NOWOCZESNA: Gadał dziad do obrazu a obraz ani razu

7
651
Nowoczesna: w Sejmie 1,5 roku temu.

Okazuje się po raz kolejny, że właściwie to moja prywatna sprawa, że Nowoczesna, jak inne instytucje, gdzie kierownicy eksploatacji nie mają adekwatnych kompetencji, zechciała zlekceważyć co mówię i piszę. W końcu jako ekspert, także ich własnej sieci SELP, czyli Lepsza Polska. Działacze po prostu udają (a najpewniej nie rozumieją), że nic się nie stało 7 października i potem. Nadal oczekuje się ode mnie żebym „nie atakował”, czyli zaprzestał „po znajomości” interesowania się tym, że organizacja o nikłej sprawności, ale dobrze wyglądająca w telewizji nie ma prawie zaplecza, prócz propagandzistów. Więcej: przyzwala się na ataki, a prości członkowie wraz z działaczami twierdzą, że piszę – hejtuję!!!! – z powodu rozżalenia!

Nowoczesna ma się składać z ludzi sukcesu, szczególnie mądrych! I oni nie rozumieją, co i dlaczego ja piszę! Tak działacze, którzy mają nadawać kierunek, jak i szeregowi członkowie, których nie razi takie postępowanie! Jest to w interesie tej organizacji się tego dowiedzieć, a nie rozpowszechniać propagandę o dobrym wizerunku na zewnątrz. Osobliwe jest to spodziewanie się, że znajomość ich nazwisk ma mnie zobowiązywać do zamknięcia się nawet jako publicysty! Miałbym przejść do porządku dziennego nad ich skandalicznymi i wręcz pogardliwymi zachowaniami. Chodzi o to, by społeczeństwo nie wiedziało jak jest! Taka demokracja. Nowoczesna tak naprawdę próbuje wprowadzić cenzurę nieformalną, żeby zapobiec analizom!

Atak na centrum wymiaru sprawiedliwości spowodował kolejną mobilizację wszystkich sił. I tu działaczki Nowoczesnej, które w ogóle nie zauważyły, że coś skandalicznego się dzieje w niej samej – Kamila Gasiuk-Pihowicz i Katarzyna Lubnauer apelują do wspólnego działania. Wydawca Naszego Czasopisma, a także szefowa sekcji sprawiedliwości i praw człowieka, Ewa Krawczyk-Dębiec atakuje ordynarnie, żeby wykluczyć krytykę. Ci ludzie nie wiedzą, że takich rzeczy się nie robi, jeśli się dba w wizerunek oraz chce być uważanym za kulturalnych ludzi.

Miałem zamiar napisać kolejny tekst na temat zachowania Nowoczesnej, która jedno mówi, a drugie robi. Wychodzi, że muszę to czynić w czasach takiej hucpy rządu PIS, gdzie potrzebna by była Nowoczesnej wiedza, którą mam. Pewne jej elementy stosuje PIS, choć w sposób manipulacyjny, a Nowoczesna nie umie z tym walczyć! Mam np. wiedzę na temat wymiaru sprawiedliwości, także na temat sytuacji dzieci, na temat eksploatacji systemów w ogóle, szczególnie kolei czy na temat stosunków społecznych, szczególnie dzielnicy Grochów nie Praga Pd. Nowoczesna nawet się nie zapoznała z tym co piszę np. w Progresie. Podobno partia miała skupiać ludzi o wiedzy specjalnej! Nawet sobie założyła sieć ekspercką Lepsza Polska (teraz takie nazwy nadaje się masowo), gdzie eksperci sami się zgłaszali… Przez moment miałem nadzieję, że to dobra droga… Dziś się śmieję z tego… Bardzo smutne to widowisko.

Katarzyna Lubnauer, której teksty publikowałem w Progresie i którą informowałem co się dzieje – ma tylko do powiedzenia (w mediach innych), że „nie wygramy wyborów jeśli nie uruchomimy elektoratów; musimy sięgnąć maksymalnie szeroko”. Inna znów członkini organizacji zadaje głupie pytanie jaką ja mam skuteczność, jakby nie widziała, że skuteczność w Nowoczesnej, przy tego typu, nawet chamskich zachowaniach musi być zerowa. Skuteczny jestem tylko wtedy, gdy mogę współpracować z kimś, albo pracować sam, a nie wtedy, gdy działaczka Katarzyna Potapowicz wygaduje głupstwa o kreowaniu pozytywnego wizerunku Nowoczesnej na zewnątrz, a cenne uwagi wymieniać w zaufanym gronie. Właśnie od tego niewymieniania uwag w jej organizacji dzielnicowej się zaczęło, a potem okazało się, że cała Nowoczesna jest niezdolna do reagowania na takie rzeczy.

Sławomir Potapowicz (zbieżność nazwisk przypadkowa), skądinąd świadek wydarzeń z 7 października, interesuje się tylko swoją karierą, lekceważąc naprawdę poważne problemy. W nagrodę, że nawet nie kiwnął palcem – został szefem regionu warszawskiego. Miało nie być w Nowoczesnej skompromitowanych z innych partii… Przecież to kompromitacja, posługiwanie się w wyborach wadliwym projektem metra na Gocław (pisałem o tym), jakby był niezwykle ważny i jednoczesne unikanie wiedzy oraz wszelkiej wymiany zdań. Tak to politolodzy zawłaszczają władzę uznając się za jedynie mądrych we wszystkich dziedzinach.

W nagraniu, niedawno opublikowanym w Progresie, przewodniczący Ryszard Petru mówi: w Nowoczesnej gramy jako zespół. Uważam się za selekcjonera. Gasiuk-Pihowicz na jedynkę. Przecieram oczy i uszy to oglądając, po tym jak udaje, że nic się nie dzieje już od wielu miesięcy. Rok zaraz minie od wydarzeń 7 października, które nawet nie znalazły się w sfałszowanym protokole. Jaki zespół? Jaki selekcjoner? Chyba w zaufanym gronie posłów. Jak na razie przyglądają się jak prości ludzie atakują mnie, żebym się nie odzywał, bo to „moja prywatna sprawa”, bo Nowoczesna „widać nie skorzysta z moich propozycji”. Ludzi w ogóle nie razi takie postępowanie. Gorzej: działacze ubliżają, że ja ot tak sobie hejtuję Nowoczesną, zamiast się zamknąć. Nic im za to, mimo że to ośmiesza Nowoczesną! Nikomu to nie szkodzi! Prócz sondaży…

Nawet nie widzą, że powodują sytuację tę, którą tu mamy: mogę o tym tylko pisać publicznie. Jako publicysta i działacz eksploatacyjny nie mogę się zgodzić na to, żeby Nowoczesna pozorowała nowoczesne działania, oszukując wyborców. Społeczeństwo musi wiedzieć, z czym ma do czynienia. Zacytuję tu Marka Edelmana: jak się przyglądasz złu i odwracasz głowę albo nie pomagasz, kiedy możesz pomóc, to stajesz się współodpowiedzialny. Bo twoje odwrócenie głowy pomaga tym, którzy dopuszczają się zła.

Wydawałoby się, że w Nowoczesnej to powinno być oczywiste. Niestety, nikt nie ma zamiaru pomagać. Wręcz przeciwnie! Ładnie mówi Ryszard Petru (Ryszard, bo przecież tak o nim mówią): Nowoczesność to aktywność, szacunek dla wolności, rozdział Kościoła i państwa, przyzwoitość. Weszliśmy do polskiej polityki po to, aby przywrócić jej sens, wiarygodność i znaczenie…. Ależ Ryszardzie: nie rozumiesz naprawdę, że to tylko pusta deklaracja, jeśli się stało, co opisałem ileś razy? Najpierw drogą wewnętrzną, a potem jako dziennikarz wepchnięty w rolę śledczego. Dochodzeniowcem jestem, ale to was nie interesowało, choć powinno, jak i moje prace smoleńskie, z którymi zostawiliście mnie samego. Podobnie zresztą kandydat na prezydenta Warszawy – Rabiej wygłasza ładne, ale nie oryginalne hasła. Warszawa ma być aktywna, uczciwa i spokojna. Też przecież nie reaguje i nie potrzebuje eksperta warszawskiego, jakim jestem.

Tak, rozmawialiśmy sobie miło z niektórymi działaczami. Wydawało się naprawdę, że ludziom chodzi o to, by polepszyć funkcjonowanie kraju, że wreszcie jakiś dobry kierunek. Jak zwykle – wszystko dobrze, póki nie powstanie prawdziwy problem. Z zadowoleniem udostępnia się do publikacji Progresowi (czyli mnie) teksty działaczy, ale gdy zwracam uwagę, że źle się dzieje – zapada cisza i pozwala się na działania wręcz skandaliczne. Nie ma żadnego dochodzenia do prawdy…. Więcej: żadnej wymiany zdań. Jest przyzwolenie na ataki niezbyt rozgarniętych… Sprawy seniorów interesują jako sprawy tłumu seniorów z zewnątrz do obróbki, a nie własnych….

Pisząc ten tekst napisałem: Rezygnuję z uczestnictwa w drugiej grupie sieci eksperckiej Lepsza Polska. To jest idiotyczne, żeby w jednym miejscu być ekspertem, a drugim lekceważonym jako ekspert, a w trzecim wyzywanym od hejterów przez ważną działaczkę. Nie zdążyłem tego opublikować: po cichutku usunięto mnie z grupy.

I tym chcecie walczyć z organizacją, gdzie Beata Kępa wygłasza takie peany na temat znanego wszystkim, awanturnika smoleńskiego, deformującego kraj i ubliżającego wszystkim (zamknijcie mordy, kanalie itp.), bezkarnego człowieka: „Jest decyzyjny. Może pracować 24 godziny na dobę. Współpracownicy znajdują w nim oparcie, bo on czuje państwo. My reformujemy państwo, a on przewiduje na trzy kroki do przodu skutki tych reform. Dzięki temu mamy absolutny komfort i oddajemy w stu procentach honor szefowi. Pozostaje on osobą absolutnie kluczową. Na inne kluczowe stanowiska wyznacza wyłącznie takie osoby, które są w stanie złapać cugle, szarpnąć i ruszyć kraj do przodu. Potrzebny był strateg – mamy stratega. Uprawia politykę głęboką, wizjonerską i na najwyższym poziomie intelektualnym.” Jak to się stało, że nagle znalazło się tylu reformatorów, którzy twierdzą, że wiedzą jak to robić, czyli mają niby kompetencje eksploatacyjne?

Katarzyna Lubnauer, która zlekceważyła na własną prośbę dostarczone materiały, mówi: Zawsze wydawało się, że w Polsce polityka jest spersonalizowana. Jeśli kiedyś było to prawdą, to ten czas się kończy. Zaczyna się czas organizacji i gry zespołowej, gdzie jest kilku liderów, ekspertów w swoich dziedzinach. I Ryszard Petru buduje taką partię, a ja przyjęłam taki model funkcjonowania klubu. O sile lidera stanowi jego zespół. Nowoczesna jest już dojrzałą partią (jak wyżej!!! – RW), posiadającą wielu rozpoznawalnych polityków z krwi i kości. Oni są jej siłą. Musimy wykorzystać to dla dobra Polski? (..) Przyszedł czas, gdy zaangażowanie każdego z was (lub jego brak) może zdecydować o losach naszego kraju. Jednocześnie rozpowszechnia (mamy sobie wydrukować i udostępniać) tekst na temat zamachu na Sąd Najwyższy Zbigniewa Ziobry i rządu. Martwi się o to jak to adwokaci mają nas potem skutecznie bronić. (..) Niech każdy Polak i każda Polka zrozumie, że to również jego sprawa, wzywa Katarzyna, przewodnicząca i zastępca jednocześnie ignorując fachowe ekspertyzy własnego eksperta.

Problemem w zarządzaniu eksploatacją systemów jest sprowadzanie spraw do swojego poziomu rozumienia. Także na stanowiskach kierowniczych, co przynosi fatalne skutki. To właśnie powoduje obniżanie poziomu. Nikogo nie razi, że NIKT NIC mądrego nie odpowiada, nawet zgodnie z zasadami kultury ogólnej!

W tej chwili, tak jak się robi z przyjaciółmi, trzeba zwrócić im uwagę, rzekła w mediach przewodnicząca Lubnauer. Jako „przyjaciel” zwracałem uwagę, co było gadaniem do obrazu. Katarzyna Lubnauer i inni działacze nie byli uprzejmi nic zrobić, prócz głupich stwierdzeń typu „zamiast narzekać – zbieraj podpisy”. Czyli miałbym oszukiwać ludzi, że to jest nadzieja Polski? No nie! Dziś muszę jako niezależny ekspert i publicysta narażać się na olewanie oraz ataki członków i postronnych, którzy w ogóle nie rozumieją o co chodzi. Chcą tylko zachować status quo i obronić źle działających przede mną! Genialne! Eksperta kierują na tor byle jaki! Taki problem rzeczywiście jest. Dlatego nie można przeprowadzić wielu poprawek w systemie zarządzania.

Zbigniew Gryglas (Zbyszek przecież) członek rad nadzorczych i organizator instytutu pracy państwowotwórczej Nowoczesnej, zapowiedział zmianę nazwy. Ja zwracałem uwagę, że ta nazwa nie jest dobra, ale to nikogo nie interesowało. Jak zwykle: komuś z działaczy to przyszło i dopiero jest ważne… Na takim olewaniu problemów i nieumiejętności rozwiązywania ich ma polegać państwotwórczość i nadzór? To żarty, naprawdę. Nowoczesna w ogóle się nie interesuje tym, że dzięki niej i opisywaniu jej niemocy jestem atakowany przez prostaków, także spoza niej. Im się wydaje, że trzeba się przede wszystkim zgadzać z „myślami” układu i nie należy się narażać… Tego zjawiska nie znają?

Sławomir Potapowicz, który nijak nie zareagował na nieprawidłowości został szefem regionu i organizuje spotkanie integracyjne. Integracja to dziś słowo-wytrych. Ma zapewnić pseudorodzinną atmosferę. Znamy te numery. Integracja moja wyglądała jak to opisałem.

To co napisałem dotyczy też każdej innej organizacji. Dobrze by było, żeby moje teksty na temat Nowoczesnej były nauką dla wszystkich, bo przecież generalnie chodzi o dobro Polski. Tak jak nie chcemy ubliżania z trybuny sejmowej od mord i kanalii oraz deform psujących państwo, tak też nie możemy zgadzać się na to, żeby warunki reformowania państwa dyktowały osoby tak się zachowujące jak działacze Nowoczesnej. I nie jest to moja prywatna sprawa, tylko moja quasi ekspertyza. Ja za was muszę robić to, co zlekceważyliście. Może ktoś zrozumie i podejmie działania przeciw takim zjawiskom.

Główne zasady eksploatacji systemów, także partyjnych, zawierają przysłowia. Gadał dziad do obrazu, a obraz ani razu oznacza, że nie ma możności wdrażania ważnych zasad. Ogólne ich wymienianie, jak to czynią także działacze Nowoczesnej nie oznacza ich wdrażania. Przecież podstawą jest wymienianie zdań i współpraca, a nie chamskie i bezczelne zachowania, prowadzące tylko do petryfikacji niewłaściwości.

Nie jest łatwo pisać tego typu rzeczy, gdy wiadomo, że rządząca nami siła będzie miała uciechę i nowe uzasadnienia dla swojego bezczelnego zachowania… Jest to jednak mój obowiązek, jako jedynego krytycznego posiadacza tej wiedzy. Tylko prawda może spowodować, że ktoś (może) podejmie działania zmierzające do naprawy. Inaczej trzeba będzie opisywać dalej fatalne zachowania „nowoczesnych” (takie hasło propagandowe). Ja nowoczesny byłem zawsze naprawdę. Dlatego różni się denerwują, że im przeszkadzam.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert (inżynierii) eksploatacji

Fot. Nowoczesna: najważniejsze być blisko układów. Żadna z tych osób nie zareagowała serio na „przyjacielskie zwracanie uwagi”. Katarzyna Potapowicz, która rozpoczęła całą historię – blisko Ryszarda Petru…

 

O Nowoczesnej publikowaliśmy dużo, w tym teksty jej działaczy, także wymienionych wyżej:

*Progress For Poland: NOWOCZESNA: jedyna reakcja to pretensje

*Progress For Poland: Paweł Rabiej na prezydenta Warszawy: Nowoczesna ma swoją aferę

*Progress For Poland: NOWOCZESNA: zamiast narzekać – zbieraj podpisy

*Progress For Poland: Konwencja programowa partii Nowoczesna: nikt za nas tego nie zrobi.

*Progress For Poland: Zjawisko: Nowoczesna PL

*Progress For Poland: Przemówienie Ryszarda Petru w sali Kolumnowej Sejmu

*Progress For Poland: No i mamy: rozbetonowana polska scena polityczna

7 Komentarze

  1. Panie Wodzicki, muszę napisać Panu parę słów. To wschodnio-katolicko dziki. Tam nie ma prawie ludzi zdrowo myślących. To prawie wszyscy karierowicze albo wariaci, którzy myślą, że są lepsi od innych nacji. Podobno to przeczytało ponad trzystu ludzisków i nikt nie napisał żadnego komentarza. Dlaczego? Ten ludek boi się wszystkiego. Poświęciłem na to dużo czasu i pieniędzy od kiedy jestem za granicą. Nie ma z kim rozmawiać. Co profesorek to głupszy jeden od drugiego. Nie wspominająć od polskiego Dupy czy całej PIS-dy w szeregu. To już poza nawiasem ale cała ta reszta nie zapisana do tej bandy to też niewiele warta. Rezerwuję sobie może pięć procent nie odchylonych od norm państw tzw, zachodnich. Propuję Panu się tym nie przejmować bo i tak nie zostanie Pan wysłuchany ani przyjęty do nawiedzonych i lepiej wiedzących od Pana. Pozdrawiam.

    • Dziękuję za ten komentarz. Muszę od razu zaznaczyć, że przejmować się trzeba, ale tylko tym, że w Polsce tak wygląda opozycja, na którą liczymy!!! No i dlatego trzeba pisać. Ludzie nie mogą się nabierać i musi coś powstać poważnego… Pozdrawiam

  2. Powstać poważnego? Zawsze byłem optymistą i dalej jestem ale optymizm musi posiadać jakąś dokumentację, że on ma być prawdziwy a nie naciągany. Jak to zrobić i kto to poprze. No to prawdziwe powstanie tego “poważnego”. Trzeba by przywież ludzi z za granicy i to nie Polaków. A kto będzie chciał tam głosować bez obywatelstwa. Mają przecież swoje kraje. Jak Pan w Polsce nic nie obieca i zrobi karteczek ani przydziałów to oni nie chcą głosować. Taki ludek. A przecież są jakieś sondaże. Chyba, że zaczną wygrywać te od zera albo poniżej zera. Chciałbym Panu podpowiedzić bo Pan nie wie, że Polacy w Ameryce, Ci dowiezieni z pierwszego pokolenia ani ci z drugiego ani z trzeciego nie głosują. Głosuje ich zaledwie 5 procent. Dlatego nikogo tutaj nie mają z polityków. Jeśli natomiast zdobędą jakieś stanowiska to tylko dlatego, że mówią, że nie mają nic wspólnego z polskim zaściankiem. A boją się wszystkiego, od kościólka do Maryśki z radyjka, które ma ryja i może im stłuc mordę. Ostatnio to powstał odłamek KOD-u w Polsce i ukrywają się w schronach aby o nich nie było nic wiadomo.

    • Życie polega na tym, że trzeba robić co się da w danych warunkach (identyfikować je, a nie sondaże śledzić), a zawsze wyjdzie co wyjdzie, bo przecież nie wiemy wszystkiego. Ostatnie wybory to pokazały.

  3. Polskie sondaże to powinno być wiadomo, że są nieprawdziwe. Ludzie się boją dlatego jak im zadadzą pytanie na kogo chcieliby głosować to już mają w portkach trochę miału a dopiero jak mają odpowiedzieć to może się przelewać. Dlatego te ludki jak tylko czytały co Pan pisze to już mieli pełne portki a co dopiero napisać komentarz.

    • “Zwykli ludzie” zachowują się różnie. Tu jednak chodzi o działaczy, którzy opowiadają o tym jak to nikt za nas nie zrobi, a nie mają nic do powiedzenia w sprawie pilnowania własnej struktury. Nikt nie reaguje na krytykę medialną!!!!

  4. Poraża brak jakiejkolwiek reakcji ze strony nawet głównych działaczy Nowoczesnej. Dobre samopoczucie zamiatających pod dywan? Lekceważenie, jak gdzie indziej? Nowoczesne?

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: