Dlaczego PIS chce zniszczyć Lecha Wałęsę i etos “Solidarności”?

3
3914

Paranoja rządu PIS, który obawia się, że utraci kontrolę nad historią, doprowadziła już do wielu absurdów. Oto jeden z nich. Twórcy dawnej “Solidarności” nie są zapraszani na rocznicowe obchody. Natomiast ci, którzy nie mieli z ruchem nic wspólnego, decydują dzisiaj, jak mają wyglądać uroczystości i kto może w nich uczestniczyć. Ludzie, którzy walczyli o wolność naszego kraju, muszą mieć dzisiaj pozwolenie, aby złożyć kwiaty pod pomnikiem postawionym na ich cześć.

Ale PIS, pomimo wysiłków, nie może zawłaszczyć 31 sierpnia.

Trudność, aby odsunąć opozycję od obchodów dnia Solidarności i Wolności (Porozumienia Sierpniowe), polega na tym, że historia “Solidarności”, przez swoją świeżą pamięć, jest trudna do przekręcenia. Próby domalowania braci Kaczyńskich na obrazie tamtych dni, budzą zdecydowany opór społeczny.

Ponieważ PIS nie może wykraść “Solidarności”, próbuje umniejszyć znaczenie tej rocznicy. W tym celu potrzebuje Wałęsy-zdrajcy. Właśnie wszczęto wobec niego śledztwo kryminalne. Tak się jakoś zbiegło w czasie.

Niszczenie Wałęsy nie jest jednak głównym celem rządu. Medialna debata nad autentycznością podpisu byłego prezydenta pod dawnymi dokumentami – to opium dla “potrzebujących”. Prawu i Sprawiedliwości bardziej zależy, aby złamać w społeczeństwie ducha nieposłuszeństwa i odebrać ochotę do drugiej “solidarności”. Etos narodowej solidarności (skierowanej przeciwko reżimowi), którą symbolizuje Lech Wałęsa, jest dla PIS wielkim zagrożeniem, znacznie poważniejszym niż konkurencyjna partia polityczna.

Wystarczy jakaś mała iskra. Narodowa solidarność może narodzić się z pamięci historycznej w każdej chwili. Nieprzypadkowo więc Jarosław Kaczyński chce mieć decydujący wpływ na tę pamięć. Wymazuje więc z niej pospiesznie te elementy, które w przyszłości mogą przynieść PIS zagładę.

Historia – według PIS  – ma szydzić z opozycji, a nie ją nobilitować. Z tego powodu większość ważnych świąt i rocznic jest zarządzana przez nomenklaturę partii. Nie ma wspólnego celebrowania. Lista gości honorowych, oraz zwykłych uczestników, jest sporządzana w trosce, aby chwała narodowych dni nie spłynęła na opozycję. Cała reszta ma mniejsze znaczenie.

Najważniejszy dzisiaj dzień – ważniejszy nawet od dnia, w którym narodził się Jezus –  to oczywiście rocznica katastrofy smoleńskiej. Każda miesięcznica jest teatralno – religijnym przedstawieniem. Ma wymusić na odbiorcy powagę i strach. Oraz zachęcić do nienawiści wobec opozycji. Podobnie wyglądają inne rocznicowe obchody, jak dzień Wojska Polskiego, Powstania Warszawskiego, jubileusze zrywów, polskie grudnie, stycznie i listopady. PIS nadał tym dniom oprawę święta politycznego, chociaż pamięć o nich należy do narodu.

Zgodnie ze strategią “dobrej zmiany”, celebrowanie (oraz interpretowanie) historii w sposób “właściwy”, to narzędzie kontroli nastrojów społecznych.

Ale celem przepisywania historii według populistycznej wizji PIS, nie jest tylko doraźna kontrola nad nastrojami. Plan jest dalekosiężny: bardziej chodzi o wypracowanie jednej tożsamości narodowej, gwarantującej PIS wieloletnie rządy oraz słabą opozycję polityczną.

Ten zamiar, jak dotychczas, nie udał się. Ponieważ jest nadal kontynuowany, doprowadził już do ogromnych zniszczeń w sferze świadomości i postaw obywatelskich.

Reinterpretacja przeszłości – siłowo, poprzez dekrety – podważa ciągłość historyczną nie tylko państwa, ale i narodu. W społeczeństwie polskim takie działania wywołują nie tylko powszechne wrażenie kłamstwa, ale również złość i oburzenie. Drastycznej rewindykacji dziejów towarzyszy propagandowy wysiłek pomniejszenia znaczenia (i wartości) życia i pracy wielu milionów Polaków. Tak jak podczas rewolucji ludowej w Chinach, czy w Sowietach, PIS chce być akuszerem “nowego”, posłusznego obywatela.

Najpierw jednak chce pogrzebać “starego”. Dlatego go lży.

Czy ten fakt spowoduje powstanie drugiej “solidarności”? Tego nie wiemy. Ale z pewnością pomoże przechować etos tej pierwszej.

zdjęcie: retrospekcje.pl

tekst ukazał się również na portalu: studioopinii.pl

 

Dariusz Wiśniewski

 

 

 

 

 

 

 

 

3 Komentarze

  1. A co zniszczy Kaczyńskiego? Kaczyńscy i jego wspólnicy dobrze wiedzą, że to fałszywki, ale no cóż, Wałęsa z dyplomem wyższej uczelni, polonista pisał takie wspaniałe jak dla SB-ków teksty, że nawet matka p. Kaczyńskiego polonistka nie potrafiła wpoić swoim synom wspaniałej mowy polskiej zamiast mlaskania i seplenienia. Dziś to widać, że trzeba zniszczyć, by wreszcie mieć do śmierci władzę nad miernie myślącymi POLAKAMI.

  2. Powtarzam to w kólko: Brak mi słów na to co wyrabia pis… Niszczenie i opluwanie autorytetów – to jeden ze sposobów stosowanych skutecznie przez nazistów. Ale wyborcy to wszystko popierają i nie widzę wyjścia. Jak się w końcu obudzą – że staliśmy się taką izolowaną i znienawidzoną Albanią czy Koreą północną – to już będzie za późno… A w pędzie do koryta i naruszaniu prawa pis przewyższył wszystkie partie – łącznie z komuchami. Natomiast ciągłe wrzaski miłośników pisu
    na temat rzekomo wszechobecnej ubecji – przypominają mi dziwnie antyżydowską retorykę III Rzeszy. Jak ktoś widzi wokół siebie tylko ubeków i pis – to na prawdę współczuję! Świat nie jest czarno-biały.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: