Europa nie ugięła się przed greckim populizmem

0
37

greceMinistrowie finansów państw strefy euro nie zgodzili się w sobotę na przedłużenie programu pomocowego dla Grecji, który wygasa 30 czerwca. O przerwaniu rozmów oficjalnie poinformował w sobotę przewodniczący eurogrupy Jeroen Dijsselbloem. Potwierdził on wcześniejsze nieoficjalne informacje, że program nie zostanie przedłużony. Oznacza to, że kraj ten nie otrzyma ostatniej raty wsparcia w wysokości 7,2 mld euro, zaś Grecy nie osiągnęli porozumienia z wierzycielami. To najważniejszy  wniosek z rozmów.

Grecki minister finansów Janis Warufakis powiedział w sobotę w rozmowie z agencją Reutera przed spotkaniem eurogrupy, że zamierza poprosić o przedłużenie programu pomocowego dla Aten o kilka tygodni, aby mieć czas na przeprowadzenie zapowiedzianego przez premiera Aleksisa Ciprasa referendum. Jednak postawę greckiego ministra finansów uznano w Europie za pełną hipokryzji. Rząd bowiem rozpisując referendum nie zachował bezstronności, czyli sugerował głosowanie na „nie”. Natychmiast w takiej sytuacji pojawiły się spekulacje dotyczące wiarygodności greckiego rządu. Nawet gdyby Grecy w referendum przyjęli propozycje reformy ich gospodarki, nie jest pewnym, czy rząd zgodziłby się propozycje reform zrealizować. Prawdę powiedziawszy Europa ma trochę dość jałowych negocjacji z Grecją, zwłaszcza, że gospodarka Grecji to raptem 2% ekonomii strefy euro. Europie chodzi więc w tej chwili aby opuszczenie strefy euro przez Grecję nie wywołało jakiś niekorzystnych konsekwencji. Dla ekonomii ewentualne opuszczenie strefy euro przez Grecję nie ma znaczenia. Możliwe są jedynie niekorzystne psychologiczne następstwa.

Warufakis miał też – według Reutersa – w sobotę zaproponować, by Europejski Bank Centralny przekazał rządowi w Atenach zyski z posiadanych greckich obligacji. Byłaby to kwota 1,9 mld euro, czyli wystarczająca, by spłacić ratę płatności wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Sobotnie spotkanie eurogrupy jest już piątym w ciągu ostatnich dziewięciu dni. Od końca lutego rząd w Atenach prowadził nieustające negocjacje z Komisją Europejską, Międzynarodowym Funduszem Walutowym i Europejskim Bankiem Centralnym w sprawie reform, które są warunkiem odblokowania ostatniej transzy pomocy.Mówi się, że Grecy w negocjacjach kupowali czas, nie chcą wcale wcielać w życie kosztownych i bolesnych reform.

Powinno to także dać do myślenia polskim politykom, jak pani Szydło, która pragnie obniżenia wieku emerytalnego, ale nie zastanawia się nad konsekwencjami finansowymi. Właśnie takie myślenie to jedna z przyczyn greckiego dramatu.

Foto: greece.greekreporter.com

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: