Nocny atak koalicji dla ratowania twarzy

1
215

W nocy z piątku na sobotę, przed dziesiątą wieczór czasu chicagowskiego USA, Francja i Wielka Brytania przeprowadziły atak rakietowy na obiekty w Syrii.  W Damaszku trwa świętowanie, że niczego ważnego nie zniszczono. Rakiety miały nadlecieć nad lotnisko w Damaszku oraz na bliżej nie sprecyzowany ośrodek badawczy, zajmujący się również badaniami nad bronią chemiczną.  Zaatakowano także magazyny, w okolicy miasta Hims, gdzie jak podejrzewano może być przechowywana broń chemiczna, choć ponieważ ataków oczekiwano od kilku dni, jeżeli rzeczywiście była tam składowana broń chemiczna, posiadano mnóstwo czasu na przetransportowanie jej w bezpieczne miejsce.

Syria i Rosja twierdzą, że większość rakiet nadlatujących nad lotnisko w Damaszku zostało zestrzelonych.  Rosyjskie media piszą o 12 zestrzelonych w tym miejscu rakietach amerykańskich.  Syryjczycy dla zestrzelenia rakiet mieli użyć starych poradzieckich systemów S-200 i BUK, choć reżim Assada dysponuje nowocześniejszymi systemami.

Pełna hipokryzji reakcja Rosji i Iranu

Rosjanie z zadowoleniem, stwierdzają, że żadna z rakiet koalicji nie wleciała w teren w rejonie baz rosyjskich w Tartusie i Hmejmim, objętych rosyjskim systemem obrony przeciw rakietowej. Rosja jest zadowolona, że uwzględniono jej interesy, ale atak potępia, traktując akcję jako akt agresji, na suwerenne państwo. Zostawiając pełną na boku pełną hipokryzji retorykę Rosji i Iranu, wiemy, że reżim Assada dawno upadłby gdyby nie pomoc militarna Rosji i Iranu. W Syrii sytuacja jest niezwykle skomplikowana. Samodzielnie, bez pomocy, bez przynajmniej cichego przyzwolenia Moskwy, reżim Assada nie byłby w stanie dokonać ataków z użyciem broni chemicznej.

Komicznie wygląda opowiadanie, że Rosjanie w Syrii walczą z terrorystami. Rosja i oddziały irańskiej Gwardii Rewolucyjnej prowadzą wspólne operacje na terenie Syrii z Hezbollahem, czyli libańską organizacją terrorystyczną. Hezbollah razem z armią syryjską walczy z ugrupowaniami tworzącymi syryjską prodemokratyczną koalicję.  Z kolei zaprawione w boju, wierny sojusznik Ameryki, oddziały kurdyjskie przy wsparciu USA odegrały pierwszoplanową rolę w pokonaniu tak zwanego Państwa Islamskiego.  Obecnie oddziały te atakowane są przez oddziały tureckie, które wkroczyły do Syrii.

Szybkie wycofanie niewielkich jednostek amerykańskich naraziłoby Kurdów na poważne niebezpieczeństwo, Amerykanie mogliby stracić jedynego, wiernego sojusznika w regionie.

W tej skomplikowanej mozaice atak sił koalicji niczego nie zmienił, był operacją bez znaczenia. Atak ten nie przyspieszył ,w żaden nie przybliżył nas do zakończenia wojny domowej w Syrii. Był takim nocnym fajerwerkiem, przeprowadzonym dla ratowania twarzy prezydenta USA.  Koalicja musiała coś zrobić, aby pokazać, że nie godzi się na używania broni chemicznej, wystrzelono trochę rakiet, co niczego w komplikowanej syryjskiej sytuacji nie zmieniło.

Pytanie brzmi, co po ataku? Jaka jest strategia państw koalicji, przede wszystkim Stanów Zjednoczonych wobec Syrii? Czy w ogóle istnieje jakaś strategia?

Ostatnie dni pokazały, że reżim Assada, odpowiedzialny za wiele potwornych zbrodni, posiada silne wsparcie ze strony Iranu i Rosji. Iran w Syrii, wraz z nastawionym na militarny konflikt z Izraelem Hezbollahem odgrywają coraz większą rolę. Tworzy to wybuchową mieszankę grożącą wybuchem poważnego konfliktu.   Nocny atak był takim efektownym fajerwerkiem, który pozwoli odfajkować pozycję: ukaranie za atak z użyciem broni chemicznej 7 kwietnia 2018 roku.

Zobaczyliśmy także, że w sprawie Syrii, to Rosja jest głównym rozgrywającym.

Jeszcze w czasie zimnej wojny, gdy Amerykanie walczyli z prokomunistycznym reżimem Ortegi w Nikaragui William Casey, ówczesny szef CIA chcąc odstraszyć od zwijania do nikaraguańskich portów, wyprodukował miny, które miały nie robić krzywdy, na przykład francuskim statkom zawijającym, do nikaraguańskich portów, miały powodować wiele huku. Casey miny te nazwał: „wielkim pierdnięciem”.   Nocny atak koalicji był takim właśnie wielkim pierdnięciem. Huku pewnie sporo, rezultat żaden. Natomiast jeżeli rzeczywiście stary, muzealny system S-200 zestrzelił jakieś rakiety, to planiści z Pentagonie mają wielki ból głowy. Rosjanie w południowej Syrii mają systemy znacznie bardziej nowoczesne, dysponuje nimi także reżim Assada.

Szybkie wycofanie sił USA  Syrii zapewni supremację Rosji w regionie, będzie działaniem w interesie Moskwy, w interesie odbudowy jej geostrategicznej, mocarstwowej pozycji.

Foto: Complex

Andrzej Jarmakowski

1 Komentarz

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: