Dyktatura kłamców i ciemniaków

1
649

26 Lutego 1968 roku Stefan Kisielewski podczas pamiętnego zebrania Związku Literatów Polskich użył w stosunku do reżimu Władysława Gomułki  określenia„dyktatura ciemniaków”. Określenie było adekwatne, gdyż wielu partyjnych notabli, nie ukończyło nawet szkoły podstawowej. Anegdoty opisujące braki, w wykształceniu partyjnych działaczy, to z pewnością jeden najchętniej czytanych rozdziałów  historii PRL. Minęły dekady, Polska odzyskała wolność, liderzy kształcili się często na zagranicznych uniwersytetach i okazuje sie, że powiedzenie Stefana Kisielewskiego nadal jest aktualne. Choć  Mateusz Morawiecki, oraz  Andrzej Duda mają dyplomy, to najwyraźniej spali na lekcjach, niczego się nie nauczyli, pozostali ciemniakami. Właśnie, choć w kieszeniach mają dyplomy, ciemniacy, pozostali ciemniakami,  stali się dodatkowo kłamcami. Świadomie fałszującymi historię własnego narodu. Myślę tutaj o prezydencie Andrzeju Dudzie, który w swoim liście do tak zwanych Żołnierzy Wyklętych, uczestników pielgrzymki, przedstawił swój pogląd ma sprawę. Duda mówił o trwającym kilkadziesiąt lat kłamstwie na ten temat. Prezydent pisał w swoim  liście, że epopeja powstania antykomunistycznego weszła na trwałe do kanonu polskich dziejów”. Dalej czytaliśmy:”prawda o drugiej konspiracji, o powszechnym oporze Polaków przeciwko powojennej sowietyzacji, o heroicznych walkach oddziałów »leśnych«, jest dziś fundamentem niepodległej Rzeczypospolitej“.

Rzeczywiście ciemniak ten nasz prezydent. Nie istniała żadna druga konspiracja.  Skalą zorganizowania, skalą poparcia , niewielkich oddziałów leśnych, nie można porównywać  tego ruchu do instytucji Polskiego Państwa Podziemnego. Nie ta skala, nie ten rozmiar.Duda w gruncie rzczy, niczym nie różni się od komunistów, fałszujących, zgodnie  ze swoimi potrzebami. polską historię. Prezydent umniejszając zasługi Polskiego Państwa Podziemnego , tworzy, opartą na zakłamaniu nową pisowską tradycję, jakoby to odziały te, czasami złożone z rabusiów i rozmaitych niespokojnych duchów, były tradycją, która doprowadziła do wyzwolenia Polski. Co za brednia! Historyczni łajdacy z pisowskiego Instytutu Pamięci Narodowej, mogą w spotach o marcu 1968 roku , wymazywać Adama Michnika, możecie z dziejów Solidarności wygumkowywać Lecha Wałęsę, ale i tak nie zmienicie prawdziwej historii.

Nie dajmy się zwariować! Druga konspiracja nie istniała, chyba, że prezydent pragnie świętować sukcesu Urzędu Bezpieczeństwa, który również tworzył swoje oddziały Żołnierzy Wyklętych.

Podejście  zaprezentowane przez prezydenta, prowadzi do absurdu, do budowania,  tworzenia pamięci o oddziałach, które w rzeczywistości nie istniały albo utworzone zostały na potrzeby tajnej operacji Urzędu Bezpieczeństwa. Tak,  Urząd Bezpieczeństwa także tworzył oddziały Żołnierzy Wyklętych. Tak było w przypadku WiN.  Odziały te utworzono dla uwiarygodnienia,  istnienia fikcyjnego polskiego podziemia. Cała operacja ujawniona została w grudniu 1952 roku. Radio  Warszawa nie bez satysfakcji informowało, że organizacja WiN Wolność i Niepodległość” od początku była tworem KGB. Tak było w rzeczywistości. Jej przywódcy pod groźbą wymordowania, zgodzili się na współpracę z UB, przez następnych pięć lat skutecznie oszukiwali Amerykanów z „OPC”, czyli utworzonego przez CIA „Biura Koordynaji Polityki”. To właśnie była ta prowokacja, o której wspomniałem pisząc o amerykańskim żołnierzu wyklętym Franku Wisnerze. Amerykanie uwierzyli, że WiN dysponuje ogromną siłą i leśnymi oddziałami partyzanckimi, stworzył nawet rząd podziemny, który lada moment w Polsce przejmie władzę. Szlachetność ludzi z WiN potwierdzili, jak zwykle źle zorientowani i naiwni, Polacy z Londynu.  Amerykanie przysłali nawet agenta, który spotkał się z rzekomym rządem podziemnym, dokonał inspekcji leśnych oddziałów. Mistyfikacja wypadła wiarygodnie. Nic dziwnego, że OPC nie szczędził kasy dla rzekomych  polskich powstańców, będąc przekonanym, że w Polsce lada  moment wybuchnie antykomunistyczne powstanie.

Dlaczego ujawniono operację? Dzisiaj wiemy to. Stalin  szukał uzasadnienia dla kolejnej fali represji. Tak zwani Żołnierze Wyklęci, wówczas już pokonani, rozbici, stanowili dobre uzasadnienie dla represji.  Czy prezydent Duda na mogiłach WiN-owców, premier Morawiecki będą składali kwiaty, aby uczcić jeden z największych sukcesów Urzędu Bezpieczeństwa polegający na stworzeniu swoich oddziałów żołnierzy wyklętych? W czasie”dyktatury ciemniaków” wszystko zdarzyć się może.

Więcej o oddziałach żołnierzy wyklętych stworzonych przez UB przeczytasz między innymi w pracy Ernesta VolkmanaThe Greatest Spy Operations in Twientieth Ceuntry oraz w pracy Sławomira Cenckiewicza „Oczami Bezpieki”, Wydawnictwo Arcana Kraków 2004.

Foto: Łódź Odysa – WordPress.com

Andrzej Jarmakowski

1 Komentarz

  1. Każdy reżym pragnie mieć “swoich bohaterów”. Tak też się stało za panowania Jarosława -“małego komendanta” jak pisiory w wazeliniarstwie nazywają tchórzliwego kaczora. Jarmakowski pisał, że Jarosław nie odwiedził w więzieniu swego ukochanego brata bo…się bał. Wierzę w to, gdyż nikt nie potwierdza jego bezgranicznej miłości do brata i odwiedzin. Po tym jak AK-owcy zaprotestowali, że na uroczystościach państwowych, żołnierze wznosili okrzyk: “Cześć i chwała bohaterom” ludziom którzy zginęli w katastrofie DROGOWEJ! Prezes pogniewał się na AK-owców i wynalazł nowego bohatera: “Niezłomnych i Wyklętych” a pisowska jaczejka , czyli IPN zaczęła promować nowego bohatera, umniejszając albo wręcz pomijając zasługi AK w walce z faszyzmem i stalinizmem. PiS na nowo pisze historię Polski przez wynajętych przydupasów z IPN. A “króluje” w tym wierny czekista Paweł Skubisz ze szczecińskiego IPN-u. Ostatnio rozwalili dwa pomniki w Szczecinie, w tym pomnik żołnierza polskiego którzy zdobywali Szczecin (mimo sprzeciwu mieszkańców, kombatantów walczących o Szczecin!) a jeden plac oczywiście nazwali im. Lecha Kaczyńskiego, a Morawiecki dostał nagrodę im. Lecha Kaczyńskiego. Normalny kult jednostki. Obłęd kaczora trwa.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: