Nowoczesna osiągnęła mistrzostwo w marnowaniu talentów i danych

1
232
Londyński piętrus z trawestacjami hymnu narodowego gotowy do poprowadzenia Marszu Wolności. Fot. Rafał Wodzicki; Progress for Poland

Wielu twierdzi, że nie należy poddawać krytyce opozycji, bo to ona ma wygrać z PIS demolującym nasze państwo. Zawiera się w tym twierdzeniu obawa, że partie opozycji nie będą umiały wykorzystać konstruktywnych elementów krytyki i może to je osłabić w walce wyborczej. Rzeczywiście jest taka obawa, co jednak budzi następną: więc jak mają walczyć, jeśli nie umieją wykorzystywać krytyki? Jak mają być lepszą ewentualnością, jeśli prawda ma ich osłabiać, a nie wyzwolić? Jest takie przysłowie: trzeba uczyć się choćby od diabła! Nie można poczekać nigdy na warunki komfortowe. Show must go on, jak każdy proces eksploatacji. Taka jest główna zasada eksploatacji, która trwa zawsze. Jest tylko kwestia jej jakości.

Ten artykuł zacząłem dość dawno, bo obserwacje zachowań ludzi Nowoczesnej wskazuje, że jest to partia reaktywna, nie tworząca żadnych swoich oryginalnych idei i nie wykorzystująca swoich talentów oraz dostarczanej jej specyficznej wiedzy. Wspominałem o tym w moich poprzednich artykułach o tej partii, która przecież budziła moje nadzieje, trafiwszy widać przypadkowo w język inżynierii eksploatacji (terotechniki). Myślałem naiwnie, a może raczej – z dobrą wolą, że przemagając swoją ekspercką niezależność, mogę w nich uzyskać sojusznika i wzmocnić wpływ wiedzy z tego zakresu na budowę prawidłowych systemów państwa. Dość szybko się okazało, że prócz ładnych słów w telewizji nie bardzo widać odpowiednie działania w zakresie pobierania wiedzy i tworzenia rzeczywistych programów mających ją wdrażać. W ogóle nie mam z kim rozmawiać i nigdy nie uzyskuję odpowiedzi. Nie tylko ja miałem nadzieję, że Nowoczesna to „ciekawa propozycja”, ale przecież nadzieja umiera ostatnia, ale jednak umiera. Nie tylko ja opuściłem Nowoczesną, powracając na pozycje niezależnego eksperta (można u mnie zamówić ekspertyzy), ale też posłowie odeszli do Platformy Obywatelskiej, a nawet do przystawki PIS (Zbigniew Gryglas, który tak lekceważył to co mówię i kazał zbierać podpisy dla Nowoczesnej), co jest zupełnym absurdem.

Obecne odejście dwóch Joann S., które były de facto motorami i twarzami telewizyjnymi Nowoczesnej powinno być syreną alarmową dla tej partii, która całkiem zlekceważyła to co pisałem publicznie i co mówiłem wewnątrz, jeśli w ogóle mogłem dojść do głosu w szumie rzeczy nieważnych. Mnie się pozbyli, myśląc, że to ich inicjatywa, choć przecież to ja doprowadziłem do tej sytuacji, żeby pokazać jak to działa. Żadnej nauki z tego nie wyciągnęli. Ten, co widział wszystko podpisywał porozumienie z PO. Przedtem mieli pretensje do PO i tych co zwracali uwagę na to, że jednak z tą partią trzeba współpracować.

Joannę Scheuring-Wielgus już przewodniczące Lubnauer i Gasiuk-Pichowicz, szkalują w telewizji, choć przecież dysydentka mówi właściwe to co ja. Mnie nie szkalowali, bo nie byłem w telewizji, ale niektórym się wydawało, że powinien nie mówić prawdy, bo ich znam!!! Uważali, że tylko jestem rozżalony, albo chcę się zemścić!!! Taki poziom. Fakt dla mnie to ważne, że to, co mam w zanadrzu zostało zlekceważone i ani mnie Nowoczesna nie pomogła, ani sobie – wykorzystując tę nadzwyczajną wiedzę – o Warszawie czy też o wymiarze sprawiedliwości. W ogóle nie zauważyli, że to ważne!

Jednocześnie Kornelia Wróblewska i mecenas Jarosław Kaczyński robią przedstawienie – jak przedtem w sprawie Joanny Scheuring-Wielgus, która właśnie odeszła – z pozwem do sądu przeciwko posłowi Żalkowi, który przekroczył rzeczywiście granice. Oboje też wcale się nie przejęli co mam do powiedzenia, m. in. na temat wymiaru sprawiedliwości. Nie mieli nawet potrzeby bycia koleżeńskimi. Sztampowe działania naprawdę go nie naprawią.

Obie przewodniczące, które przecież tak popierałem, opowiadają jak to jest w Nowoczesnej ładnie i uczciwie. Same zasady wszędzie i wszystko jest dobrze. Lubnauer: Jesteśmy partią wolności. Gasiuk: Co nas cechuje to odpowiedzialność za Polskę. Tego typu teksty przecież wygłaszał „Człowiek Wolności”, pomiędzy wyzwiskami od mord i kanalii z krwią na rękach. Interesowało je jednak tylko to, czy publikuję ich teksty w Progressie. Na nic innego nie odpowiadały, co oznacza nieumiejętność rozpoznawania zagrożeń oraz pozytywów. Talentów i wiedzy własnych ludzi oraz delegowania czynności. Jak więc tak kierować czymkolwiek? Dla sprawiedliwości powiem, że przecież nie tylko one wiedziały co się dzieje. Żaden przywódca nie zrobił nic wskazującego na zrozumienie. Milczenie i pretensje to jedyna działalność w takich sprawach. Pisałem o tym już.

Członkowie Nowoczesnej mają być zmotywowani, kreatywni. Gdy tylko nie dawałem się wykiwać – pozbyła się mnie Nowoczesna tak jak przewidywałem. Nic ich nie obchodziły moje kwalifikacje i zajmowali się banałami. Pisałem o tym nieraz, a reakcją było,że powinienem się zamknąć, po znajomości, bo PIS czyha i na pewno jestem rozżalony. Czy mi się jeszcze nie znudziło! Wszystko się powtarza przy takim zarządzaniu..

Ryszardowi Petru jest przykro, że jego projekt się tak rozpada, ale on też nie zainteresował się moimi sygnałami. A może Adam Szłapka i inni zablokowali dostęp tych informacji do Przewodniczącego, co przecież jest częstym zjawiskiem w organizacjach? Często przecież w ten sposób faktycznymi decydentami są urzędnicy niższego szczebla. Tak bywają ustawieni przez swoich szefów widać. Widzę to po prawie wszystkich pismach, jakie otrzymuję usiłująca załatwić różne sprawy swoje i społecznie. Styl jest po prostu spławiający, a przynajmniej wymijający. Tłumaczący ekspertowi jak głupiemu, że wszystko jest w porządku i on niesłusznie wskazuje na nieprawidłowości. Wszystko to wynika z ogólnej właściwości: większość ludzi stara się obniżyć poziom do swojego. Rzadko kto szuka źródeł wiedzy, szczególnie u znajomych, zakładając, że muszą oni być nieumiejętni jak oni… Dziś nawet na krytykę medialną się nie odpowiada, tylko dalej swoje…

Niby takie dobre rządy Platformy Obywatelskiej to przecież zupełny brak zainteresowania złem czy innowacjami, o których piszę nawet do nich bezpośrednio od lat. Rzekomo tak dobry wymiar sprawiedliwości, (któremu tylko niezawisłości potrzeba) to bełkotliwe pisma o niczym, nijak nie biorące pod uwagę skutków dla pojedynczego człowieka. Żądnej odpowiedzialności za skutki. Nieraz o tym wszystkim pisałem w Progressie i zawsze można poszukać. Wcale nie widać oznak wielkiego zainteresowania tymi tematami. Ludzie wolą przeprowadzać mniej lub więcej totalne krytyki na bliżej nieokreślony temat. Oczywiście wiele z tego nie wynika.

Nowoczesna powstała jako produkt marketingowy, platforma ratunkowa dla PO, powiedział wicemarszałek Tyszka. Ja tak nigdy nie myślałem, bo do PO nie miałem zamiaru się zapisywać – miała ona swoje za uszami, o czym pisałem. Nowoczesna zrobiła nadzieję, że posługuje się językiem inżynierii eksploatacji i przemogłem moją ekspercką bezpartyjność. Przy okazji przebadałem jednak naukowo zjawisko występujące w takich organizacjach, które są bardzo zadufane w sobie, ale nie potrafią zapobiec sygnalizowanym zjawiskom. Parę miesięcy próbowałam naprawiać Nowoczesną, powiedziała Joanna Schmidt.

Odejście Ryszarda Petru z partii Ryszarda Petru – dopełniło wyroku. Nowoczesna straciła połowę w sondażach. Katarzyna Lubnauer opowiada, że te odejścia i to przez wyborami samorządowymi to prezent dany PIS-owi. Przecież nikt nie kazał do tego doprowadzać! Ja naprawdę myślałem, że będzie co robić w Nowoczesnej, a okazało się, że dostałem się znów w ręce idiotów, którzy robią jakieś trywialne rzeczy, które nic nie mają wspólnego nawet z tym, co było mówione na Torwarze w czasie powstawania Nowoczesnej. Po prostu marnują potencjał eksploatacyjny systemu, w tym czas i umiejętności ludzi, którzy podobno mają być kreatywni i zmotywowani. Teraz się mówi, że „musimy skupić się na komunikacji”? Ależ tego się nie da wdrożyć ot tak. Efekt mojej bytności w Nowoczesnej tylko ten, że niektórym się wydaje, że ja ciągle działacz Nowoczesnej. Oczywiście nigdy nim nie byłem, bo się nie dało. Nawet ekspertem. Komunikacja była żadna.

Znalazłem ostatnio ulotkę Nowoczesnej z czasów, gdy, zamiast reagować na to, co piszę i mówię robiła swoje głupoty (m. in. chamskie teksty redaktorki pisma Nasze Czasopismo i przewodniczącej ekspertów) i myślała jakby się mnie pozbyć. Były tam takie hasła – Nowoczesna: Skontaktuj się z nami, dołącz do nas. Myślisz podobnie? Chcesz zmieniać Polskę? Dołącz do nas…. Kolejna dobra zmiana? W jakiej sprawie? Przewodnicząca Lubnauer twierdzi dziś co ja próbowałem mówić dwa lata temu – bez efektu. Polacy dają premię za jedność i dlatego potrzebna jest współpraca z Platformą Obywatelską… Niektórzy „specjaliści” znów chcą włączyć Nowoczesną do PO, bo to „to samo”.

Czy jednak obie partię chcą wygrywać na zasadzie mniejszego zła? Nie prezentując jakość opartą na niezależnych ekspertyzach i w ogóle właściwych zachowaniach wobec ludzi także gdy nie widać tego w mediach! Jak dotąd nie chcieliście i nie chcą ekspertyz nawet za darmo. PO i PIS jak inni, jak zawsze promują skandaliczny projekt III linii metra na Gocław, który ich nie razi w ogóle. Nikt tego absurdu nie zwalcza prócz mnie. Nie interesuje nikogo nawet podawana przeze mnie wiedza na temat okoliczności zagięcia do tyłu linii do Ząbek. Samo to pokazuje w jakiej jesteśmy sytuacji przed wyborami, gdy PIS rzeczywiście należy odsunąć…

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji

1 Komentarz

  1. Jak zwykle wspaniały tekst Rafała Wodzickiego. Fachowy. Z przyjemnością to się czyta. Jest to też dokument historyczny, choć to historia dnia dzisiejszego. Warto cztać takich fachowców i takie teksty i przynajmniej próbować wyciągać z tego dobre wnioski.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: