściągnąć za sprawą nowego (wątpliwego konstytucyjnie) podatku od sklepów wielkopowierzchniowych oraz – uwaga! – przez zwiększenie o 0,5% PKB deficytu budżetowego.

Jakby tego było mało, przyszły – no właśnie kto: kierownik naszego państwa? – chce sięgnąć po leżące na kontach i nieużywane 200 mld zł (!), zapowiada udomowienie (sic!) banków, przejmowanie obcych przedsiębiorstw, zgodnie z wypowiedzianym zresztą hasłem „Coraz więcej Polski musi być polskie!”.

Gdyby się to miało komuś nie podobać, to niech lepiej siedzi cicho. Kaczyński mówi wprost, iż zmieni prokuraturę, sądy, służby specjalne, czyli te wszystkie ulubione przez polityków PiS-u instrumenty władzy.

A naród ma tę politykę wspierać uczestnicząc w wiecach. Bo „poparcie społeczne – mówi Kaczyński – będzie temu rządowi bardzo potrzebne, to musi być fundament”. Będzie tak, „jak jest na Węgrzech. Kiedy przychodzi trudna chwila jest wielki wiec, są setki tysięcy ludzi, przemawia premier. I my też musimy coś takiego zrobić”.

Trochę w tym widzę gomułkowskiego PRL-u, trochę Orbana, trochę Putina. Problem, że ani to przeszłość, ani zagranica. Bo to za moment może się ziścić. U nas.

Paweł Piskorski

Foto: Polskieradio.pl

10 Komentarze

  1. Lekarze twierdzą, iż Kaczyński jest paranoikiem podobnie jak Putin. Europejski urodzaj na paranoików…

  2. Carlos pokazuje pewien problem, tesknotę sporej części Polaków za dykturą, wiarą, iż dykatorna rozkaz zapewni porządek i dostatek. Carlos jest takim funkcjonariuszem Jaruzelskiego, zupakiem, który wyszedł z pałą na pole i rozkażał, aby zboże rosło. taka tęsknota za dyktatorem widoczne jest także w wypowiedziach biskupów..

  3. Carlos mialby nadzieje ze taki przywodca rozpier…lby caly Sejm i reszte tej bandy.Zupakiem jestes Ty myslac ze demokratycznie mozna cos zmienic.

  4. Pani Bozenko! Dla mnie Putin bylby dobrym wyjsciem wlasnie dlatego,zeby nie bylo Kaczorow,Tuskow,Kwachow innych k…w

  5. Panie Zawistowski ! Na jakich ksiazkach i jakiej telewizji sie Pan edukowal? Moj kolega z pracy mowil ze lubi Kwasniewskiego bo ma fajna zone Jolante. Sadze ze mialby Pan z nim do pogadania.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: