Granice Polski w chwili Niepodległości.

2
371
Mapa Polski na ulotce z Chicago z czasów odzyskiwania Niepodległości. Jest Lipno, z którego pochodziła ówczesna gwiazda Pola Negri, gdzie chodził do szkół Lech Wałęsa.

Kilka razy już pisałem o granicach Polski, w tym o ich przesunięciu na zachód z woli Stalina i za przyzwoleniem Aliantów. M. in. o tym, że przecież granice Polski w końcu pierwszej wony nie były zdefiniowane. Oczywiście wszyscy wiedzą, o powstaniach – wielkopolskim i śląskich, jednak rzadko kto potrafi je umiejscowić w procesie tworzenia się państwa. Wschodnią granice po prostu sobie wywalczyliśmy na wstrętnych bolszewikach i już. Potem już są żale na temat bezprawnego zabrania Kresów Wschodnich przez tychże niedobrych bolszewików w wersji stalinowskiej.

Nadzwyczajnym odkryciem okazało się dla mnie bardzo dokładne pokazanie niejasności związanych z granicami na ulotce Polonii amerykańskiej z Chicago, jaką pokazano na wystawie ulicznej w Warszawie, na Krakowskim Przedmieściu. Mapkę tę pokazuję, jako dowód, w jakiej sytuacji była odradzająca się Polska. O ile granica zachodnia była w przybliżeniu podobna do uzyskanej ostatecznie, to już północna przewiduje likwidację Prus Wschodnich, co zapewne było wspomnieniem wielowiekowych prób ich przejęcia przez Koronę. Nie wiadomo co się miało stać z tamtejszą ludnością, jednak wtedy nie przewidywano masowych przesiedleń. Na wschodzie za to mamy sytuację nadzwyczajną: granica jest zbliżona do wtedy zaproponowanej linii Curzona. Wilno i Lwów były poza granicami Polski!

Warto sobie przypomnieć, że zwycięstwo nad bolszewikami w 1920 r. zawdzięczaliśmy m. in. niesubordynacji Stalina oblegającego Lwów. Nie przyszedł on na pomoc Tuchaczewskiemu przy zdobywaniu Warszawy. Potem go zamordował, aby zatrzeć to niemiłe wydarzenie. Trzeba o tym pamiętać i nie rozpalać zbyt tryumfalistycznych nastrojów: naprawdę było wtedy niebezpiecznie. Mimo rzeczywiście dużego sukcesu, jakim było pokonanie bolszewickiej Rosji to należy zachować umiar w ocenie tego wydarzenia. Także w ocenie przesunięcia granicy wschodniej poza linię Curzona, jakby ją anulując na pewien czas.

Ciekawe jak planowano przejąć Prusy Wschodnie z Królewcem (taka była koncepcja początkowa), skoro nawet Gdańsk był problemem i stał się wolnym miastem, zarzewiem zła przyszłego? W ulotce chicagowskiej za podkład posłużyła mapka pochodzenia niemieckiego.

Jak wiadomo linia Curzona (autorem tej linii demarkacyjnej człowiek znający realia, który we Lwowie studiował) była przedstawiona 11 lipca 1920 r., czyli miesiąc przed bitwą warszawską. Była oparta o deklarację mocarstw sprzymierzonych z 8 grudnia 1919 r. W przeciwieństwie do granicy zachodniej, wschodnia nie była tak oczywista z powodu naturalnego wymieszania narodów, co sformułowano tak: Prawa, z jakimi Polska mogłaby wystąpić do terytoriów położonych na wschód od wymienionej linii, są stanowczo odłożone (Les droits que la Pologne pourrait avoir a faire valoir sur les territoires situés a l’Est de ladite ligne sont expressément réservés). Ciekawe, że funkcjonuje tu powierzchowne tłumaczenie, które znacząco zaciera znaczenie tego zdania. Tutaj zastosowałem własne: „stanowczo odłożone”, a nie „wyraźnie zastrzeżone”. Po prostu mocarstwa zastanawiały się co z tym problemem zrobić.

Wykorzystał to Stalin – najpierw w pakcie z Ribbentropem z 1939 r., a następnie w czasie ustalania granicy stałej po wojnie z Aliantami z drugiej strony… Polski Lwów byłby zarzewiem konfliktu polsko-ukraińskiego. Ukraińcy mieli być zsowietyzowani, czego nie można było zrobić z Polakami. Lwów był też ośrodkiem cywilizacji zachodniej ważnym dla całej Ukrainy, więc byłby przeszkodą w sowietyzacji Ukraińców! Dlatego odcięto Lwów od Polski, co jednak na powyższej mapce narysowano gdy o wszechmocnym Stalinie mowy jeszcze nie było.

Tak więc trzeba się wystrzegać określeń typu zabrali nasze tereny. Sytuacja była niezwykle skomplikowana i zauważano to u progu niepodległości. Dziś wiemy szczegółowo co się wtedy działo i można do woli studiować materiały na ten temat.

RAFAŁ WODZICKI

2 Komentarze

  1. Granice państw są takie jakie sobie te państwa wywalczą albo krwią albo poprzez dyplomację albo poprzez układy. Oczywiscie Kresy nam zabrano i tak należy trąbić światu. Korona była tam od wieków za wyjątkiem Wilna ale….. po 1920 r państwo zostało ukształtowane w tym i pomału kształtowały sie jego granice. Żaden Curzon srurzon nic tu i dobrze, ze Piłsudski sie nie poddawał bo i Śląska bysmy nie mieli gdyby rządziły nami flimony a nie chłopy z jajami a tak choc nie do końca bo granic I Rzeczypospolitej nikt juz nie przywrócił to choc namiastkę. Dzisiaj jest jak jest do następnej wojny ale pamiętaj Pan Polacy nigdy o Kresach nie zapomną i wcześniej czy pozniej wrócą na swoje i po swoje i nie ma co rozpaczać nad bolszewikami bo grali jak mogli. Polski tryiumf wynika z rożnych okoliczności i faktycznie było niebezpiecznie ale ostatecznie ruskie popełniali błędy i mecz przegrali. Szkoda tylko ze Piłsudski nie rżnął ich jak świń do samej Moskwy

    • Z takimi rozważaniami dyskutować nie ma co, bo oznaczają one tylko jakieś emocje ignorujące kontekst w jakim żyjemy i skutki rozbiorów, czyli braku granic oraz jednolitej władzy. Mało eleganckie epitety, podsumowują wszystko.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: