Dolar ciągle najlepszą inwestycyjną walutą świata

0
74

Mdollarimo niejednoznacznych komunikatów ze strony Fedu dolar wciąż pozostaje najpewniejszą walutą inwestycyjną – uważa Daniel Piekarek, analityk Banku BPS. Do końca roku amerykańska waluta będzie zmierzać w stronę 1,05–1,10 do euro i 3,85 do złotego.

– Pomimo znacznych wahań na rynku walutowym wydaje się, że nadal ze względu na utrzymujące się ryzyka w otoczeniu zewnętrznym, czyli przede wszystkim spowolnienie gospodarcze w Chinach, recesję w Rosji i Brazylii, a także dosyć powolny wzrost w strefie euro, preferowaną walutą będzie amerykański dolar – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Daniel Piekarek, analityk z Banku BPS.

Jak podkreśla, zagrożeniem może być niepewność komunikatów ze strony Fed. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku, gdy Rezerwa Federalna podniosła po raz pierwszy od dekady stopy procentowe, sugerowano, że w 2016 roku zobaczymy 4 podwyżki. Dziś już wiadomo, że będą najwyżej dwie.

– Komunikacja ze strony banku centralnego w USA nie jest jednoznaczna. Natomiast sądzę, że w warunkach utrzymujących się ryzyk warto jednak postawić na dolara. W tym przypadku nawet, jeśli miałyby być dwie podwyżki lub tylko jedna do końca roku, jak sugeruje część uczestników rynku, to mimo wszystko nadal preferowałbym walutę amerykańską.

Jak podkreśla, przy parze walutowej euro–dolar relacje powinny zmierzać w kierunku 1,10–1,05 do końca roku. Natomiast w przypadku złotego kurs dolara będzie wypadkową tego, jak się będzie zachowywała nasza waluta w relacji do euro. Tutaj kurs może zmierzać w stronę 3,83–3,85 zł. To oznacza umocnienie dolara względem złotego.

– Spośród głównych banków centralnych trudno jest wskazać taki, który jednoznacznie zapowiadałby czy zaostrzyłby swój komunikat w ostatnich miesiącach. Jedynym bankiem, który deklaruje, że w tym roku może zaostrzyć swoją politykę, jest Fed. Natomiast komunikat marcowy był zdecydowanie łagodny, ponieważ jeszcze w grudniu deklarowano cztery podwyżki stóp w 2016 roku, natomiast w marcu już tylko dwie. Zarówno strefa euro, jak i Szwajcaria oraz Japonia nie widzą przeszkód do dalszego łagodzenia polityki pieniężnej.

Główne banki centralne, z wyjątkiem Fedu, zapowiadają prowadzenie łagodnej polityki monetarnej. Nie wykluczył jej ostatnio Narodowy Bank Szwajcarii, mimo już niskiego poziomu -0,75 proc. Jak podkreśla Piekarek to dobra wiadomość dla zadłużonych we franku.

– Ostatni komunikat ze strony Szwajcarskiego Banku Narodowego jest pozytywną wiadomością dla osób, które mają w Polsce kredyty we franku szwajcarskim. Taka wyraźna deklaracja, którą można uznać za pewną słowną interwencję, jest ważnym sygnałem, że nie będzie raczej dramatycznego wzrostu kursu franka wobec złotego. To jest zdecydowanie pozytywna wiadomość i najbliższe miesiące będą absolutnie spokojne pod tym względem dla posiadaczy kredytów walutowych.

Tekst Agencja Newseria.pl

Foto: sofiaglobe.com

 

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: