Kolejna próba rakietowa reżimu Korei Północnej

0
152

Ponura dyktatura Kim Dzong Una przeprowadziła kolejna próbę, z rakietą balistyczna. Tym razem próba rakietowa była, że hej, można powiedzieć z przytupem. W Japonii włączono syreny alarmowe, aby ludność z zagrożonych terenów udała się do schronów. Japończycy, naród posłuszny i zdyscyplinowany, tak też uczynił. Reżim wystrzelił rakietę, która lecąc na wysokości 770 km, przeleciała 3,7 tys. km, m.in. nad Japonią, i wylądowała w morzu.

Korea Południowa też zareagowała błyskawicznie, symultanicznie Południe wystrzeliło swoją rakietę, informując, iż ma się czym bronić. Rakietę wystrzelono natychmiast, jakby chciano powiedzieć, zdążymy, nawet jak zaatakujecie naszą stolicę.

Próbę przeprowadzono wkrótce po tym, jak uchwalono w Radzie Bezpieczeństwa nowe sankcje przeciwko Korei Północnej. Po kolejnej próbie Amerykanie zażądali zwołania Rady Bezpieczeństwa, gdzie jednak niczego nie załatwili. Chiny i Rosja nie chciały eskalacji konfliktu i nakrzyczeli jeszcze na Amerykanów, że wojenna retoryka obecnej administracji jedynie prowokuje Kima. Jednak trudno wyobrazić sobie sytuację, aby Japończycy co chwila mieli biegać do schronów, z powodu kolejnych prób Kima. Ktoś w końcu powie dość tego cyrku.

Zwłaszcza Chiny, ale Rosja także, mają inne, niż USA interesy geopolityczne w przypadku Korei Północnej.  Państwo Środka nie chce upadku reżimu Kima. Gdyby coś takiego miało nastąpić, obawiają się potoku uciekinierów. Przede wszystkim jednak martwi ich perspektywa zjednoczenia Korei pod wodzą Południa. Powstałoby silne ekonomicznie państwo, związane z USA.

W Chinach gruntownie studiowano zjednoczenie Niemiec. Chiny nie będą chciały dopuścić do sytuacji, aby wojska USA znalazły się bezpośrednio przy granicy z Chinami.  Dlatego formalnie głosując  za przyjęciem sankcji, nie koniecznie muszą ich przestrzegać. Chiny utrudnią życie reżimowi z Północy, ale kroplówki do końca nie odłączą, podobnie jak Rosja.

Chińscy studenci piszą prace doktorskie, o negatywnych skutkach zjednoczenia Niemiec, dla światowego pokoju, wskazując, na strategiczne przesunięcie wojsk NATO na wschód.  Zjednoczenie Korei, to dla Chin taki czarny scenariusz, z przesunięciem wojsk USA ku ich granicom. Oczywiście w pewnym momencie reżim na Północy może upaść, wówczas wpływ mocarstw na dalszy przebieg zdarzeń będzie ograniczony, praktycznie żaden.

Rzecz jasna sytuacja jest bardzo niebezpieczna. Można wyobrazić sobie, iż wystrzelona rakieta spada na Japonię, w wyniku awarii, kilka osób jest zabitych. Co dalej? Można tylko spekulować. Tymczasem źródła wywiadowcze sugerują, iż Korea Północna podjęła przygotowania do kolejnego testu z bronią jądrową.

Można sobie także wyobrazić scenariusz, w którym pomyłkowo rakieta spada na wyspę Guam, nie pozostawiając Amerykanom wyboru. Sytuacja jest bardziej niebezpieczna, niż to wydaje się obserwatorowi patrzącemu z daleka. Ludzki błąd, awaria technologii, mogą doprowadzić do konsekwencji, których przewidzieć nie sposób.

Tymczasem jak dowiedziała się nasza redakcja minister obrony Antoni Macierewicz leci do Waszyngtonu. Wizytę Macierewicza, który nie był jeszcze przyjęty w Pentagonie skrywa delikatny mrok tajemnicy. Chodzi zapewne, o liczebne zwiększenie udziału polskiego oddziału w Afganistanie. Obecnie Polska posiada tam 200 żołnierzy. Jak duży miałby być polski oddział w Afganistanie? Tego rząd PiS nie mówi.

Dzisiaj wieczorem w CNN specjalny program poświęcony sytuacji w szczelnie odizolowanej od świata Korei Północnej. Warto zobaczyć.

Wideo: Youtupe Mania

Foto: 7News

Andrzej Jarmakowski

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: