Friday , 26 May 2017

Home » Home » Opinie » Kto każe nam powtarzać nazwisko mordercy katyńskiego?
Kto każe nam powtarzać nazwisko mordercy katyńskiego?

Kto każe nam powtarzać nazwisko mordercy katyńskiego?

November 26, 2016 1:32 am by: Category: Opinie 6 Comments A+ / A-

Królewiec to miasto silnie związane z Polską. Utrzymywanie jego nazwy pochodzącej od nazwiska Kalinina, którego podpis znajduje się na decyzji o mordach, w tym katyńskim jest poważnym problemem dyplomatycznym, czego zdają się nie zauważać władze polskie. Wyjątkiem był Radosław Sikorski, który używał nazwy Królewiec, za co był gromiony jako powodujący konflikt dyplomatyczny! Warto przy tym wspomnieć, że miasto Twer (i nie tylko) odzyskało swoją nazwę, swego czasu zmienioną na Kalinin.

Związki Królewca z Polską były niezwykłe. Nawet król polski Kazimierz Jagiellończyk utworzył województwo królewieckie, gdy miasta i stany pruskie wypowiedziały posłuszeństwo Krzyżakom. Trwało to bardzo krótko jednak.

Królewiec był stolicą Prus Zakonnych zależnych od króla polskiego. W czasie wojny polsko-krzyżackiej doszło do oblężenia miasta przez wojska polskie. Po sekularyzacji – powstały Prusy Książęce – lenno króla polskiego. Zależność podkreślono wtedy zmianami w herbie: na szyi czarnego orła pojawiła się korona królewska i litera S od imienia króla polskiego Sigismundus (Zygmunt).

To król polski Zygmunt August nadał uniwersytetowi królewieckiemu prawa takie jakie miała akademia krakowska, czyli mógł on nadawać tytuły naukowe. Studia tu odbyło wielu znanych Polaków, jak choćby: Jan Kochanowski, Florian Ceynowa, Wojciech Kętrzyński. Przez 24 lata rektorem był Celestyn Myślenta, a Maciej Menius – rektorem przez trzy kadencje. Od XVIII w. do lat 1930 na uniwersytecie działało seminarium polskie, które wykształciło wielu pastorów ważnych dla kultury polskiej na Mazurach, jak np. Krzysztofa Mrongowiusza (Mrągowo to od niego). Pisze się nawet, że uniwersytet królewiecki był jedną z najważniejszych uczelni I Rzeczypospolitej! Lektorat języka polskiego był tu aż do XIX w. Zbiory biblioteki uniwersytetu są znaczące w Europie i zawierają ważny dział historii Polski, Litwy i Prus. Trzeba jednocześnie odnotować, że jego absolwentem oraz profesorem był słynny filozof niemiecki Emanuel Kant, którego imię nosi on dzisiaj.

Najstarszym kościołem w Królewcu była polska świątynia pod wezwaniem św. Mikołaja, która została założona wraz z samym miastem w 1255 roku. W XVII w. biskup warmiński, który był jednocześnie biskupem sambijskim wraz z królem Zygmuntem III Wazą wybudowali w Królewcu kościół katolicki.

Polski ruch wydawniczy w Królewcu w XVI w. był ogromny. W Królewcu i Ełku w połowie XVI wieku wydano więcej ksiąg polskich niż w całej Rzeczypospolitej.

– pierwszy polski katechizm

– pierwszy przekład Nowego Testamentu i razem z nim – początki kodyfikacji języka polskiego Ortografia polska to jest nauka czytania i pisania Stanisława Murzynowskiego

– zbiory kazań Eustachego Trepki i Hieronima Małeckiego

– dzieła Mikołaja Reja

– Kronika polska, litewska i żmudzka i wszystkiej Rusi

– po upadku powstania listopadowego przebywał w Królewcu Wincenty Pol i rozpoczął pracę nad wierszami poświęconymi Powstaniu.

– jedną z pierwszych gazet polskich była wydawana właśnie w Królewcu Poczta Królewiecka (1718-1720).

– książki polskie wydawano do XIX w.

– ostatnim czasopismem był Kalendarz Staropruski Ewangelicki wydawany do 1931.

Nazwa Królewiec była na tyle ważna w Polsce, że cztery trakty wychodzące z Pragi – przedmieścia Warszawy – miały nazwy kierunkowe: gdański, wileński, moskiewski oraz królewiecki!

Gdy Prusy uniezależniły się od Polski, co oczywiście nie wyeliminowało wpływów polskich, mimo germanizacji. Jeszcze na początku XIX w., język polski był równorzędny z niemieckim. Instytucje miejskie zatrudniały polskich tłumaczy.

Ostatnim aktem „polskiej” historii Królewca były ostatnie chwile II wojny światowej. Kilkanaście tysięcy Polaków przywieźli tu Niemcy na roboty. Oni to utworzyli radę miejską i straż obywatelską (jak to zwykle w miastach polskich w okresach przejściowych) w nadziei, że miasto przypadnie Polsce. Wynikło to też z masowej dramatycznej ucieczki Niemców przez Armią Czerwoną. Wtedy też w Bydgoszczy sformowano pułk, który miał objąć garnizony tamtejsze. Jednostka udała się do Królewca (przez Braniewo), jednak została zatrzymana na przedmieściach, a następnie wycofana. Ostatecznie więc teren tej części Prus Wschodnich został enklawą tym razem Związku Radzieckiego.

Nazwa Królewiec jest oczywiście związana z Krzyżakami, którzy zdobywszy Tuwangste zbudowali zamek Regiomontium [królewska góra]. Od tej nazwy powstała niemiecka Königsberg i polska czyli Królewiec (także Królówgród) na zasadach ogólnych, gdy miasta są w strefach wpływów wielu narodów. Była używana też nazwa rosyjska Korolewiec, a także odmiany w językach okolicznych. Nazwa Kaliningrad została nadana w związku ze śmiercią Kalinina w 1946 r.

W okresie do rozpadu Związku Radzieckiego Królewiec był praktycznie niedostępny i nieznany w Polsce, jako część tajemniczej wojskowej enklawy. Niewiele też było o nim wiadomości historycznych. Dopiero w nowych czasach możliwa była repolonizacja tamtejszej ludności o tym pochodzeniu zapoczątkowana przez księdza z Grodna. Działa teraz Wspólnota Kultury Polskiej w Kaliningradzie i kilka innych w całym obwodzie. Wydaje ona m. in. polską gazetę Głos znad Pregoły. Istnieje portal polska-kaliningrad.ru.

Tak więc sprawa obelżywej dla ofiar i dla wszystkich Polaków nazwy Kaliningrad jest dużo ważniejsza niż sprawa wraku samolotu nr 101. Jest w istocie skandalem dyplomatycznym, że promuje się, także w kraju tak pokrzywdzonym jak Polska nazwisko nieosądzonego nawet zbrodniarza. Używanie nazwy Królewiec przez polskiego ministra spraw zagranicznych Sikorskiego spowodowało wręcz oskarżenia o nieprzyjazne wobec Rosji działanie.

Wśród Rosjan jednak też wystąpiła tendencja do zniesienia nazwy Kaliningrad (Kionigsberg). Jak się okazało działacze regionalni przeszli od działań wewnętrznych do działań na szerszą skalę. Napisali do władz Elbląga, gdzie przy wjeździe południowym znajduje się rondo Kaliningradzkie z wielkim napisem Kaliningrad. Napisali: „W związku z tym trudno sobie wyobrazić sobie uczucia Polaków, którzy jadą obok obiektu ze wspomnieniem nazwiska człowieka, który brał udział w rozstrzelaniach tysięcy ich przodków. Więc obywatele  Kionigsberg podjęli decyzję przywrócić naszemu miastu nazwę historyczną i zarazem pójść Polakom na rękę. Ta decyzja była spowodowana brakiem działań ze strony rządu naszego obwodu. Chcielibyśmy przedstawić nasz projekt w celu rozpatrzenia go przez mieszkańców Elbląga w celu możliwej przemiany nazwy wyżej wspomnianego obiektu na historyczną nazwę  Kionigsberg niezwiązaną z komunizmem i systemem totalitarnym.”

Warto przy tym podkreślić, że inicjatywa rosyjskich działaczy regionalnych jest już na tyle silna, że filmiki o polskim tramwaju z Bydgoszczy (sic!) zostały opisane jako nowość „w Kaliningradzie (Kionigsbergie)”.

A władze Elbląga twierdzą, że nie mogą tej nazwy zmienić, bo to ich miasto partnerskie i tak się nazywa. Takie myślenie to pozostałość, po czasach „komunistycznych”, gdzie wmawiano Niemcom, że nie mogą mówić Breslau i Stettin, bo teraz obowiązują nazwy polskie. Wiemy jednak skądinąd, że miasta, które miały wspólne sprawy z wieloma narodami mają nazwy specyficzne w tych językach, jak Paryż, Madryt, Londyn, Bukareszt, Akwizgran (Aachen), Moguncja (Mainz), czy swojskie Monachium, Lipsk i Drezno. Bywają one używane na co dzień, mimo zupełnie innego nieraz brzmienia. Można więc śmiało nazwać rondo Królewieckim z myślą właśnie o tym mieście, tak zasłużonym dla kultury polskiej i partnerskim teraz….

Także polskie stowarzyszenia w Królewcu powinny używać nazwy polskiej, choć oczywiście wiadomo, że z początku będzie to atakowane, podobnie jak używanie tej nazwy przez ministra Radosława Sikorskiego. Widziałem nawet rozważania, czy mamy prawo tak mówić, co oczywiście świadczy o ogromnej niewiedzy tak dziennikarzy, jak i polityków-dyplomatów, którzy traktowali to niemal jako potwarz. Więc nikt nie ma obowiązku powtarzać nazwiska tego zbrodniarza poza sytuacjami zupełnie urzędowymi. Działania ministra Sikorskiego powinny być kontynuowane.

Tak więc dziennikarze powinni używać nazwy Królewiec tak jak piszą o Sztokholmie czy Wilnie, do czego chcielibyśmy się przyczynić. To też powinno pokazać tamtejszym Polakom, że też powinni się odwoływać do tej historycznej nazwy.

RAFAŁ WODZICKI

Fot. Wikipedia: Uniwersytet Królewiecki (Albertyna) na pocztówce z XIX w. – jeden z najważniejszych w I Rzeczypospolitej.

Komentarzy (6)

Dodaj Komentarz

scroll to top
stat4u

site keywords: opinie chicago, wydarzenia chicago, fakty chicago, wiadomosci chicago, polonia chicago