Coraz więcej wiemy o kontaktach kampanii Trumpa z Rosjanami

0
71

Prezydent Donald Trump uważa, że zarzuty pod adresem jego kampanii i administracji, dotyczące kontaktów, z reprezentantami Federacji Rosyjskiej, to polityczne „polowanie na czarownice”. Doniesienia oparte są o informacje zdobyte, na podstawie nielegalnych przecieków informacji, podkreśla prezydent.  O polowaniu na czarownice mówił także rosyjski minister spraw zagranicznych Sergiej Ławrow.

Prokurator Generalny Jeff Session powiedział, iż wyłączy się z ewentualnych dochodzeń, jeśli będą prowadzone w tej sprawie.  Jeff session powiedział, iż przypuszczał, że pytanie senatora Al Frankena, który pytał Sessiona o jego kontakty z reprezentantami Federacji Rosyjskiej, dotyczyły rozmów na temat kampanii Trumpa. Dlatego powiedział, że takich kontaktów nie było. Gdyby Jeff Session powiedział podczas przesłuchania zgodnie z prawdą, iż spotkał sie z rosyjskim ambasadorem i rozmawiał na temat sytuacji na Ukrainie, nie byłby żadnej sprawy. Senator, zajmujący ważną, kluczową pozycję, w senackim Komitecie Sił Zbrojnych mógł oczywiście rozmawiać z rosyjskim ambasadorem na ten temat. Nie ma tutaj nic nadzwyczajnego. Problem w zatajeniu spotkania.

Wysuwane zarzuty dotyczą tego, iż senator, doskonale przecież znający procedury, zeznając pod przysięgą , nie powiedział prawdy, zatajając swoje kontakty.  Dlatego wielu, nie tylko demokratów domaga się jego dymisji, odrzucając tłumaczenie, iż senator myślał o innych spotkaniach, poświęconych wyłącznie kampanii.

Cora więcej wiemy także na temat samych kontaktów z rosyjskim ambasadorem, których rzeczywiście było sporo.

W trakcie trwania konwencji Partii Demokratycznej w Cleveland, rozmawiał z rosyjskim ambasadorem miedzy innymi J.D. Gordon, który potem nie wszedł w skład administracji prezydenta Trumpa. Rozmowy dotyczyły Ukrainy. Zgodnie z komentarzem, wówczas jeszcze kandydata Trumpa nie chciał on, aby język w platformie Partii Republikańskiej był jednoznaczny. Trump mówił, iż nie chce z powodu Ukrainy wywoływać III wojny światowej, dlatego współpracownicy kandydata naciskali, aby w platformie nie znalazły się stwierdzenia umożliwiające dozbrojenie Ukrainy, w walce z tak zwanymi separatystami. Chodziło także o to, aby język w stosunku do Rosji nie był zbyt mocny. Autorzy platformy przyjęli te zastrzeżenia.

Ze swojej strony uważam za dziwne, negocjowanie i w ogóle, rozmawianie, na temat treści platformy partyjnej z rosyjskim ambasadorem. Rosja nie jest państwem zaprzyjaźnionym. W trakcie konwencji i tuż przed nią, sytuacja na Ukrainie była dramatyczna, trwały ciężkie walki, z tak zwanymi separatystami, choć w istocie wiemy, iż były to regularne oddziały armii Federacji Rosyjskiej.

Amerykańska prasa, co oburza Moskwę, pisze o ambasadorze Kisljaku jako o głównym rosyjskim szpiegu w USA. Dziennikarze informowani są przez służby, iż mamy dwa rodzaje urzędników, prawdziwych dyplomatów i pracowników wywiadu. Obecny ambasador Rosji, dyplomata, o ogromnym doświadczeniu i wysokiej pozycji, w drabinie rosyjskiej dyplomacji uważany był przez służby USA, za pracownika wywiadu.

Administracja prezydenta nie uniknie pytań i podejrzeń w tej sprawie. Już w trakcie kampanii wiadomym było, iż Rosja usiłuje wpłynąć na przebieg kampanii wyborczej w USA. Obligowało to, do szczególnej ostrożności. Przynajmniej zaś o kontaktach i rozmowach, należy otarcie informować, aby uniknąć podejrzeń o konspirowanie z reprezentantami państwa, które nie jest przyjacielskie.

Andrzej Jarmakowski

Foto: Watchdog.org

Wideo: Michael McIntee/Youtube.com

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: