Sunday , 23 April 2017

Home » Home » Ameryka » Kryzys na południowej granicy USA

Kryzys na południowej granicy USA

July 8, 2014 2:05 pm by: Category: Ameryka 1 Comment A+ / A-

granicaOd wielu miesięcy na południowej granicy USA trwa poważny kryzys. Tylko od października ubiegłego roku patrole graniczne znalazły, często na pustyni, około 50.000 nieletnich, którzy postanowili się w jakiś sposób dostać się do Stanów Zjednoczonych. Wielu komentatorów i polityków ostrzega: “Państwo, które przestaje kontrolować swoje granice, przestaje być państwem”.

 

Od 2012 roku obserwowano znaczny wzrost ilości dzieci, którzy w jakiś sposób usiłowały dostać się do USA. Administracja niewiele robiła w tej kwestii. Dzieci, wysłane w świat, ci opuszczeni przez rodzinę, nielegalni imigranci, często porzucane były przez przewodników bez wody oraz pożywienia na pustyni. Dzieci pochodzą głównie z Gwatemali, Hondurasu, Salwadoru, ale także i Meksyku.

W lokalnej prasie, w niektórych rejonach Meksyku, jak i we wspomnianych trzech krajach Ameryki Środkowej, jednym z głównych ogłoszeniodawców, są organizacje, firmy, oferujące bezpieczne przerzucenie przez granicę dzieci, które w USA będą mogły spotkać się z rodziną. Kiedy dziennikarze zaczęli sprawdzać te firmy, szybko okazało się, że to typowi “coyotes” pracujący na potrzeby rozmaitych karteli narkotykowych. W ogóle jest tak, iż wszystko co dzieje się wokół granicy meksykańsko-amerykańskiej kontrolowane jest przez bezwzględnych handlarzy narkotyków. Amerykańskim służbom znane są przypadki porywania dzieci przez przestępców handlujących ludźmi, wykorzystywania dzieci w przemyśle usług seksualnych.

Stany Zjednoczone naciskały na Meksyk, aby na przykład, lepiej kontrolował swoją granicę z Gwatemalą. Meksyk obiecał wzmożenie kontroli, ale zrobiono niewiele. Trzeba zdawać sobie sprawę, że Meksyk, Gwatemala, Salwador, Honduras to upadające, skrajnie skorumpowane państewka, przegrywające walkę z kartelami narkotykowymi. Trzeba być naiwnym, aby liczyć, że te cztery upadające państwa będą w stanie w jakimkolwiek stopniu kontrolować swoje granice. Żadna pomoc ze strony reżimów w tych krajach nie nadejdzie.

Trzeba pamiętać, że kartele narkotykowe używają coraz bardziej wymyślnych metod. Amerykańskie służby często, w ostatnim czasie zaskoczone były poziomem technologicznym tuneli kopanych pod granicznym murem. To coraz bardziej wymagający, trudny oraz groźny przeciwnik.

 

Sytuacja istniejąca na południowej granicy USA relacjonowana jest nie tylko przez amerykańskie media. Terroryści z ISIS otwarcie głoszą potrzebę zaatakowania USA. Jest tylko kwestią czasu, zanim zaczną wykorzystywać kiepsko kontrolowaną południową granicę USA do przerzucenia do USA terrorystów.

 

Zaniepokojona jest także CDC. Specjaliści obawiają się, że do Ameryki może zostać zawleczona jakaś epidemia, z którą walka będzie kosztowna. Możliwość taka, to koszmar spędzająca sen z powiek pracowników CDC. Inna sprawa to koszty opieki medycznej, dzieci przejętych na granicy. Koszty te rzecz jasna spadają na amerykańskiego podatnika.

W obecnym kryzysie mamy do czynienia ze spektakularnymi wydarzeniami. Na przykład w okolicy San Diego wylądował samolot z ponad 140 nielegalnymi imigrantami. Ludzie ci nie posiadali żadnych dokumentów. Na miejscu lądowania natychmiast pojawili się manifestanci domagający się, no właśnie czego? Otwarcia granicy? Likwidacji granicy, gdyż do tego w gruncie rzeczy sprowadzają się postulaty wielu latynoskich organizacji.

Od razu trzeba powiedzieć, iż reforma imigracyjna nie rozwiąże tego problemu, jednak organizacje latynoskie oraz niektórzy politycy Partii Demokratycznej, naciskają na jej szybkie uchwalenie. Nie wiadomo tylko jakiej reformy. Co charakterystyczne organizacje te domagają się głosowania, nie wspominają jednak o żadnym tekście reformy, jakby chcieli, aby nikt nie wiedział, nad czym ustawodawcy mają głosować. Ze swojej strony nie poprzemy żadnego projektu w ciemno, bez analizy tekstu nowego prawa oraz analizy kosztów.

Republikanie, w tym gubernator Teksasu domagają się, aby do pilnowania granicy wykorzystać Gwardią Narodową lub armię. Ze swojej strony powstają w rejonach przygranicznych rozmaite milicje, które za zadanie stawiają sobie pilnowanie granicy. Biorąc pod uwagę, że przemytnicy często są doskonale uzbrojeni, może to skończyć się całkiem sporą jatką.

Prezydent Barack Obama zwrócił się do Kongresu o przyznanie mu 3.7 miliarda na finansowanie rozwiązania kryzysu, rozładowanie przeludnionych ośrodków, gdzie kierowane są dzieci. Obiecał także przyspieszenie procedury deportacyjnej. Zdecydowana większość nieletnich ma wrócić do krajów swojego pochodzenia.

Obama leci do Teksasu, nie pojawi się jednak nad granicą, gdzie zapraszał go gubernator stanu Rick Perry. Obama weźmie jedynie w kilku spotkaniach, których celem jest zbieranie pieniędzy na kampanię wyborczą Demokratów. Specjaliści od wizerunku uznali zapewne, iż niekorzystnym dla Partii Prezydenta będą zdjęcia z przeludnionych ośrodków, gdzie, oczekują na decyzję w ich sprawie, nielegalni imigranci. Lepiej udawać, że nic się nie dzieje i krytykować republikanów, no właśnie, za co w tym wypadku?

Na pewno obecna sytuacja na granicy nie ułatwi uchwalenia koniecznej w sumie reformy prawa imigracyjnego. Ameryka ma problem i to wielki. Niestety, niewiele robi, aby go rozwiązać.

Andrzej Jarmakowski

Foto: www.kpbs.org

Komentarzy (1)

  • RJW

    Warto przeczytać ten tekst w kontekście tego, co się dzieje w Europie.

Dodaj Komentarz

scroll to top
stat4u

site keywords: opinie chicago, wydarzenia chicago, fakty chicago, wiadomosci chicago, polonia chicago