Nauczyciel Brudziński czyli lepsi państwo z dużej litery….

1
1846
Kamila Gasiuk-Pihowicz, posłanka Nowoczesnej.

Ogólnie wiadomo jak to bolszewicy swoje kompleksy wobec Polaków odreagowywali nazywając ich narodem panów. Zauważyli po prostu, że słowa pan i pani są używane w języku polskim bardzo często. Zarówno na określenie państwa na włościach jak i jako zwrot grzecznościowy, przy zwracaniu się do innych osób w wyższych sferach.

W listach kierowanych do konkretnych osób pisze się Pan, Pani dużą literą. Z tego niektórzy wyciągają wniosek, że w ogóle dużą literą musi być coraz więcej. Nawet w drukach urzędowych! Ba! W tekstach teoretycznych i w zapisach wypowiedzi np. rozmów. Koniecznie trzeba dodawać słowo pan lub pani nawet przed licznymi nieraz tytułami. Niektórym się zdaje wręcz, że nieużycie słowa pan jest niegrzeczne. Przypomina to twierdzenie mojego szefa, że niegrzeczne jest dwustronne pisanie pism, choć drukarki drukują jednostronnie (trzeba wtedy przekładać). Drukarki miałby regulować savoir-vivre! Skądinąd wie dokumentów broszurowych drukowano jednostronnie by były grubsze, by upozorować ich większe znaczenie i włożona pracę. Dziś już wiele drukarek drukuje dwustronnie i nie jest już to niegrzecznie?

Inne narody używają powszechnie formy wy (trzecia osoba liczby mnogiej), co też próbowali narzucić komuniści walcząc z panowaniem…. Poniekąd wykorzystując to, że w środowiskach wiejskich i robotniczych używało się formy wy. Mimo, że tak mówili do siebie towarzysze partyjni – w powszechnym użyciu panowanie się rozlewało. Także na tereny wiejskie i awansujące środowiska robotnicze! Wielu teraz uważa, że mówienie per wy jest niegrzeczne, bo komunistyczne! Oczywiście ta forma używana jest w przemówieniach, w tym sejmowych, ale i tam pojawiają się poprawiacze i przemawiający do „państwa”…

Tak, jesteśmy ludzkimi panami, bo jesteśmy panami, w przeciwieństwie do niektórych – powiedział z trybuny sejmowej zadufany w sobie Kaczyński. Mogę tak napisać, bo to osoba publiczna i mnożenie określeń i tytułów nie jest potrzebne. Ten pan i jego środowisko „ludzkich panów” oczywiście daje nieraz dowody niewiarygodnego chamstwa i głupoty. Poucza za to wszystkich o niewiarygodnym grubiaństwie innych. Efektem tego są agresywne wystąpienia np. premierki Szydło mianowanej przez niego. Atakujących wzmacnia frazeologia religijna, tym bardziej, że syn Beaty Szydło ma zostać księdzem. Podobno Pan Bóg tak rozpowszechnia swoje idee miłości bliźniego.

Znany z chamstwa marszałek Brudziński, pouczył posłankę Gasiuk-Pihowicz, znaną z grzeczności, ale i stanowczości podbudowanej wiedzą:

Miałbym taką olbrzymią prośbę do pani poseł Gasiuk-Pichowicz. Pani poseł, jesteśmy w polskim Sejmie, w polskim parlamencie. Ja prosząc panią o zabranie głosu, zawsze proszę „panią poseł Kamilę Gasiuk-Pichowicz”. Jest pani posłanką o stosunkowo krótkim stażu więc prosiłbym, żeby pani się nie zwracała z mównicy polskiego Sejmu do swojego kolegi parlamentarzysty z kilkunastoletnim stażem typu per „Ziobro”, „podporządkowany Ziobrze”, „wierny Ziobrze”. Nie ubędzie pani jeżeli zachowa się pani w sposób adekwatny do miejsca z którego zabiera pani głos.

Jest śmieszne ile razy powtórzył Marszałek słowo pani (9!), żeby tylko ją pognębić. I jeszcze słowo „polski” powtarzane bez umiaru, bo przecież nie-oni to nie-patrioci! Chwali się przy tym jaki on jest porządny, że mówi jak mówi. Przerażający wykład nieznajomości zasad dobrego wychowania i języka polskiego. Naprawdę wystarczy jak się powie poseł, posłanka, dyrektor czy profesor. Ważne jest, żeby przy pewnych formach nazwisk (jak tu), które nie pokazują płci – użyć formy wskazującej na nią (słowa posłanka, jej imienia lub pani). Ważne jest żeby w protokole było jasno, a jednocześnie, żeby były zachowane zasady języka (redakcji), czyli, żeby ta sama forma nie była powtarzana bez umiaru. To wpływa poniekąd na czas posiedzeń oraz koszty procedowania…. Także czas antenowy, gdzie te wszystkie ozdobniki i pouczenia trzeba puszczać w eter, często upowszechniając złe wzorce.

Samo pouczanie jest objawem braku kultury. Powoduje to znów wyhamowywanie zjawiska przyjaznego zwracania uwagi na nieprawidłowości, niezbędnego dla poprawy jakości wszędzie. Tu widać, że posłanka prawidłowo odmienia nazwisko Ziobro, co nie jest częste. Brudziński nie zwraca uwagi, że mówi się powszechnie pana Ziobro, podporządkowany panu Ziobro, wierny panu Ziobro, choć to nieprawidłowe. Jest pamiątką po czasach zaborców, którzy nie rozumieli polskich odmian przez przypadki. Wystarczy, że słowo pan jest wszędzie.

Absurdalna panomania prowadzi do takich rzeczy, że np. w książeczkach pewnego kongresu obywatelskiego można się natknąć na listy referentów. Każde nazwisko zaczyna się od Pan lub Pani (z dużej litery), które poprzedza inne tytuły, jak np. prof. dr hab. Jedna Pani umarła i jest poprzedzona jeszcze śp. Podobnie pisze się w różnych dyplomach i świadectwach nadawanych panom i paniom. To zupełny absurd!

Kolejnym absurdem jest używanie formy Pan/Pani we wszelkiego typu formularzach, ankietach, a także w kartach do głosowania i referendalnych. W jakim to celu? Zawsze było to w drugiej osobie liczby pojedynczej: czy „czy uważasz”, „czy jesteś za”. To są pytania formalne, bez wchodzenia w płeć i inne ozdobniki, a nie listy grzecznościowe. Naprawdę nie jest to obraźliwe, ani nie oznacza przechodzenia na ty. Czy uważa Pan/Pani – tak się dziś zaczyna pytania ankietowe czy referendalne. Obłęd panowania. Teksty ustalają ludzie, którzy nie wiedzą, że takie pytania pisze się w drugiej osobie, per ty. Poszukujący wzorców w mediach, gdzie pełno złych. Gorzej, bo tym samym rozpowszechniają złe wzorce i napędzają pouczanie się w zakresie panowania takie jak wyżej wspomniane. Powoduje to wręcz konflikty, gdy ktoś się nie podporządkuje temu wariactwu.

Obecnie doszedł nowy problem: internet. W internecie – w mediach społecznościowych – najczęściej się używa formy ty. Co jakiś czas jednak widać awantury typu ja z Panem na Ty nie przechodziłem. Ma to być grzecznie, bo dużą literą… Otóż w internecie po imieniu można. Początkiem było zapewne angielskie you, które oznacza po prostu drugą osobę pojedynczą czy mnogą. Forma mister, lady, sir, madam itp. jest używana w chwilach specjalnych, wymagających szczególnego uszanowania. Forma you nie ma bezpośredniego odpowiednika polskiego. Po prostu wynika to z innej konstrukcji języka, co wynika z innej historii. Nie powinno się oczywiście stosować form zbyt swobodnych, mając do czynienia z nieznajomymi.

Na początku istnienia internetu utworzono tzw. netykietę (net – sieć, etykieta – zasady zachowywania się). M. in. tam można spotkać zasadę „per ty”. Oczywiście ma ona pochodzenie od per you, ale znów dorabia się do tego teorię, że wynika to z tego, że na początku to tylko wybrani korzystali z internetu i z tego pochodzi zasada per ty. Internet się zmienił i zasada per ty może wielu razić, bo nie rozumieją o co chodzi. Trudno jednak zachwycać się wystąpieniami panomiłośników typu: ja z panem na jednym g. się nie ślizgaliśmy. Jasne, że jak ktoś bardzo się upiera to nie trzeba go katować. Pojawia się tu forma wymijająca, ale najczęściej chodzi o kontakty, które można sobie darować w ogóle. Znam pełno ludzi starych i młodych, ważnych i niezbyt. Jestem z nimi na ty i to ułatwia wymianę myśli i zacieśnia znajomość. Także w niektórych organizacjach forma ty jest dziś powszechna.

Mnie forma po imieniu odpowiada i to bez względu na wiek. Nawet gdy ktoś niepewnie zaczyna per pan staram się to wyeliminować. Trudno zapisywać z kim jestem na pan, a z kim po imieniu. Chamem można być i per pan, czego nieraz doświadczyłem. A chamstwa nie znoszę, nawet zawiniętego w sreberko. Wicemarszałek na przykład na nauczyciela „młodej” posłanki się nie nadaje. Nie dorasta jej do pięt, także na poziomie kulturalnym. Staż jego czy Ziobry nie mają nic do rzeczy. Podobnie jak krzykliwe przemówienia Beaty Szydło o treści: wy tam przez osiem lat nic nie zrobiliście.

I na koniec: w starszych tekstach widać, że nie ma tyle wielkich liter. Pod wpływem angielskim, ale także niemieckim, gdzie znów każdy rzeczownik jest pisany dużą literą wielkie litery są wszędzie… Nawet na etykiecie Dżemu Truskawkowego. Czy oznacza to wyjątkowy szacunek dla Pana Dżema? Więc jak to z tym szacunkiem, gdzie ci co tak pouczają jednocześnie wrzeszczą, ubliżając?

RAFAŁ WODZICKI

Fot. Wikipedia: Nie umiejąca oddawać hołdów Ziobrze i pouczona przez „lepszego pana” Brudzińskiego posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz… Merytorycznie nie można jej zawadzić, więc trzeba tak….

1 Komentarz

  1. Pan, czy nie Pan, to ja Pana Wodzickiego i tak szanuje. Za wiedze merytoryczną. A ten “Pan” Wodzicki z dużej litery, gdy to on czyta ten komentarz, dla reszty czytelników “pan” z małej A teraz po zmianie szaty graficznej “Progressu” to już jakby pisał w bardzo poważnej gazecie.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: