List z 2013 r. – do Hanny Gronkiewicz-Waltz

3
282
Rafał Wodzicki; Progress for Poland. Makieta Pałacu Saskiego

W 2013 r. napisałem po raz kolejny do prezydent Warszawy, profesor prawa i przewodniczącej warszawskiej PO. Wynikało to wprost z tego, co Zaobserwowałem jako inżynier eksploatacji, brutalnie traktowany przez instytucje państwa, a szczególnie Miasta. List wysłałem trzema drogami, mając nadzieję, że dotrze on do adresatki (kierownika eksploatacji wysokiego szczebla), która go zrozumie. Taka strategia wynikła z doświadczenia, gdzie na pisma odpowiadają niekompetentni urzędnicy próbujący zaprzeczyć wszystkiemu, albo zapada głuche milczenie. Nic nowego się nie stało: list został zlekceważony i zapadła już trzyletnia cisza. Nie należy się spodziewać żadnej odpowiedzi. Jednak się nie spodziewałem, takiego czegoś od osoby, która się określiła swego czasu jako moja sąsiadka….

Oczywiście wiemy, że nawet publikacje nie interesują tych ludzie jeśli nie są w ważnym miejscu. Szkoda jednak, żeby taka ekspertyza – raport z audytu prawie – się zmarnowała, choć oczywiście istnieje niebezpieczeństwo użycia jej w sposób manipulacyjny do walk politycznych, ale może do kogoś dotrze jak to ważne. Nie wolno marnować rzadkiej wiedzy. Oczywiście zawsze tak było, a nie tylko pod rządami prezydent Gronkiewicz-Waltz. Może to pomóc wszystkim zrozumieć też inne problemy, które objawiają się jako proste ataki na panią prezydent. Fakt: nie potrafiła zdefiniować możliwych problemów, a szczególnie ukierunkować swoich pracowników, w tym pozostałych po poprzednich czasach. De facto przyzwoliła na lincz wobec mnie, a pewnie nie tylko. Nie jest też ona jedyna w takich działaniach i zaniechaniach. Przejdźmy więc do rzeczy:

Dotyczy: Niewłaściwego systemu zarządzania eksploatacją miasta – w tym tzw. potencjału ludzkiego

W czasie uroczystości powstaniowych mówiła Pani o akowcach, którzy nie doczekali się wdzięczności, a wręcz przeciwnie. Więc po raz kolejny informuję Panią, że ja też się nie doczekałem pod Pani i PO rządami. Doczekałem się ataku mającego wykluczyć moje wymagania, teoretycznie zgodne z dobrem Miasta i Polski. (…) Nie są ważne moje wysokie kwalifikacje, a to, że nie jestem w układach. Okradziono mnie po prostu (…) i poniżono, za co osoby to wykonujące są jeszcze honorowane (…). Jako dobrego ojca, dobrego pracownika, naukowca (…), dobrego eksperta. Udział w tym wzięli ludzie, których znam, a którzy woleli uczestniczyć w grze pozorów zamiast wyjaśnić sprawy, o których piszę. Także nagle okazując się nielojalnymi wobec mnie.

(…)

Nikogo nie obchodzi, że mój rozwój zawodowy postępuje niezależnie od osób spotykanych na stanowiskach, które nie tylko nic ważnego nie mają mi do powiedzenia, ale starają się podstawiać nogę i promować niewłaściwe postawy. (…). Jakby w ogóle to nie wymagało przeciwdziałania ze strony ludzi na stanowiskach.

Podsumowując ostatnie lata, gdy zostałem doprowadzony do nędzy, na skutek ignorowania przez Panią (wszyscy powołują się na Panią -RW) moich licznych sygnałów o nieprawidłowościach, stwierdzam, że ten system działania jest taki sam jak we wszystkich poprzednich władzach. Okazuje się, że prawdą jest, jak mi sączył w ucho dyrektor Piotr Z., klakier członka zarządu: sam nie dasz rady, bo dziś nie jest czas bohaterów, a czas układów. Trzeba się przypodobywać wybrańcowi narodu (tak mówił o Jerzym O.). I to się spełniło! Dzięki przyzwoleniu Pani ludzi. (…). Nikogo nie obchodzi nieszczęście jakie aplikuje się człowiekowi, ale też skutki dla całego systemu. (…). Milczenie tu bywa też rozwiązaniem: udawać, że nie ma sprawy i jakiś sąd to załatwi.

Nikogo nie interesuje, że załatwiam, a przynajmniej próbuję załatwiać wiele spraw z szerokiego zakresu moich kompetencji. Wyraźnie urzędnicy muszą coś przypisać do jakiegoś wąskiego zakresu, żeby się dało zbyć w jakiś prymitywny sposób. Nigdy nic ważnego nie można w ten sposób załatwić, mimo że zwracam uwagę na bezmyślne sklejanie Warszawy z pojedynczych projektów. Mnie skutecznie uniemożliwia się realizację spojrzenia systemowego, a Warszawę i Polskę naraża na konflikty projektów i wieloletnie straty z tego wynikające. (…)

W związku z referendum na temat odwołania, informuję, że nie poszedłem na nie (byłem tylko w komisji), bo uważam, że akcja przeciwko Pani miała charakter nagonkowy, nieprofesjonalny. (..) Nikt nie potrafi sformułować zarzutów nawet, w związku z tym ja spróbuję:

Jako naukowiec (eksploatacja wiedzy, czy potocznie zarządzanie wiedzą – RW):

Pani ludzie uważają, że prawo polega na tasowaniu podkładek i spławianiu człowieka do sądów, które też nie mają wiedzy. Można tak zdemolować życie człowieka (…). Skutecznie uniemożliwia to porządnym ludziom przeciwstawianie się złu. Są oni topieni po prostu… Nie zagrażają w czasie konkursów na stanowiska. Zawsze można powiedzieć, że są konfliktowi, jak za komuny. Ja mam kwalifikacje np. na dyrektora ZTM, ale przecież szanse są żadne w takiej sytuacji.

Jako nauczyciel akademicki (eksploatacja systemu nauczania – RW):

Powinna pani wspierać ludzi takich jak ja, co jednak wymaga w ogóle zauważenia, że taki problem istnieje. Już założyciel Mensy stwierdził, że ludzie na wysokim poziomie są spychani nieraz na margines. Ja zajmuję się naukowo eksploatacją jako jeden z nielicznych w Polsce, a niektórymi problemami zajmuję się tylko ja. Inni eksperci i naukowcy powinni mnie wspierać, ale oni wręcz udają, że mnie nie ma, a nawet też się cieszą z braku konkurencji, jak wyżej wymienieni.

Jako prawnik (eksploatator, operator prawa – RW) :

Powinna pani rozumieć prawo głębiej niż jako zbiór podkładek, którymi sobie ludzie mogą dowolnie manipulować. Tak uczeni prawnicy zachowują się jak ci sędziowie, którzy ośmielają się udawać, że umieją sądzić, podobnie jak Pani udaje, że w Polsce są profesjonalne sądy.

Jako kierownik eksploatacji wyższego poziomu (Miasta i jego systemów):

Powinna Pani rozumieć, że sklejankowość projektowania systemów miasta jest rzeczą nad wyraz szkodliwą i powodującą ogromne koszty (np. podwójna stacja metra Stadion Narodowy to 150 mln. zł strat – RW). (…) Ponieważ mam szerokie kompetencje systemowe – zwracałem uwagę na wiele problemów. Okazało się, że w każdej z dziedzin jestem traktowany jako przeciętny petent, któremu pisze się cokolwiek. Nie mam możliwości wywrzeć innego wpływu niż przez publikacje, z których fragmenty czasem są podbierane. Wraz z otwartym okradaniem mnie z mojej pracy przez Pani ludzi, oznacza to absolutne dno! Obecnie jest sprawa przedłużenia ulicy Kijowskiej przez Michałów. W ogóle nikt tu nie patrzy na to, że jest to kluczowy punkt, który powinien być zaprojektowany odpowiednio. Piszę o tym na blogu i w pismach, ale ciągle nie ma żadnego poważnego działania, prócz przepychania tej trasy wręcz na chama!

Jako polityk-przewodnicząca organizacji warszawskiej Platformy Obywatelskiej (kierownik eksploatacji partii rządzącej – RW):

Powinna Pani wyszukiwać najlepszych do pracy, ale nie tworząc dla jednego stanowisko po to, żeby mi naubliżał (…), którego PO uważa za autorytet.

Jako kontynuator poprzedniego systemu (eksploatacja to jest działanie ciągłe i nie należy wszystkiego zmieniać nagle – RW):

Powinna Pani zdawać sobie sprawę z tego, że konsekwencje przemian 1989 r. ciągną się do dzisiaj i

interesować się tym, co piszę na ten temat. Projekty stare muszą być zweryfikowane, bo powstawały w innych warunkach. Dotyczy to np. Michałowa, tramwaju Gocław-Bródno, czy metra grochowsko-gocławskiego. (…) Jak można twierdzić, że projekt jest gotowy, to należy go pchać dalej, nie patrząc na powzięcie wiadomości, że jest do niczego? Że protestujący są głupi!

Jako realizująca różne ładne programy np. o współpracy z obywatelami i aktywności starszych ludzi (własności systemów eksploatacyjnych kształtuje się w czasie ich projektowania – RW):

Jestem obywatelem aktywnym i starszym człowiekiem (…). Pani ludzi to nie obchodzi, gdy ktoś jest zbyt mądry i nie zapisze się na zajęcia dla emerytów, o których można mówić w telewizji. Proponuje mi się, żebym dostarczał za darmo wiedzy o tym (np. zdjęć), co nieudolni kierownicy eksploatacji tworzyli przez lata i nie umieją zlikwidować. To co opublikuję w internecie jest dopiero

realizowane, ale tylko wtedy, gdy dotyczy to dziury w jezdni. Poważne opracowania nie są nijak rozumiane. Z nich wyławia się jakieś mniej ważne drobiazgi, by nie przyznać się, że się spieprzyło! (…) Ja twierdzę, że mają być odpowiedni ludzie na stanowiskach kierowniczych, którzy pilnują takich rzeczy i utrzymują maksymalny możliwy ekonomicznie stan – nie wg przypadkowych zdjęć. Wszelkie zgłoszenia mają dotyczyć tylko nagłych awarii! (…) To co prezentuje się jako Pani (profil) na fb jest czystą propagandą i także udawaniem, że żadnych uwag nie ma.

Rząd polski jest prowadzony przez Donalda Tuska (dziś można stwierdzić, że dzisiejszy rząd robi to samo – RW): pisuje on do mnie różne ogólniki świadczące, że nikt tam nie rozumie o czym ja piszę i co należy zrobić. Poniżanie dobrego fachowca, dobrego ojca i naukowca oznacza, że inne osoby są podobnie traktowane, choć nie na taką skalę. (…) Jeśli tak się traktuje akurat eksperta od systemów eksploatacji to oznacza, że ci, którzy chcą kierować eksploatacją państwa, firm, urzędów nie mają dostatecznych kompetencji eksploatacyjnych.

Nie jest ważne, że jestem synem powstańca (matka już zmarła więc zaprzestano przysyłania wg rozdzielnika zaproszeń). Robi się też konkurs imienia Anody o takich ludziach, co dziś się zachowują właściwie. Ja nie potrzebuję odznaczeń i podziękowań. Ja żądam, żeby zaprzestano uniemożliwiania mi pracy! Ja żądam, aby tacy ludzie, którzy spowodowali moją sytuację, zostali wyeliminowania ze swoich stanowisk! Nie mają kompetencji do ich zajmowania, a często przecież są stawiani metodami manipulacyjnymi wg Pani uznania. (…) Niestety: prezydent Warszawy zamienił sprawę profesjonalną w pracowniczą, narażając mnie (…).

Jako ekspert mogę tylko napisać, że jest to przejaw braku kompetencji eksploatacyjnych u tych, co kierować eksploatacją miasta i kraju chcą. Samo zasłanianie się prawem, co to uniemożliwiać ma przywrócenie zgodności z prawem doprowadza do trwania licznych błędów i powstawania nowych (sformułowanie moje).

(…) Nawet Biuro Nadzoru Właścicielskiego jest przeciwko mnie (jako Pani!). Za to postępuje wg wskazań jeśli chodzi o awansowaniu wskazanych ludzi. Moja „koleżanka” Krystyna P. i Pani człowiek wybrała bycie prezesem SKMWA (o którą walczyłem czyli zawłaszczając moją pracę!) zamiast wychwalania mnie i każe pisać bełkotliwe pisma w standardowy sposób zaprzeczające wszystkiemu. Układowcy tak postępują. (…) Wystarczy trochę pokłamać i już. Zdrada i cynizm. „Bo przestępca powiedział, że tak nie było”.

Tak więc sądy kształcone przez polskie uczelnie (a więc i Panią – RW) zdemolowały mi życie jako ojca, naukowca (naukowiec nie polega na posiadaniu tytułów i byciu w odpowiednim układzie – RW), eksperta i pracownika, a wszelki rozwój nie miał nic wspólnego z moimi przełożonymi i to wszystkich szczebli. Nie ma się do kogo zwrócić w żadnej sprawie. Jestem wykpiwany przez członka zarządu w sądzie, że pisałem do Pani i szukałem jakiegoś zrozumienia. To jest kpina z państwa prawa. Ja wiedziałem, że na kolei jest sitwa i miałem pewne nadzieje, że w Mieście jednak mogę pracować, ale okazuje się, że tu jest dalszy ciąg sitwy, albo nawet i ta sama. Prezesi i dyrektorzy opowiadają, że krzywdzę przełożonych, bo cicho nie siedzę i nie zgadzam się na nieprawidłowości (…)!

(…)

Oczekuję poważnego potraktowania tego co napisałem, jeśli jest Pani uczciwym człowiekiem. Poważne to znaczy takie, które przywraca mi cześć i umożliwienie mi wykonywania zawodu. Jako wieloletni społeczny inspektor pracy jestem przerażony tym, do czego może prowadzić takie zachowanie Miasta i jego instytucji. Wszystko to powinno bulwersować każdego prawnika, eksperta eksploatacji, przewodniczących partii rządzących, a także rodzica.

Jeśli można było tak zrobić na szaro takiego jak ja, można się tylko domyślać ilu ludzi jest nieodpowiednio traktowanych przez instytucje Miasta i Państwa. Nie wystarczy wierzyć własnej propagandzie. Dłużej tak nie może być. Ja też już więcej, ciągnących się od lat 1990 ataków nie zniosę. Zostałem okradziony do imentu z efektów swojej pracy. (…)

Powinno to Panią interesować tak jako prezydenta, jak naukowca i naczelną postać PO. Powinno też interesować Prezydenta Komorowskiego i premierów, którzy wiedzą kim jestem. Jak dotąd – cisza i ogólniki, że się gdzieś przesłało wg właściwości lub brednie w odpowiedzi (…) Skądinąd jestem zasłużony dla Miasta i komunikacji miejskiej w szczególności: przecież takie ładne nagrody dostają wszyscy ci, co mnie okradli z mojej pracy. Zakochuję się w Warszawie w domu, czytając pisma o niczym dochodzące z różnych instytucji.

Posłowie:

Oczywiście lepiej żeby się nie odzywała Pani ( a raczej Pani urzędnicy, żeby nie pisali nowych bzdur) niż żeby chcieli się znowu wykazywać pokazywaniem jak to nie mam racji. Szkoda pieniędzy na pocztę i dowody ośmieszania się.

Teraz jest dobra zmiana. Teraz biało-czerwona drużyna mówi o zwykłych ludziach tylko, zupełnie jak komuna. Taki jak ja, nie-zwykły nie pasuje. Tym bardziej, że wie jakie bzdury opowiadają oni o katastrofie smoleńskiej. Mówią o uczciwości itp., ale uczciwy im nie leży. Prezes Jarosław Kaczyński wykrzykuje co tydzień, że do prawdy dojdą, choć też tę prawdę ode mnie dostał (Progress for Poland i eksploatyka.pl) i wyzywa takich jak ja.

Dla tych ludzi jestem człowiekiem PO i czerpię wiedzę ze znienawidzonej Gazety Wyborczej… Powinienem zostać wykluczony i zwyzywany. Widać tu czasem działalność trolli inspirowanych przez polityków. Takie są skutki Pani działania: do tego doprowadziła mnie.. Chwali się Pani koleją miejską, o którą ja musiałem walczyć z PO i PSL (także na polecenie pływaka Piotra Z.), które twierdziły, że nie ma potrzeby zakładać miejskiego przedsiębiorstwa kolejowego. Traktowały to jako wymysł Kaczyńskiego, który po prostu wprowadził to, co m. in. ja pisałem. Pierwsze zakupione pociągi (ja je odbierałem) miały być stratami dla Warszawy! Wyświęcający Lecha Kaczyńskiego próbują tylko wciskać nieprawdy o katastrofie smoleńskiej, nie interesując się prawdziwym sukcesem jakim było utworzenie kolei warszawskiej. Pierwszej w kraju, ale już nie ostatniej tego typu.

Piękne hasła o kapitale ludzkim na pewno nie dotyczą mnie. Widzę to bardzo dokładnie zajmując się wieloma ważnymi tematami i obserwują prace nad strategią dla Warszawy. Tak naprawdę nikogo nie obchodzą ważne elementy systemowe jakie zgłaszam. Ludzie posługują się ładnym słownictwem którego nie rozumieją. Czekają oni na podpisy, na procedury itp. Pouczają mnie moimi własnymi poprzekręcanymi słowami.

List został oczywiście zredagowany na potrzeby publikacji. Ma on pokazywać problem, z który istnieje zawsze. Jeśli z takimi sprawami nie walczymy ze zdziwieniem widzimy, że panują nad nami ludzie bezczelni, albo tylko nie mający odpowiednich kompetencji. I bywa to groźne, bo przecież tworzą potem miażdżące systemy…

(-) Rafał Wodzicki

Fot. Rafał Wodzicki: Makieta Pałacu Saskiego, który niektórzy chcą odbudować z przeznaczeniem na ratusz warszawski. Okazuje się jednak, że jego powierzchnia nie jest wystarczająca, żeby pomieścić wszystkie biura. A może z sąsiednim pałacem Brühla? Oczywiście pośrodku Grób Nieznanego Żołnierza.

3 Komentarze

  1. Przy okazji dzisiejszych problemów prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz trzeba przypomnieć tę naszą (moją) publikację. M. in. Miasto Jest Nasze przypomina, że zwracało uwagę na to, co ona dziś odkryła, że działała w warszawskim ratuszu grupa przestępcza. Może to wielu wyjaśnić, że kierowanie wymaga jednak kompetencji eksploatacyjnych w odpowiednim zakresie…

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: