Ministerstwo Zdrowia po dobrej zmianie odpisało

3
702
ot: Wikipedia MM (archeolog rzymski!): Pałac Paca jest dzisiaj siedzibą Ministerstwa Zdrowia.

Po raz kolejny odbył się ten sam bezpłodny ceremoniał w związku z tym, że zachęcany przez media i wiedząc, że trzeba postanowiłem udać się do urologa. Jak wiemy, zalecają chodzić nawet gdy nic się nie dzieje, m. in. dla badań antyrakowych. Na ogół jest tak, że mija ok. dwóch lat od poprzedniej wizyty, choć tak naprawdę zalecają częściej. Ale gdy minęło dwa dni więcej niż dwa lata każą iść do lekarza rodzinnego, żeby wydał nowe skierowanie. Ponieważ trudno powiedzieć dlaczego, bo przecież każą chodzić i wiadomo, że człowiek jest ubezpieczony, napisałem do ministerstwa zdrowia… Przypomina, że jestem inżynierem eksploatacji systemów i jest dla mnie oczywiste, że jest to marnotrawstwo czasu i pieniędzy. Często może być tak, że człowiek jest po miejscem zamieszkania i tylko chce kontynuować cykliczne badania.

Odpowiedź była jak zwykle majstersztykiem pisania o niczym i zostawiania człowieka z problemem. Podkreślam, że wiele spraw załatwić usiłuję i zawsze otrzymuję wypracowania o niczym. Dobra zmiana nie zmieniła tych obyczajów. Zacytuję tu in extenso to dzieło:

„Szanowny Panie, w odpowiedzi (germanizm – RW) na Pana e-mail z dnia 13 czerwca br., Departament Ubezpieczenia Zdrowotnego uprzejmie informuje:

1) wydanie skierowania przez lekarza podstawowej opieki nie jest, jak Pan wskazał, „czynnością mechaniczną”. Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej ma m. in. obowiązek ustalenia czy w danym przypadku zgłoszonym przez pacjenta może udzielić świadczeń w ramach swoich kompetencji czy konieczna jest konsultacja specjalistyczna;

2) obowiązek przedstawienia skierowania dotyczy tych osób, które zgłaszają się do danego specjalisty po raz pierwszy lub były już objęte opieką danego specjalisty, ale nie korzystały z tej opieki ponad 730 dni (co oznacza, że nie trzeba przedstawiać skierowania jeżeli przerwa była krótsza). Po upływie tego czasu pacjent traktowany jest jako pierwszorazowy, a specjalista ma obowiązek udzielenia mu kompleksowego świadczenia obejmującego zarówno wywiad lekarski, badanie fizykalne, pozyskanie w drodze skierowania niezbędnych wyników badań dodatkowych, ocenę dostępnych i zleconych wyników badań dodatkowych, jak i podjęcie decyzji diagnostycznej (przez określenie jednostki chorobowej według klasyfikacji ICD-10) oraz podjęcie decyzji terapeutycznej ( w tym określenie dalszego schematu opieki oraz wskazanie dalszego trybu opieki).

Z poważaniem Tomasz Pawlęga Dyrektor”

Od razu widać jak bezmyślnie rozważa się ten problem. Jakie, bowiem kompetencje, prócz wydania skierowania, bo każą, ma lekarz podstawowej opieki zdrowotnej w sprawie badań urologicznych? Lekarz (lekarka najczęściej) taki udaje, że wie o co chodzi mówiąc i pisząc o przeroście prostaty. Słyszała o czymś takim z telewizji.

Potem Ministerstwo zaczyna rozważania o tym, co przecież wiem, bo od tego się zaczęło. Po prostu tłumaczy mi jak komu głupiemu, żeby zapełnić stronę i upozorować rzetelną odpowiedź. Oczywiście rzetelna to jest na temat, nawiązująca do tego co pisze korespondent. A tu znów o wywiadzie lekarskim (mogę powiedzieć to co mówią w programach zdrowotnych w telewizji), o kompleksowym świadczeniu (polega na pobraniu wynagrodzenia za kolejnego pacjenta). I jeszcze się dowiaduję tego, od czego się zaczęło: po upływie tego czasu pacjent traktowany jest jako nowy. Chodzę do tego samego lekarza od lat dziesięciu i jestem nowy? To są po prostu kpiny! Aha! To dlatego, że oni do archiwum dają! Zupełnie jakby się nie znali na temacie!

Co mnie obchodzą klasyfikacje KD-10 czy podjęcie decyzji terapeutycznej? Zawsze dotąd kończy się na badaniu PSA. Czy ja opowiadam wszystkim, że mam jakieś swoje procedury eksploatacyjne NA-527 i BSD-650 dotyczące lokomotyw?

Piszą i mówią, że ma nie być ubezpieczeń i każdy będzie mógł chodzić do lekarza. Jak to się ma to tej hecy ze skierowaniami? Dobrze jeszcze gdy jest to w miejscu, gdzie jeszcze nie ma kłopotów z dostępnością lekarzy.. Widać jednak, że piszący nie rozumie, do kogo pisze. Podobnie podpisujący dyrektor na pewno nie rozumie, że jest to tekst absurdalny! Powinien od wykluczać takich urzędników z zatrudnienia za nasze pieniądze.

Ja zwróciłem ministerstwu fachową uwagę na rzecz, którą powinni sami zauważyć już dawno. Tymczasem Ministerstwo w ogóle nie rozumie, że nie ma do czynienia z idiotą i myśli, że uprzejmość polega na napisaniu uprzejmie z wyliczeniem nazwy jakiegoś departamentu. Jak zwykle – pozoruje się odpowiedź, która odpowiedzią nie jest. Jest tylko jakimś tekstem, który ma upozorować taką odpowiedź, żeby się zgadzało z segregatorze. Pokazuje zupełna nieumiejętność korzystania z konsultacji mniej czy więcej fachowych, ale też kultury korespondencji. Odpowiada się na to, co ktoś pisze, a nie robi wypisy z własnych głupich przepisów. Np. dziękujemy panu za zwrócenie uwagi na ten problem. Rzeczywiście natychmiast naprawimy wskazany błąd.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji

3 Komentarze

  1. Tak jest teraz, bezmyślnośc urzędników. A ci bezmyśli urzednicy, są dzisiaj uważani za tegich fachowców w porównaniu do PiSowskich Misiewiczów, których Kaczyński tysiącami upycha po urzędach usuwajac (dzisiejszych) fachowców. To co będzie za kilka lat?

    • Teraz jest tak jak przedtem, o czym stale piszę. Po prostu dobra zmiana nic nie zmienia, bo nie można naprawiać krzykami, że się naprawia i nie jest się nowoczesnym tylko z powodu nazywania się nowoczesnym. Wszelkie usprawiedliwienia biorą się z umiejętności wymiany myśli i współpracy. Tu (jak i w wielu innych miejscach) nic takiego nie ma.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: