Wednesday , 7 December 2016

Home » Home » Ekonomia » Młodym naukowcom trudno wrócić do kraju

Młodym naukowcom trudno wrócić do kraju

April 6, 2015 1:32 pm by: Category: Ekonomia 23 Comments A+ / A-

Forensic expert explaining technology used for analysis of stolen paintingsMłodzi polscy naukowcy pracujący za granicą myślą o powrocie do kraju, ale powrót utrudnia im sam proces rekrutacji w rodzimych instytucjach i obawy przed osobami “z zewnątrz”; po doktoracie chciałam wrócić, ale nie bardzo miałam do czego – mówi dr Joanna Bagniewska.

Dr Joanna Bagniewska jest zoologiem i wykładowcą z University of Reading w Wielkiej Brytanii. W 2014 roku wygrała trzecią polską edycję konkursu FameLab, dla naukowców, którzy w zajmujący sposób potrafią mówić o nauce. W czerwcu w Warszawie odbędzie się – współorganizowana przez nią – konferencja “Polish Scientific Networks”, poświęcona m.in. zagadnieniu powrotów młodych polskich naukowców do kraju.

 

PAP: Jak wielu młodych polskich naukowców, których spotykasz w Wielkiej Brytanii, chciałoby wrócić do Polski? Czy mówią o powrocie, czy swoją karierę wiążą raczej z Wielką Brytanią?

Dr Joanna Bagniewska: Badania przeprowadzone w ramach Forum Ekonomicznego na London School of Economics wykazały, że około 70 proc. młodych Polaków, którzy studiują albo pracują naukowo w Wielkiej Brytanii, myśli o powrocie do kraju. Chociaż ankiety przeprowadzono na specyficznej grupie młodych ekonomistów i biznesmenów, to ja się tym danym nie dziwię. Wśród studentów dużo się mówi o powrocie do Polski. Jest też sporo kampanii wśród polskich studentów w Wielkiej Brytanii zachęcających do powrotów i kontynuowania kariery w Polsce.

PAP: A jaki Ty masz plan? Chciałabyś wrócić do Polski?

J.B.: Bardzo chciałam wrócić do Polski po doktoracie i bardzo się starałam, ale nie miałam dokąd wracać. Szukałam ofert pracy. To było jeszcze zanim wygrałam FameLab i jedyne, co wtedy mogłam zaoferować, to doktorat z Oxfordu. To niestety nie wystarczyło. Wysłałam naprawdę sporo aplikacji, ale zwyczajnie nie miałam na nie odpowiedzi. Nie wiem, czy moje maile nie docierały, czy nie pasowałam do profilu grupy badawczej. Po prostu nie miałam informacji zwrotnej.

PAP: Jakie w takim razie są najważniejsze bariery, które utrudniają młodym naukowcom powrót do Polski?

J.B.: Po pierwsze, w Polsce jest bardzo trudno znaleźć oferty pracy dla naukowców, bo nie ma jednego takiego miejsca, strony internetowej, gdzie można ich szukać. Jest ich wprawdzie dużo na stronie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ale nie są to wszystkie. Aby je znaleźć, trzeba przeszukiwać strony i podstrony uniwersytetów. Wiele z tych ofert, które znalazłam, było już przeterminowanych i to nie o trzy tygodnie, tyko o rok.

Tak więc, po pierwsze, znalezienie oferty pracy jest problemem. Jeśli się ją już znajdzie, to nie wiadomo, ile można w takiej pracy zarabiać. W Wielkiej Brytanii jest normą, że podaje się widełki płacowe. Ja nie mówię, że uczelnie powinny podać co do grosza, ile będę zarabiała, ale chciałabym wiedzieć, na co się piszę, skoro mam zmienić nie tylko pracę, ale i kraj zamieszkania.

Poza tym jeśli wyślę moje zgłoszenie, to wysyłam je w kosmos, nie mając odpowiedzi. Teraz nawet nie wiadomo, czy podany adres mailowy działa czy nie. Nie muszę otrzymywać spersonalizowanego listu, ale ucieszyłabym się nawet z automatycznej odpowiedzi: dziękujemy za zgłoszenie. Jeżeli zostanie Pani zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną, to odezwiemy się w ciągu dwóch tygodni.

Czasami, aby sprawdzić wyniki rekrutacji, pojawia się komunikat na stronie: o wynikach rekrutacji będziemy informować poprzez pismo wywieszone na tablicy przed aulą Uniwersytetu Gdańskiego. Komuś, kto mieszka za granicą, trudno przyjechać do Polski, tylko po to, aby sprawdzić wyniki rekrutacji. To są sprawy, które bardzo odpychają osoby z zagranicy.

PAP: Jak w takim razie proces rekrutacji przebiega na brytyjskich uniwersytetach i instytucjach naukowych?

J.B.: W Wielkiej Brytanii jest strona internetowa www.jobs.ac.uk, gdzie są właściwie wszystkie oferty pracy związane ze środowiskiem akademickim. Można sobie wybrać dział, który nas interesuje: biologię, fizykę czy cokolwiek innego. Jeśli jakiś uniwersytet albo firma będą ogłaszały konkurs na stanowisko naukowe, to właśnie tam będą one ogłoszone.

Jeśli wysyła się aplikację, to dostaje się odpowiedź. A jeśli dostanie się zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną, na którą trzeba dojechać, to firma zwraca koszt przejazdu. Nie mówię, żeby w Polsce od razu zwracać takie koszty, ale jeśli jadę z Wielkiej Brytanii na rozmowę do Polski, to chciałabym przynajmniej wiedzieć, czy w tej pracy będę zarabiać godziwie, czy opłaca mi się wydawać pieniądze na bilet.

Jeżeli nawet rozmowa kwalifikacyjna się nie powiedzie, to mam informację zwrotną i konkretną informację, co poszło nie tak np.: wypadła Pani idealnie, ale inny kandydat wypadł równie dobrze, ale dodatkowo miał większe doświadczenie badawcze. W Polsce na razie nie bardzo mogę na to liczyć.

Poza tym fajnie by było, aby prace na stanowisku wykładowcy, jeżeli wymaga ona np. języka angielskiego, były ogłaszane też w zagranicznych stronach internetowych. Czasami można je znaleźć na New Scientist lub Nature Jobs, ale w czasie swojego szukania pracy znalazłam może dwie takie oferty z Polski.

PAP: Czy oprócz wad procesu rekrutacji są jakieś inne, głębsze problemy, które nie sprzyjają powrotom do Polski?

J.B.: Po doktoracie jest bardzo dużo osób, które mają już doświadczenie badawcze, ale nie czują się na siłach, aby zakładać własną grupę. To jest dość naturalne i jest problemem na całym świecie. Te osoby aplikują na stanowisko postdoca, czyli osoby będącej na stażu podoktorskim. W Polsce jest bardzo dużo grantów umożliwiających rozpoczęcie własnego projektu czy założenie własnej grupy, co oczywiście popieram. Jednak jeżeli chcemy ściągnąć do Polski młodych naukowców tuż po doktoracie, to należałoby im umożliwić start na pozycji postdoca w grupie badawczej, która już działa w Polsce.

Trzeba też wspomnieć o obawach związanych z przyjmowaniem osób z zewnątrz. W wielu grupach jest tak, że jeżeli ktoś zrobił doktorat w jednym instytucie, to postdoc należy im się w tej samej placówce. A tu przychodzi jakaś “przybłęda” z Oxfordu i zacznie się “mądrzyć”. Wtedy ta rodzinna solidarność bierze górę.

 PAP: Rząd wkrótce rozpocznie realizację programu, który ma umożliwić najlepszym studentom darmową naukę na najlepszych zagranicznych uniwersytetach. Jednak w zamian miałyby one w 10 lat od zakończenia studiów co najmniej przez pięć lat pracować w Polsce, odprowadzając składki. Co sądzisz o tym pomyśle?

J.B.: Ja jestem na tego typu stypendium z Fundacji Crescendum Est – Polonia. To jest ten typ programu, w którym muszę pracować w Polsce lub na rzecz Polski przez pięć lat po zakończeniu studiów. Właśnie dlatego starałam się wrócić do Polski, ale naprawdę nie miałam dokąd wracać. Gdyby była jakaś pozycja stażu podoktorskiego czy wykładowcy, to oczywiście bym chciała do czegoś takiego wrócić.

Z drugiej strony teraz pracuję na rzecz Polski, bo popularyzuję naukę w Polsce tak bardzo, jak się da, pracuję dla “Gazety Wyborczej” i “Focusa”. Staram się organizować różnego typu wydarzenia związane z Polską np. konferencję “Science. Polish Perspectives”. W grudniu wysłałam grupę swoich studentów w Beskidy, aby badali rysie i wilki. Kraj na mnie korzysta, nie czuję się darmozjadem, nie wzięłam pieniędzy i z nimi nie uciekłam. Cały czas się staram, aby Polska coś ze mnie miała.

Jeśli ktoś wyjeżdża na studia, powiedzmy do Wielkiej Brytanii i bierze pożyczkę, którą potem spłaca z własnej kieszeni, to ma poczucie, że niczego Polsce nie zawdzięcza. Nie ma poczucia, że ma jakiś dług wdzięczności czy przywiązania, sentymentu. Pomysł ze stypendiami nie jest zły, bo mógłby zainteresować osoby, którym do tej pory nie przyszło do głowy, że mogłyby bardziej związać się z Polską.

Ewelina Krajczyńska, Polska Agencja Prasowa

Foto: PAP/EPA Robert Gehement

 

Komentarzy (23)

  • Jarun

    Polska rzeczywistość bez lukrowania i nachalnej propagandy pro-rządowej. Śmieszne i kłamliwe słowa D. Tuska: “wracajcie do kraju u nas zaraz będzie dobrobyt…” zderzyły się z rzeczywistością. Tylko, że Tusk- zamiast do zimnej celi, uciekł do Brukseli.

  • Wiktor

    Jarun, coś nie tak. To wolny wyb.or naukowców, tych ludzi. Jak nie będą chcieli wrócić, no to nie wrócą i nie widzę w tym nic zdrożnrego. Nie ma żądnego obowiązku mieszkania nad Wisła. To nie jest sprawa dla polityków…

    • Jarun

      Jaki wybór,…miedzy /w miarę/ dobrobytem a nędzą?…nie bądź dziecinny.

  • JohnAA

    Jarun jak zwykle poyebany ! Krytyka obecnych władz, w tym Tuska, jest jak najbardziej uzasadniona, choćby na tym przykładzie, tyle że poyebany Jarun, chciałby u władzy posadzić psychopate Kaczyńskiego. Jeśli ktoś nie lubi PO, to niech popiera Kukiza. Nie chodzi o samego Kukiza , a o idee zmiany ordynacji wyborczej do sejmu, której Kukiz jest teraz twarzą. O ile PO i Tusk okazali się oszustami – zmieleni na makulature, to Prezes Kaczyński, zawsze i konsekwentnie stwierdzał, że na zmiane ordynacji wyborczej nigdy się nie zgodzi. Z wiadomego powodu- PiS by uzyskał może 1/4 mandatów poselskich. W tej chwili smutna prawda jest taka, że jak długo ten morderca brata bliźniaka, ten patologiczny kłamca i mąciciel, szkodnik, jak długo ta kanalia Jarosław Kaczyński z PiSem liczy się w polityce, tak długo nie ma możliwości, aby pozbyć się PO. Tak długo nic w Polsce nie da się zreformować.

  • Jarun

    Johny, gdzie ja to napisałem, że chcę Kaczyńskiego u władzy. Ten co ci czyta ty analfabeto, oszukuje ciebie menelu.

  • Wiktor

    A ja ciagle nie rozumiem dlaczego naukowcy mają wracać do kraju. Weźmy takiego młodego fizyka, zdolnego. I co ma wrócić do kraju, chodzi z durszlakiem po ulicy i łapać atomy? Z drugiej strony to nie sprawawładz, Tuska itp, ale mentalności Polaków. Mieliśmy oficewrów wyszkałconyc w West Point na przykład. Nie amansowali, byli zwalczani, anie przez absolwentów Woroszyłowki, tylko przez młodych Polaków. Więkzość odeszła z wojska, bo nie widzieli szansy dla siebie. Nie chcieli być trybem skostniałej maszyny.

    • Jarun

      Tłumaczę ci jak chłop krowie w rowie. Naukowcy nie chcą wracać do kraju, bo jest biedniej. Jasne ? Dlaczego ty nie chcesz mieszkać w Rumunii ?…a Szwajcarią już byś nie pogardził.

      • Jarun

        Jacy młodzi Polacy zwalczali oficerów West Point? O czym ty Wiktor bredzisz? Jakaś machina…Nie! To kolesiostwo, nepotyzm i stare układy oraz uwikłanie oficerów (generałów) w korupcję nie pozwoliły im awansować ani zajmować znaczącego stanowiska.

      • Jarun

        Po prostu @Wiktor precyzuj swoje wypowiedzi. Jasno i zrozumiale. Nie wikłaj. Zacznij od myślenia typu: Jeżeli..(coś tam się dzieje)……..to….(jest tak)..

        • Jarun

          Myślenie: przyczyna – skutek !

  • Jarun

    Wy naprawdę jesteście tacy prymitywni, czy tylko ze mną się drażnicie ? (Pytanie nie dotyczy tego chama-lumpa Johna AA !)

  • Wiktor

    Nie choidzi tutaj o WSI o komunę, która uopadła 25 lat temu. Ludzie mają prawoi, wracac, mogą nie wracać, to ich wybór i nie a do tego nic Tusk, Jarun i inni. To tylko ich sprawa.

    • Jarun

      Oczywiście, że mają prawo wracać, tylko do czego? Do biedy w Polsce? A Tusk zamiast do zimnej celi trafił do Brukseli.

  • Grażyna

    Jarun jak zwykle bredzi. 1. rząd może fundowac stypendia na zagraniczne studia zdolnej młodziezy. 2. Sprawa powrotów naukowców to ich prywatna sprawa, nie widzę powodu, aby rząd w ogóle miał się tym zajmowac, aaby należało się tym zajmowac. Chwała rządowi za to, że nie zajmuje się takimi bzdurami, nie wchodzi w prywatne sprawy obywateli. Jarun najwyraxniej się martwi, gdyż może nie chce mu się pracowąć, zaś jak młody wyjadą nie bedzie miał kto pracować na jego emeryture, to jednak jego problem.

    • zza kałuży

      “Sprawa powrotów naukowców to ich prywatna sprawa,”
      *
      Kolejna głupota.
      “Prywatna sprawa” to może być tam, gdzie studia są płatne. Zapłaciłeś to twoje, bierz sobie swojego bakałarza czy magistra i jedź gdzie chcesz.
      Niestety w Polsce studia funduje podatnik. Kiedy absolwent “bierze swojego magistra” i jedzie do USA to tak jakby polski bogaty podatnik zrobił prezent biednemu, amerykańskiemu narodowi.
      *
      No ale aby to rozumieć trzeba mieć studia. 😉

  • Jarun

    Gąska Grażyna gęga…” rząd może fundować..” Ile razy ci oślico mogę powtarzać, że nawet jak zafunduje stypendium, to do biednej Polski nie chcą wracać z przyczyn czysto ekonomicznych, choć woleliby żyć w Polsce. Widzę, że z idiotami nie można dyskutować.

  • Jur

    Nie zgdazam się zza kałuzy. W istocie proponuje on, aby zakazać absolentom studiów wyższych wyjazdów za granicę, odebrać paszporty. Ja uważam jednak, zże to prywtana sprawa obywateli. Moga mieszkać we Francji, Niemczech, a nawet w USA. na tym polega także nasza zdobyć po wejściu do UNii, polegająca na swobodzie przemieszczania się. Swoboda przemieszczania jest ważniejsza od biadolenia o finansowowaniu bogatych Franzuzów, czy Amerykanów. Bzdura. Potem ci Polacy wysyłają do Polski sporo kasy.

    • zza kałuży

      @Jur napisał o @zza kałuży
      “W istocie proponuje on, aby zakazać absolentom studiów wyższych wyjazdów za granicę, odebrać paszporty.”
      *
      Nic podobnego nie napisałem. To twoja @Jur wyobraźnia. Rozwiązaniem powinno być wprowadzenie w Polsce płatnej edukacji na poziomie wyższym. Oczywiście nie można pobierać wysokich opłat bo po pierwsze poziom uczelni nie ten a po drugie studenci uciekliby np. do Niemiec czy Wlk. Brytanii. Ale zacząłbym od kilku (np. 1, 2 albo 3 tys. euro) za rok studiów. Oczywiście połączonych z systemem pożyczek na studia.
      Polonista czy matematyk płaciliby np. 1 tys. Medyk czy elektronik odpowiednio więcej, to chyba jasne. Jednym wystarczy kartka papieru a inni potrzebują drogą aparaturę i laboratoria.
      *
      Mieszkaniec USA, gdzie studia są bardzo drogie, który agumentuje że studia na koszt podatnika innego kraju nie zobowiązują do zwrócenia temu podatnikowi kosztu studiów jest hipokrytą.
      *
      Polak, który wykształcił się na koszt polskiego podatnika a na życie zarabia w USA jest złodziejem. Nie wszyscy złodzieje są łapani i skazywani. To jest właśnie kategoria złodziei, których nikt nie ściga.
      *
      “Moga mieszkać we Francji, Niemczech,”
      Tu już bardziej bym się zgodził, gdyż oba kraje razem z Polską należą do Unii Europejskiej. Przynajmniej w jakimś, na razie małym stopniu, ale tworzą wspólny organizm gospodarczy.
      *
      W przypadku USA jest to znikome połączenie. Polski absolwent w USA jest złodziejem polskiego podatnika. Aby został uczciwym człowiekiem powinien jakoś starać się zwrócić koszt studiów.
      Są np. lekarze, którzy zapraszają młodszych kolegów z Polski na staże. Jeżdżą do Polski z wykładami i ze szkoleniami. Nawiązują współpracę. To jest dokładnie to, o co mi chodzi.

  • Jarun

    Jur podstawa dyskusji jest rozumienie drugiej osoby. Ty jako przedstawiciel polonijnych przychlastów w ogóle nie jarzysz o co chodzi.

  • Jur

    Może argument hakiś? Co mam zrozumieć? Nie zgadzam się w tej sprawie z za kałuzy

  • Grażyna

    Zza kałuzy nie ma racji twierdząc, iż głupotą tej twierdzenie, że to prywatna sprawa naukowców, bo uczyli się na bezpłatn ej uczelni. Nie to nie jest głupota. Pod warunkiem rzecz jasna, że nie tworzymy nolszewickiego systemu.

    • zza kałuży

      Jak to napiszesz po polsku to pogadamy.

      • Grażyna

        Jak zwykle trudno zrozumieć o co Ci chodzi…

Dodaj Komentarz

scroll to top
stat4u

site keywords: opinie chicago, wydarzenia chicago, fakty chicago, wiadomosci chicago, polonia chicago