Friday , 24 March 2017

Home » Home » Kultura » KRÓLEWIEC: trzeba wpadać na pomysł?

KRÓLEWIEC: trzeba wpadać na pomysł?

March 5, 2017 1:21 pm by: Category: Kultura Leave a comment A+ / A-

KRÓLEWIEC – trzeba wpadać na pomysł

Już 26 listopada zamieściłem artykuł o konieczności zaniechania używania nazwiska mordercy katyńskiego zawartego w rosyjskiej nazwie Królewca. Na początek należy po prostu używać tej polskiej nazwy tak jak używamy nazw polskich wielu miast na świecie. Gdy tylko nasze relacje z nimi są częste i potrzebne oraz łatwe jest spolonizowanie, jest to oczywiste. Tym bardziej, że ułatwia to odmianę przez przypadki. Nowy Jork, Waszyngton, ale też Lizbona, Genewa czy Damaszek i Rzym. Dwie ostatnie nazwy trafiły do literatury polskiej: „niedaleko Damaszku siedział diabeł na daszku”, czy „ta karczma Rzym się nazywa” to frazy powszechnie znane. Polskie nazwy ma więc wiele miast niezależnie od aktualnego położenia.

Także na przedwojennych mapach Gdańsk był Gdańskiem, a Wrocław – Wrocławiem. nawet Świnoujście można zobaczyć. Podobnie po niemiecku zawsze Wrocław to Breslau (zniekształcone Wrocław!), co Węgrzy znajdujący się w kegu języka niemieckiego przekształcili w Boroszló [boroslou]. Co ciekawsze Boroszló zawsze było w słowniku węgierskim, nawet wtedy, gdy zmuszaliśmy (komuna) Niemców do używania Wrocław w niemieckich tekstach. Warschau to była obraza majestatu, jakby to było związane z Hitlerem wprost. Paradoksalnie komuna kształtowała w ten sposób hurrapatriotyzm. Jasne, że były w czasie wojny – ale nie tylko – nazwy celowo germanizowane. Niemcy zaczęli ten proceder już przed wojną w Prusach Wschodnich, usuwając nazwy – niemieckie – zachowane w formie słowiańskiej, jak np. Klutschnik! Przywracali także nazwy niemieckie zapomniane, jak np. Leslau (niemiecka nazwa Włocławka, która zanikła ok. 17 w. oraz nadawali nowe – Litzmannstadt do była Łódź (od generała Litzmanna, który zwyciężył w bitwie pod Łodzią w czasie I wojny). Zaczęto ten proceder dużo wcześniej. Chodzież do 1876 nazywała się po niemiecku Chodziesen, ale uznali to za zbyt słowiańskie i nazwano Colmar, a potem Kolmar.

Zawsze uczyliśmy się na historii o tym, że coś było w Akwizgranie czy Moguncji (nazwy pochodzenia łacińskiego!) – zupełnie nie kojarząc z dzisiejszymi nazwami. Nikomu nie przyszło do głowy, że jednak trzeba uczyć historii łącząc ją z geografią obecną, bo przecież pociąg jedzie do Aachen (Akwizgran – jedno z najważniejszych miast historii europejskiej), a warto wiedzieć gdzie ten Gutenberg działał (Mainz – polska nazwa pochodzi od nazwy łacińskiej: Moguntiacum). Po francusku to Mayence, podobnie jak Monachium to Munich, a Warszawa-Varsovie. Wspominam o tym, by podkreślić, że w różnych językach nazwy geograficzne nazwy specyficzne są. Także Warszawa to po angielsku Warsaw, po francusku Varsovie, po węgiersku Varsó, co jest zdeformowanym niemieckiem Warschau. Dodam po włosku – Varsavia, od czego używamy słowa varsavianista, czyli specjalista od Warszawy. Pochodzi to od łacińskiego Varsovia (tak mówią też Hiszpanie, Baskijczycy i Bretoni), Za to Szwedzi mówią po prostu Warszawa.

Nazwy Warszawa i Wrocław mają podobne pochodzenie – od imienia słowiańskiego Wratysław, w skrócie Warsz. Jak jednak inaczej zostały te nazwy przekształcone przez Niemców, których przecież w Polsce było dużo – Breslau i Warschau.

Pierwsi polscy (bardzo ważni) emigranci polscy w Ameryce (XVII w.) pisali o Londonie jeszcze. Później się to spolonizowało na Londyn, mimo że ta nazwa akurat łatwo się odmienia po polsku! Czy kiedykolwiek mówimy po ukraińsku Lviv? No nie: Lwów zawsze był Lwowem, podobnie jak Vilnius – Wilnem. (po niemiecku Wilna!), Kiiv to Kijów. To są nazwy spolszczone już w czasach unii polsko-litewskiej. Ciekawostką jest miasto Stanisławów przechrzczone na Ivano-Frankivsk: kasjerka na dworcu autobusowym w ogóle nie wiedziała, że to jest Stanisławów. Ta nazwa znowu jest odimienna wprost i powtarza się w Polsce, a miasto jest niezbyt wielkie.

Wszechobecni Żydzi mieli swoje nazwy polskich miast. Często opierające się na niemieckiego pochodzenia języku jiddisz. Znana jest żydowska nazwa Warszawy – Warsze. Ostatnio odkryto zagubioną nazwę Oświęcimia – Oszpicyn.

Nasza Brodnica ma nazwę niemiecką Strasburg. Warto takie rzeczy wiedzieć, ale Krakow pod Berlinem – obie nazwy się nie zgermanizowały. Hitlerowska próba germanizacji to Germania, co znowu jest po łacinie. W przypadku Gdyni – nazwa niemiecka wsi zawsze istniała – Gdingen, ale hitlerowcom potrzeba była nazwa totalna: Gottenhafen (port Gotów). Łacińskie nazwy Gdańska są dwie: Gedanum i Dantiscum, a więc pochodzące od polskiej i niemieckiej, bo przecież nikt nie zaprzeczy, że było to miejsce ścierania się tych dwóch języków.

Ciekawe zjawisko występuję w Alzacji i Lotaryngii, która zawsze była rozpięta między Niemcami i Francją, gdzie jest pełno nazw zupełnie niemieckich, choć są i takie jak Miluza (fr. Mulhouse i niem. Mülhausen). Jednak nazwy geograficzne mają formy w obu językach tylko wtedy, gdy takie się wykształciły. Jak widać polska nazwa Miluzy pochodzi od francuskiej. Inne nazwy są po prostu niemieckie, tylko Francuzi to czytają po swojemu (nawet Mozart u nich to Mozaar i nie można znaleźć jego ulicy nie znając francuskiego, bez pokazania palcem na planie). W pobliżu jest szwajcarska Bazylea (ważna w historii Polski!), którą po francusku nazywają Bâle, a po niemiecku – Basel. Ten daszek nad „a” to o ślad po literze „s”. Polski język przejął nazwę retoromańską (trzeci język Szwajcarii), która brzmiała Basilea.

W swoim, tak krytykowanym przemówieniu minister Waszczykowski użył określenia obwód królewiecki, co przyjmujemy pozytywnie. Dostarczyliśmy nasz artykuł do MSZ, także do ambasady rosyjskiej, aby zapobiec niewłaściwym reakcjom. Rosjanie powinni rozumieć ten problem…

21 lutego okazało się, że to jednak „pomysł” posłanki Elżbiety Pawłowicz, żeby używać nazwy Królewiec. Cokolwiek dziwne są jej uzasadnienia: nazwy nie zależą od tego czy jesteśmy w Polsce jak ona twierdzi. Należy podkreślić, że sprawa ta jest apolityczna i nie jest niczyim pomysłem. Po prostu przywołuje się zasady ogólne. Jak widać, wielu ludzi różnych opcji tak myśli od ministra Radosława Sikorskiego i należy iść za ciosem. Elżbieta Pawłowicz opublikowała o tym krótką wzmiankę, co natychmiast zostało podchwycone przez telewizję Republika oraz portale fronda.pl oraz Wirtualna Polska… Nasz artykuł, mimo że dawno rozpowszechniany w USA, Polsce i na świecie oraz głęboko uzasadniony – nie został rozpowszechniony – nie został nigdzie wspomniany… Dlatego też ważne uzasadnienia nie poszły dalej, a niejasne wywody Posłanki – owszem. Ciekawe, że nie podjęła tego jedna z partii opozycyjnych, która akurat znała ten tekst. Nikt na to nie wpadł, że to ważne i można rozwinąć temat. Pokazuje to jak się rozchodzą wiadomości.

Niepoważne jest pisanie o tak poważnych rzeczach jak o „nowym” pomyśle posłanki (partii Jarosława Kaczyńskiego, leci propaganda) Pawłowicz. Przypominałem jak to minister Sikorski był atakowany za użycie tej nazwy. Odmiany nazw związane są z językiem. Kaliningrad to nie dawny Królewiec, tylko rosyjska nazwa Królewca, której mamy prawo dodatkowo nie lubić, jak pisałem. Można jej uniknąć już teraz w języku polskim, ale akcja dyplomatyczna w celu jej usunięcia w ogóle – jest konieczna. Jak pisałem – rosyjskim działaczom też ona nie odpowiada. Niemcy też nie powinni mówić inaczej niż po swojemu: Königsberg. Mogą już w Polsce mówić Breslau, Danzig czy Warschau – po niemiecku. Nie wynika z tego żadna agresja.

Z komentarzy wynika., że ludzie nie mają pojęcia o roli Królewca w kulturze polskiej i piszą ad hoc cokolwiek. W poprzednim artykule dokładnie wyliczyłem jakie są związki tego miasta z Polską. Można powiedzieć, że nie mniejsze niż wielu miast polskich. Mało kto zwraca uwagę na to, że ulic Królewieckich w Polsce jest sporo. Często są to główne ulice. W Elblągu ma taka 9 km! Opisywałem problem ronda Kalingradzkiego w tym mieście, co pokazuje jak kiepskie jest rozumienie, że Królewiec to to samo. Zapewne nazwa ta jest pozostałością po przypodobywaniu się „przyjaciołom radzieckim”. W Gołdapi znów Królewiecka przechodzi w Warszawską jakby nawiązując do traktu królewieckiego wychodzącego z Pragi warszawskiej.

Najlepszą nazwą dla tego obszaru jest enklawa królewiecka, bo nie chodzi o nazwy jednostki podziału administracyjnego Rosji, ani o Prusy Książęce, które proponuje pani Pawłowicz. Ich połowa znajduje się przecież w Polsce, bo to nasze Mazury i okolice….

Tak więc, myśląc o rakietach, pamiętajmy o roli Królewca w historii Polski i Niemiec, o Kancie i nazywajmy to miasto naszemu, nawet jeśli nie o naszego króla chodziło. My dodajemy tag KRÓLEWIEC.

(-) RAFAŁ WODZICKI, też varsavianista

Fot. Robert Feter: Ulica Królewiecka we Włocławku. Tabliczka na budynku poczty nr 1, który przed wojną stał się symbolem dążenia miasta do nowoczesności. Nazwa widnieje już na planie z 1911 r. choć wcześniej ulica nazywała się Królewska. Paradoksalnie Włocławek miał tragiczne związki z Królewcem, w którego okolice został;i wysłani nauczyciele polscy (wujek nie poszedł na niemieckie zebranie z powodu ran nad Bzurą i przetrwał).

Dodaj Komentarz

scroll to top
stat4u

site keywords: opinie chicago, wydarzenia chicago, fakty chicago, wiadomosci chicago, polonia chicago