Coś się dzieje w Yellowstone?

0
261

W ostatnich dniach sporo dzieje się wokół super wulkanu w Yellowstone, którego wybuch, może posiadać ogromny wpływ na nasze życie. Wszystko zależy od skali ewentualnej eksplozji. NASA wysłała swoje najnowocześniejsze laboratorium lotnicze  SOFIA do monitorowania sytuacji. Sporo niepokoju wywołały także stosunkowo liczne w ostatnim czasie trzęsienia ziemi w rejonie Parku Narodowego, gdzie jednak życie toczy się normalnym trybem, turyści z całego świata podziwiają gejzery i inne fantastyczne zjawiska.

Od czasu do czasu pojawiają się i takie informacje,  jak ta przytoczona przez portal Intellihub który donosi, że geolog pracujący w Parku Narodowym Yellowstone, Hank Hessler, oświadczył publicznie, że pozostał już tylko jeden lub dwa tygodnie do erupcji super wulkanu. Nie wiadomo czy przewidywania naukowca się sprawdzą, ale wiadomo, że gdyby do tego doszło, w centrum USA rozpoczęłaby się największa katastrofa naturalna w dziejach ludzkości. Dwa tygodnie minęły i na razie nic się nie stało.

Trzy ostatnie erupcje kaldery Yellowstone występowały cyklicznie, co 600-700 tysięcy lat. Ostatnia erupcja miała miejsce 640 tysięcy lat temu. Oczywiste jest, że geologiczny zegar tyka. Eksperci policzyli, że tamta mega erupcja miała pojemność 1000 kilometrów sześciennych. To odpowiednik około stu erupcji wulkanu Pinatubo z 1991 roku na Filipinach.

Ostatnio dowiedzieliśmy się, iż Rosjanie w swoich planach wojennych rozważali zdetonowali nad Kalderą wielkiego ładunku termojądrowego, który miałby doprowadzić do eksplozji superwulkanu.  Widać, iż wojskowi pomysłowość mają ogromną.

Eksperci twierdzą, iż wcale nie musimy otrzymać wielu sygnałów ostrzegawczych przed ewentualnym wybuchem, Będzie to pewnie seria trzęsień ziemi, ulatnianie się gazów oraz podnoszenie sie terenu. Miłośnicy spiskowych teorii przekonują, że rząd celowo nie przekazuje informacji, obawiając się paniki i reakcji na rynkach.

Ze względu na możliwość kolejnego wybuchu, kaldera jest cały czas monitorowana za pomocą rozmieszczonych na jej obszarze odbiorników GPS oraz pomiarów radarowych wykonywanych przez satelity.  Dzięki tym pomiarom stwierdzono, że w latach 1987-1995 dno całej kaldery opadło o ok. 11 cm, a potem zaczęło się podnosić w północnej części oraz że w latach 1997-2003 północny skraj kaldery podniósł się o 12 cm, natomiast jej centralna część osiadła. Obserwacje te sugerowały, że gorąca magma, wypełniająca komorę magmową pod kalderą (na głębokości ok. 10 km pod powierzchnią ziemi), przepłynęła z jej centralnej części w stronę północnego skraju. Ostatnie pomiary, przeprowadzone między połową roku 2004 a końcem 2006, wskazują na gwałtowny zwrot, jaki nastąpił w tym czasie pod kalderą. Północna jej część, która puchła przez szereg ostatnich lat, nagle opadła o 8 cm, podczas gdy centrum, obniżające się od ponad 20 lat, podniosło się aż o 18 cm. Wynika z tego, że centralna część kaldery podnosiła się w tym czasie o 7 cm rocznie. Jest to najszybsze tempo zmian od czasu, gdy zaczęto przeprowadzać systematyczne pomiary.  Tyle fakty. Dalecy jesteśmy od siania paniki, ale geologiczny zegar tyka, to inna sprawa.

Dostęp do aktualnych danych dotyczących aktywności sejsmicznej w rejonie wulkanu ograniczył Uniwersytet w Utah, który badania te prowadzi. Dane dostępne będą w odstępach 24-godzinnych.

Co jakiś czas pojawiają się informacje o możliwości wybuchu. Przypomnijmy, W czerwcu 2015 roku przeprowadzono niezapowiedzianą ewakuację parku Yellowstone. Niektóre drogi miały nadtopioną przez wysoką temperaturę, asfaltową nawierzchnię. Gwałtowny wzrost temperatury wód powierzchniowych w połączeniu ze zwiększoną częstością wstrząsów podziemnych budzi obawy o to, że ​​krater może wybuchnąć w ciągu najbliższych tygodni. Nic takiego nie nastąpiło. Dane o aktywności sejsmicznej w rejonie Yellowstone zablokował także: US Geological Survey.

Wideo: United News International/ Youtube.com

Foto: Koniec Świata

AJ

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: