Likwidacja i hamowanie innowacji przez kierowników eksploatacji

0
189
Likwidacja i hamowanie innowacji przez kierowników eksploatacji

Nie – nie pomyliłem się: jest to zjawisko na tyle masowe i trwałe, że należy na nie zwrócić uwagę: koszty są tak w pieniądzu, jak i skutkach społecznych. Profesjonalne kierowanie zespołami ludzkimi polega na dodawaniu do siebie potencjałów pracowników i tworzeniu między nimi relacji tworzących nowe wartości. Jest jednak powszechne kierowanie za pomocą, przynajmniej częściowego obniżania poziomu zarządzania tak, by się upodobnić do innych czy obowiązujących, albo nie narażać na osąd, nie wychylać się. Nie podejmować dyskusji i przypodobywać się ważnym ludziom z układów. Wiedzę zastępując rozkazodawstwem i hołubieniem swojego stołka.
Swego czasu słysząc twierdzenia, że kierownicy mogą niszczyć podległe systemy uważałem to za sporą przesadę. Podobnie zresztą czytając o prawie Parkinsona. Mówi ono o tym, że praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej ukończenie. Jeżeli pracownik ma określony czas na wykonanie danego zadania, zostanie ono wykonane w możliwie najpóźniejszym terminie. Powoduje to żywiołowy wzrost liczby urzędników, niezwiązany z ilością i rodzajem pracy do wykonania.
Co jakiś czas słyszymy jak to różne grupy ludzi twierdzą, że przyczyną trudności jest rozrost biurokracji i potrzebny jest program jej likwidacji. Oczywiście tak twierdzący rzadko mają pojęcie jak to zrobić, bo przecież mechaniczne obcinanie biurokracji powoduje demolowania systemów zarządzania. No i okazuje się, że rzeczywiście rozrost zatrudnienia, a biurokracji w szczególności wynika z braku kompetencji ludzi na stanowiskach kierowniczych, którzy mnożą stanowiska, aby uzasadnić swój brak kompetencji.
Miły dyrektor Jopz, przyjacielski wręcz wygenerował myśl innowacyjną bardzo, chcąc chronić zły układ. Muszę ją zacytować jeszcze raz, żeby było wiadomo o co chodzi (przepraszam, że nie podpisaną pełnym nazwiskiem, choć jest tak cenna, że trzeba by chronić prawa autorskie): DZIŚ NIE JEST CZAS BOHATERÓW, A CZAS UKŁADÓW! Z tej myśli miało wynikać, że nie należy się już kierować chęcią poprawiania systemu eksploatacyjnego i utrzymywania go na najwyższym możliwym poziomie (to byłoby bohaterstwo!!!), a się zamknąć, bo Wybraniec Narodu się nie życzy sobie, żeby ktoś był ekspertem i psuł mu tło. Gdyby ekspert się zamknął, mógłby liczyć na opiekę Jopza, który by go chronił przed Wybrańcem Narodu, który jest w układach i jest kolegą Jopza, który chroni jego samego. Czyli próba swego rodzaju korupcji, polegającej na zaproponowania korzyści w postaci świętego spokoju i braku gorszych ataków.
Proszę w powyższym znaleźć drogę dla większych innowacji! Nie będę oczywiście nudził dalej, bo to przecież wystarczy do pokazania mechanizmu utrzymywania się idiotów i łajdaków na stołkach. Warto za to pokazać mechanizm eliminacji innowacji przez chore układy. Co ciekawsze, nawet własne innowacje taki Jopz czy Wybraniec Narodu są w stanie zlikwidować w tych warunkach. Aby tylko utrzymać się w układzie. Sprzyjają temu wadliwe mechanizmy państwa, które wcale nie eliminują takich postaw. Pozorowanie ma miejsce np. w wymiarze sprawiedliwości, który też ma podobne wady i tworzy sytuacje bez wyjścia – będąc trzecią władzą! A państwo wierzy, że jest demokratycznym państwem prawa – także realizowanego przez wymiar sprawiedliwości – i koło się zamyka…. Uczciwy człowiek nie ma dokąd pójść często.
Żeby nie być gołosłownym, przedstawić należy kilka przykładów innowacji zlikwidowanych w zarodku przez zarządzających:
W przedsiębiorstwie komunikacji miejskiej zauważono problem, że ludzie z plecakami, zwłaszcza w tłoku i niezbyt kulturalni, obijają nimi wszystkich, a także blokują przejście. Zresztą zjawisko ścierania się tłumów w drzwiach pojazdów jest powszechne. Czekający na przystanku tłumnie zastawiają drogę wyjścia tym, co wysiadają i mają jeszcze pretensje, że wysiadają tak wolno. Przedsiębiorstwo operatorskie zastosowało naklejki przedstawiające tę sytuację opisaną NIE BLOKUJ, ZDEJMIJ PLECAK. Co zrobił zarządca systemu? Kazał zdjąć te naklejki, podobnie jak wcześniej inne… Naklejki tego typu pojawiły się za to po kilku latach w innym mieście.
Pociągi miejskie zostały oznakowane jako pierwsze europejskimi identyfikatorami (rejestracyjnymi). Sprawa była przedstawiona wzorcowo, po szczegółowych wyjaśnieniach. Została też opisana w artykule umieszczonym na witrynie, po to by wyjaśnić innym którzy mieli przejść tę drogę. Okazało się, że i tę innowację wykluczyli kierownicy wyższego szczebla, oddając sprawę ludziom niekompetentnym, którzy przystąpili do niszczenia dobrego systemu, nie będąc w stanie zrozumieć granic swojej kompetencji, a więc tego na czym system polega. Powodując pokazanie złych wzorców, albo opóźniając wprowadzenie dobrych (często wprowadzają je dopiero jak ktoś inny je zastosuje, albo ktoś im każe).
Oznakowanie stacji kolei miejskiej w Warszawie zostało zaprojektowane (na podstawie wiedzy ergonomicznej) w ten sposób, że słowo Warszawa było zminimalizowane, żeby nie odwracać uwagi od głównej, lokalnej nazwy. Po kilku latach znalazł się poprawiacz i zrobił napisy gdzie wszystkie litery są jednej wielkości. Po prostu on nie wiedział dlaczego tak jest. Nie miał kompetencji do podejmowania takich decyzji. Zrobi się to dopiero jak ktoś każe, bo przywiózł zza granicy. Np. z Lipska.
Rozkład jazdy został zaprojektowany w ten sposób, aby widoczna była pora dnia, a nie zapis godzin odjazdu pociągów w jednym ciągu. Zostało to szybko wyeliminowane. Niedługo potem taki sposób pisania rozkładów jazdy można było zobaczyć na zdjęciu z Japonii. U nas jednak pozostało pod linijkę…
Jednym ze sposobów kierowania ludzi z niedostatecznymi kompetencjami jest nadużywanie swoich kompetencji zarządczych do odbierania kompetencji eksploatacyjnych fachowcom oraz dzielenia zespołów w sposób umożliwiający manipulacje czy przemilczenia. Raz źle stworzone projekty istnieją później długo, a dopisuje się do nich coraz to nowe uzasadnienia. Jest to zjawisko psychologiczne: nikt nie chce się przyznać do własnych błędów. Gdy nie ma dobrych mechanizmów weryfikacyjnych, wprowadzenie innowacji na odpowiednim poziomie jest praktycznie niemożliwe. Okazuje się często, że najlepsze projekty nie zasługują nawet na uczciwą dyskusję.
Zwracanie uwagi na niewłaściwość niesystemowego projektowania miasta, jego sklejania z oderwanych od siebie projektów spotyka się z milczeniem lub próbami uzasadnienia tego co jest! Wartość innowacji jest lekceważona instytucjonalnie praktycznie zawsze, ponieważ nie znajduje się w schemacie działania. A przecież innowacje to łamanie schematów i powinny być przewidziane w eksploatacji systemów. Korumpuje to ludzi, którzy potem dają się zbyć byle jakim ustępstwem. Jest to szczególnie groźne dla słabych obywatelsko społeczeństw.
I tak np. zamiast zmiany projektu przedłużenia ul. Kijowskiej w Warszawie na Michałowie, tak aby powiązać – proponuje się rozwiązanie naruszające normy kolejowe oraz blokujące na zawsze praktycznie powstanie innych projektów. Lokalnie uratuje się park, ale szkody będą ogromne! Niszczące strukturę miasta. Jednym sposobem jest zmiana mechanizmu awansowania ludzi, wykluczająca powstawanie błędów systematycznych, gdzie właśnie innowacyjność nie jest nijak promowana.
Wszyscy są przekonani (mówią tak politycy), że niewinny na pewno znajdzie w sądzie sprawiedliwość i już. Nic bardziej błędnego. Tymczasem posługiwanie się sądami do eliminowania innowacji jest stosunkowo proste. Nie wymaga to żadnych kwalifikacji prawnych. Nie są one obrońcami sprawiedliwości i innowacji, a bardzo często właśnie układów hamujących innowacje. Niestety, także okradających innych z ich pracy, co ma być uzasadnione prawnie. Są obrońcami nieprawdy i narzędziami zastraszania ludzi często, bo takie są skutki przekraczania swoich kompetencji.
Pisząc tu muszę pamiętać o tym, że przecież mogą się na mnie obrazić i pozorując sprawiedliwość, pokazać mi, że są władzą, która zechce pokazać, że ekspert żaden jej nie straszny. Zastanawianie się nad tym, żeby nie podpaść jest istotną siłą hamującą, bo przecież wybraniec narodu mówi , że nie należy mówić o kompetencjach eksploatacyjnych, bo ktoś się może obrazić. Co ma powiedzieć, jeśli sam ich nie ma i się może obrazić zamiast się uczyć? Polepsza sobie samopoczucie przyzwalaniem na samowolę tych, co napadną na zagrażających jego stanowisku. Tak więc największą innowacją powinny być powszechne szkolenia na temat terotechniki i eksploatyki, żeby powstrzymać te działania, co się niewątpliwie stanie, gdy wiedza ta stanie się uprawomocniona przez system.
Ekspert, który ma uzasadniać błędne decyzje i zachowania nie jest po prostu ekspertem, a sługusem. A przecież ludzie na stanowiskach powinni być autentycznymi ekspertami! Dobry ekspert będzie zawsze zwalczany przez złe układy, jako zwracający uwagę na nieprawidłowości ludziom, którzy mogą się obrazić, lub mają interes w tym, żeby te nieprawidłowości istniały. W ten sposób podtrzymuje się korupcje różnego rodzaju i znaczenia. Prawdziwi eksperci znajdują się na stanowiskach jedynie wtedy, jeśli wyniknie to z przypadkowej sekwencji zdarzeń. Wtedy tylko ma możliwość wdrażania innowacji i promowania sobie podobnych, bo przecież nie żyje w strachu przed nimi.
M. in. podział Polskich Kolei Państwowych jest uważany za jedyne źródło kłopotów kolei w Polsce, podczas gdy prawdziwą przyczyną było nieudolne tego zrobienie, gdzie mianowanym przez PZPR powiedziano, że są od dzisiaj kapitalistycznymi zarządcami. Wydawało im się, że wystarczy rozwalić PKP i powiedzieć, że to jest rynek, a zaraz będzie lepiej… Ci ludzie są u władzy do dziś. Są tak innowacyjni, a więc mamy do czynienia z wieloma nieprawidłowościami co chwila!
Coraz to czytam zastanawianie się dlaczego Polska innowacyjność nie jest na poziomie jak trzeba. Ano właśnie dlatego! Wydajemy nasze pieniądze z podatków na utrzymywanie hamulców i hamulcowych, bo nie rozumiemy ich znaczenia…. Czekamy na jakiś cud, uważamy, że wystarczy napadanie na kolejnych rządzących czy przypadkowe osoby. Nie wystarczy. To kierownicy eksploatacji powinni być motorami wszelkich innowacji. Nie powinni oni dopuszczać np. do prowadzenia korespondencji uzasadniającej brak potrzeby innowacji, która masowo występuje. Jeśli innowator nie jest na stanowisku otrzymuje ją za każdym razem, gdy zwraca uwagę na nieprawidłowości wymagające zmian. O autorach przeważnie nic nie wiadomo, żeby byli innowatorami. Są kierownikami eksploatacji z nazwy, a nie z kwalifikacji.
Państwo czy przedsiębiorstwo tak kierowane nie może się nie rozwijać. Nie rozwijają się w możliwym tempie. Za sukces jest uważane to, co w innych warunkach byłoby codziennością.
Rafał Wodzicki

Fot. Rafał Wodzicki. Stacja podziemna Warszawa Śródmieście (na gruzach przedwojennego Dworca Głównego). Była swego czasu zwana jedyną stacją metra w Warszawie. Węzeł obok, łącznie ze stacją linii M1 metra – wokół ronda Romana Dmowskiego – nazywa się Centrum. Innowacja w postaci sugerowanej zmiany nazwy stacji na Warszawa Centrum napotyka na opór, bo się ludzie przyzwyczaili. Węzeł Warszawa Centralna znajduje się w głębi. Za nim znów jest Warszawa Śródmieście WKD (należałoby nazwać Dworzec Centralny WKD). Nawet proste uporządkowanie systemu informacyjnego traktowane jest na zasadzie: przewróciło się – niech leży. Czyli nawet jak w czasach PRL źle zrobili to niech sobie będzie. Do tego można dołożyć błędy dzisiejsze: oznaczanie znakiem PKP, choć tak naprawdę PKP tam nie ma oraz logami operatorów, którzy z PKP nie mają nic wspólnego. Celowo opisuję to na przykładach, które widać i są stosunkowo proste. Innowacje niewidoczne i skomplikowane mają jeszcze trudniej, bo ich nie widać często od razu.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: