List do premier Kopacz i innych członków ówczesnego rządu oraz koalicji

0
154

Po 2,5 roku (data pisma to 1.8.2015 r., 71. rocznica Powstania) warto opublikować ten tekst, bo przecież żadnej reakcji i tu nie było. Ten sam sposób stosują wszystkie instytucje, a w tym dzisiejszy rząd i nowoczesne partie co podobno z nim walczą. Wszyscy też twierdzą, że słuchają, rozumieją i pomagają i wiedzą jak naprawiać „po tych, co przedtem przez ileś lat tylko psuli”. Wszyscy u władzy otaczają się ludźmi, którzy mają nakaz usuwać zbyt trudne sprawy, aby można się było skupiać wyłącznie na propagandzie, albo też nie odróżniają spraw błahych od kluczowych. List był także do prezesów sądów. Adresatką, po raz kolejny była także Hanna Gronkiewicz-Waltz, ale oczywiście nie zawracano jej głowy znowu jakimś Wodzickim. Więc przejdźmy do listu (kobiety podobno wnoszą do systemu rządzenia jakieś lepsze standardy):

Szanowne – najczęściej – Adresatki!

W ramach akcji wyborczej pani Premier jechała do Legionowa pociągiem kolei miejskiej, która została stworzona m. in. dzięki mojej pracy, oraz chodziła z prezesem Konieczkiem po hali Newagu w Nowym Sączu, gdzie odbierałem, podobno niepotrzebne (tak twierdziły PO i PSL) pociągi dla tej kolei. Od lat już nie odbieram z powodu napadu na mnie ze strony zarządu SKMWA (to ja załatwiałem ten symbol, podobnie jak pierwsza oznaczenia europejskie wagonów).

Przyszedł więc czas, aby podsumować niekompetentne i niszczące moje życie działanie waszych instytucji, które jeszcze kpią sobie od lat z tego, co piszę, kompletnie nie rozumiejąc tych spraw, za to usiłując wykorzystywać swoją pozycję. Jest to zaiste skandal, żeby tak postępowali prezesi sądów i w ogóle sędziowie (pokrzykiwać potrafią i tworzyć fałszywe dowody), a także liczne instytucje państwowe z rządem na czele, które piszą pisma spławiające, nic się nie interesując przesyłanymi danymi, bo „nie są od tego”.

Dziś już wiem jak działają władze i jak się pozoruje prawność tego postępowania. Najgorsze systemy – jak wiadomo – bardzo dbają o pozory. Pogarda dla prawdy i kompletne niezrozumienie, że powodujecie moją i córki tragedię oznacza, że nie możecie zrozumieć nawet prostych wskaźników statystycznych i wynikających z nieprawidłowości waszego działania. Nie zastraszycie mnie jednak i prawdę musicie usłyszeć to wśród propagandy sukcesu. Nie wystarczy hasło o słuchaniu i pomaganiu: mnie nikt nie słucha, choć jestem wysokiej klasy specjalistą, a mi nikt mi nie pomaga, co daje możność studiowania od środka jak ludzie mają.

Jaką brednią jest pisanie orzeczeń sądowych, że nie ma przewlekłości, bo sąd ma dużo pracy. Gdy pisałem (jestem ekspertem jednak systemowym, jak widać wyżej), że jest to kompletnie nieprofesjonalne, budziło to oburzenie sądów! W związku z tym Trybunał w Strasburgu miał okazję stwierdzić na podstawie ok. 600 spraw (w tym mojej), że jest to problem systemowy w Polsce. (to co ja: są wtedy mówił, żebym nie używał gazetowych określeń – RW). Nawet oględne stwierdzenia są wykpiwane przez sędzie i prezeski sądów, do których mnie odsyła minister, czy rząd, bo nic nie mogą. Sądy są niezawisłe, a z tego podobno wynika, że sprawiedliwe. Jest to oczywista nieprawda, choć w telewizji wygląda dobrze póki się człowiek nie znajdzie w trybach. Prezydent za to twierdzi, że rząd jest od tego. Kto odpowiada? NIKT!

Żadnej z – na ogół – pań nie razi to, że sędzie pokrzykują i zachowują się arogancko, a nawet stronniczo (popierając stronę, która wywołała konflikt), ani to, że dobrego eksperta jakim jestem traktuje się jak popychadło i robi z niego idiotę, gdy tylko staje się klientem sądu. Prezeski sądu twierdzą, że nie ma sposobu innego weryfikacji biegłych niż stworzenie bezsensownej podkładki, a także, że pisanie prawdy, że sądy robią ze mnie idiotę, to wyjątkowa bezczelność. Za to gdy się kwestionuje profesjonalizm innych biegłych to nic się nie da zrobić, bo jest rejonizacja, a także nikt wcześniej nie krytykował! Argumentacja jest więc infantylna i popiera tworzenie fałszywych dowodów przez sądy, które nie umieją dobierać biegłych! To kompletny brak zrozumienia, że ważne są nawet pojedyncze sygnały! Brak kompetencji (eksploatacyjnych).

Mogę stwierdzić, że doprowadzenie wzorowego ojca, obywatela i eksperta jakim jestem, do absolutnej nędzy i wykluczenia jest hańbą. Wynika to jedynie z nieprofesjonalizmu. Nie są to żadne pomyłki sądowe wynikające z jakichś niejasności. Staje się to za pieniądze podatników, którym odbiera się prawo wskazywania na nieprawidłowości. Naprawdę szkoda pieniędzy podatnika, w tym moich, a także tego, czego nie mogłem zrobić przez pół życia. Naprawdę nigdy nie uwierzę, że kobiety wnoszą jakiś specjalny element szacunku dla ludzi. Nie dziwię się, że Platforma Obywatelska i jej koalicjant zostali tak brutalnie potraktowani przez populistów Kukiza i PIS. Więc informuję, że większość zła uczyniły mi kobiety na stanowiskach politycznych i zarządczych. To nawet nie jest równouprawnienie.

Wiem, że wszyscy wszystko zadołują, albo będą mnie próbowali atakować bełkotliwymi, a nawet pogardliwymi pismami. Dziękuję za wszelkie odpowiedzi w tym stylu. Interesuje mnie tylko informacja o tym jak to macie zamiar mi pomóc, po wykonaniu takiego zła wobec mnie. Jak to kobiety mają zamiar uratować mnie przed utratą mieszkania u progu emerytury gdy mogę utracić nawet mieszkanie? Przecież żadnej pracy nie dostanę tak oszkalowany przy pomocy „obowiązującego prawa, jak mówi pani Premier” i to bez układów, bo „nie umie współżyć” z cwaniakami w imieniu których działa „obowiązujące prawo”. Niewielu za to interesuje eksploatyka, czyli nauka o eksploatacji. Wszyscy chcą się tylko dopchać do stanowisk kierowników eksploatacji: prezesa, prezydenta, premiera, ministra i pokazywać jak bardzo nie rozumieją o co chodzi….

Tak kierujący eksploatacją systemów państwa słuchają, rozumieją i pomagają. Teraz zgłaszają się następni, którzy chcą to naprawiać – ubliżając wszystkim naokoło, podobno łącząc w tym Polaków.

Z premierem Piechocińskim znów, swego czasu prowadziłem dyskurs emailowy na temat, czy miejskie przedsiębiorstwo kolejowe jest potrzebne. To ja broniłem firmy, która mnie zdradziła potem, przed próbami zniszczenia jej. Zmarły prezes SKM, Leszek Walczak, który wydawał się gwarantem, tego, że Jerzy Obrębski nie będzie mógł mnie atakować za rzetelną pracę – po prostu stwierdził, że „rewolucja zjada swoje dzieci” i pozwolił na chamskie ataki wyżej wymienionego, co oznaczało, że przecież w żadnym sądzie takiej sprawy nie można wygrać z opisanych powodów (uwierzył w sądy na podstawie propagandy?).

Właśnie mija 10 lat od powstania SKM. Na pewno będą nagradzani ci, którzy na mnie napadli za ukradziona mnie pracę także. To, że byłem „najważniejszych człowiekiem w firmie”, będzie zamiecione pod dywan. Zdanie to, jak i wychwalanie mnie przez panią Pękałę, musiało sprowokować do ataku Jerzego Obrębskiego, który (jak mi mówił jeden z dyrektorów) nie lubi, że jestem ekspertem. Miałem się przestać za takiego uważać, choć ten sam chciał, żebym przestał być biegłym sądowym, bo „jestem potrzebny w SKM”. Resztę załatwił polski wymiar sprawiedliwości, (…). To jest kompromitacja Rzeczypospolitej na całej linii. Sama się pozbawia – szkalując dodatkowo – takich wzorowych ludzi jak ja i daje medale tym, co dobrze kombinują, albo są czyimiś synami, okradając mnie z mojej pracy.

Moja tragedia nie jest nawet postrzegana jako casus do analizy, który może pomóc zrozumieć wady działania systemu. Jak to jest możliwe, że pisze się do mnie spamowe pisma o niczym (…), nie interesując się tym, że okradziono mnie z mojej pracy, że marnuje się moja wiedza i że zostawia się obywatela bez pomocy? Jak mają sądzić sprawiedliwie sądy, które zachowują się tak jak ci co na mnie napadają? Jak to jest, że tworzy się różne programy przeciw wykluczeniu, a się wyklucza? Jak to jest, że się walczy z napadami na sygnalizujących zło, a jednocześnie powoduje się ataki na nich przez wsadzanie ludzi z układów, których nikt nie ruszy? Po prostu przyzwala się na lincze pod „nadzorem” wymiaru sprawiedliwości. Przyczyną jest nieumiejętność naprawy wymiaru sprawiedliwości od 25 lat, w tym przez PO – przez osiem.

Uprzejmie proszę o nie przysyłanie mi odpowiedzi na dotychczasowym poziomie spamu („nic się nie dzieje i nic nas nie obchodzi, bo to prawo przeszkadza przywrócenie zgodności z prawem”). Mam wystarczającą ilość pism tego typu, czyli o niczym. Stanowią istotny fragment mojej pracy naukowej.

Interesuje mnie natychmiastowa pomoc, w związku z tym, że żaden system pomocy nie działa, a przede wszystkim natychmiastowe podjęcie kroków naprawczych. Jak to jest, że to co mówię w sądzie jest lekceważone (…), a w Strasburgu okazuje się, że mam rację?

(…) Jest tym gorzej, że przecież ludzie, tak jak i sądy twierdzą, że jeśli ktoś ma wysokie kwalifikacje to sobie zarobi, albo myślą, że rodzina mu pomoże. Taki jest poziom myślenia i odpowiedzialności: jakoś tam będzie. W eksploatacji profesjonalnej nic nie jest „jakoś”.

Niedawno Ryszard Petru mówił o marnowaniu talentów. Ja jestem przykładem jaki jest efekt końcowy takiego postępowania. Stwierdzam, że się nie zgadzam na twierdzenie, że jest to marginalna sprawa do zamiecenia pod dywan. Takie sprawy powinny służyć jako casusy do naprawy systemów eksploatacyjnych.

Jak widać – mam ogromne sukcesy na koncie. Wszystko mi ukradziono, bo nie byłem dostatecznie wysoko lub w jakichś układach. Oczywiście żadnych medali nie dostaję tak jak i pieniędzy.

Z poważaniem

(-) Rafał Wodzicki, (pół życia prześladowany) syn powstańca por. Hanny Wustinger, która chciała doczekać, żeby się nade mną przestali znęcać, ale zmarła 3,5 roku temu (kompania reprezentacyjna była). Nigdy, dzięki wymiarowi sprawiedliwości już nie widzą wnuczki. Przestali przysyłać zaproszenia od Hanny Gronkiewicz-Waltz za to przysyłają różne urzędy w jej imieniu kolejne głupoty.

Do wiadomości:

Ryszard Petru, NowoczesnaPL, który ostatnio zwrócił uwagę na marnowanie talentów (mogę być przykładem tego co się z takim człowiekiem może dziać).

Posłowie:

Wychodzi na to, że moja matka walczyła o to, żebym miał tak jak mam. Wręcz żeby istniały te układy i byle jakie instytucje. Udawać głupiego (tak radzą zbyt inteligentnym) musiałem przestać, gdy pezeperowcy usiłowali mnie wrobić w katastrofę kolejową. Skutek: pezepeerowcy mają pracę, ja nie mam, po wydarzeniach jak wyżej.

Jeśli ktoś by myślał, że dzisiejsza władza jest inna to się myli. Dżumy nie leczy się cholerą. Podobnie nowe organizacje nie rozumieją tych problemów i robią to samo. Ryszard Petru nie odezwał się nie tylko w tej sprawie.

Pomijam już fakt, że prawo nie przewiduje działań naprawczych, ale udawać, że nic się nie dzieje, gdy katastrofa już jest to zbrodnia! Gdy statek tonie wszyscy mu spieszą z pomocą. Tu widać brak jakiegoś wraku, bo człowiek jeszcze żywy się nie liczy. Ile takich spraw się dzieje, gdzie ludzie nie potrafią ich opisać?

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji

Fot. Adrian Gryciuk: Drzwi do słynnego wydawnictwa Czytelnik i ten kiosk są mi znane od dzieciństwa. Tu pracowała matka. Dziś jest tu siedziba Platformy Obywatelskiej.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: