Thursday , 25 May 2017

Home » Home » Opinie » NOWOCZESNA: zamiast narzekać – zbieraj podpisy
NOWOCZESNA: zamiast narzekać – zbieraj podpisy

NOWOCZESNA: zamiast narzekać – zbieraj podpisy

May 4, 2017 12:06 pm by: Category: Opinie 3 Comments A+ / A-

Jak wiadomo, w Progresie i nie tylko opublikowałem sporo o powstawaniu nowej siły, jaką jest Nowoczesna. Organizacja ta wzbudziła moje zainteresowanie, gdyż intuicyjnie używała języka inżynierii eksploatacji. W czasie imprezy inauguracyjnej na warszawskim Torwarze i potem panowała ciekawa atmosfera, budząca nadzieję, że powstaje siła potrzebna do implementacji zasad profesjonalizmu do gospodarki i w ogóle życia społecznego. Podobało mi się, że osiąga spore sukcesy bez żadnych obietnic. Tylko prawdą.

Widać było, że PIS się poduczyło tego i owego i zaczęło być siłą groźną, bo używa wiedzy eksploatacyjnej w sposób manipulacyjny, nieuczciwy. Robią to i przestępcy – też intuicyjnie. Gąsienic można użyć do ciągników i maszyn budowlanych, ale także do czołgów i innych pojazdów wojennych. Nazwa Prawo i Sprawiedliwość jest zresztą manipulacją generalną. Potrzebna jest siła do walki z tym.

Na początku jedna posłanka dość emocjonalnie dziękowała mi za promowanie jej w czasie wyborów do sejmu (roznoszenie ulotek i usuwanie plakatów potem). Potem przyszła do organizacji dzielnicowej razem z posłem, z którym zapraszali do współpracy i kontaktu. Poseł nawet kazał sobie przysłać materiały na temat tramwaju na Gocław, założył instytut pracy państwowotwórczej. Byłem zachwycony, że wreszcie będzie można coś zrobić. Że praca państwowotwórcza. Zgłosiłem się.

No i na tym się skończyła współpraca i zainteresowanie moją wiedzą na temat działania systemów eksploatacyjnych oraz naszej dzielnicy i Warszawy w ogóle. Na emaile już nie odpowiadali. Pozostało być członkiem organizacji dzielnicowej, gdzie właściwie dominowały elementy propagandowe i nie było nawet z kim rozmawiać na temat organizacji ogólnej. Wysokiej klasy fachowiec był potrzebny do składania wieńców, do inwokacji drodzy (kochani) Nowocześni, a nawet pouczania, że coś niekulturalnie napisał, bo bez odpowiednich tytułów działaczy. Nikogo nie obchodziły eksperckie teksty na temat problemów dzielnicy. Publikowałem je jako materiały potrzebne przy pracy, bo okazji do istotnego odezwania się na zebraniu właściwie nie było. O wymianie myśli mowy nie było, a na moje ostrzeżenia, do czego to prowadzi odpowiedzi nie było. Nawet dyskusji nie było i nikt nie zauważył, że już nie publikuję nic, bo po co to komu.

W czasie prezentacji projektu „tramwaju na Gocław” w ratuszu dzielnicowym, okazało się, że jestem sam domagając się dyskusji na wyższym poziomie. Poszedłem tam jako przedstawiciel organizacji dzielnicowej Nowoczesnej, która tego chciała, żeby „ktoś” poszedł. W najważniejszym momencie, gdy zwracałem uwagę propagandzistom Tramwajów udającym fachowców, że projekt jest zły, drugi delegat Nowoczesnej udał, że mnie nie zna, tak jak i obecni radni oraz inni działacze dzielnicowi. Po kilku miesiącach przypadkowo rozmawiałem z obcą uczestniczką tego spotkania. Powiedziała, że miałem wtedy rację. Niestety ta racja nie miała okazji się przebić, także dzięki bierności towarzysza z partii, która twierdzi, że monitoruje prace władz dzielnicowych. Potem na zebraniu ledwie wspomniano o tym spotkaniu, jakby nic tam się nie stało. Ledwie wspomniano, że byłem – prócz tego kolegi i to dopiero po przypomnieniu. Nikogo nie obchodziły moje uwagi.

Przyszło do organizacji akcji ulotkowej w sprawie tramwaju na Gocław. Byłem przekonany, że muszę iść na zebranie, bo mam ten temat opracowany i będę potrzebny wreszcie. Dziwiłem się, że nikt ze mną tego nie omawiał wcześniej. Okazało się, że zostały już wydrukowane ulotki z idiotycznym napisem :Tramwaj na Pradze”. Na mój protest (wszyscy wiedzą, że prowadzę od lat akcję Grochów-nie-Praga-Pd.) przewodnicząca, plecami do mnie wygłosiła mowę o tym jak to jest to prawidłowo, bo jest Praga Południe… Zrozumiałem, że to jest lekceważenie kolejnej mojej pracy, nad doprowadzeniem do porządku sprawy nazewnictwa w naszej dzielnicy i Warszawie w ogóle. Wcześniej myślałem, że Nowoczesna będzie zadowolona mając kilka oryginalnych tematów, którymi się zajmuję. Że prędzej czy później załapią…. Po prostu wstałem i wyszedłem mówią, że przecież to granda takie postępowanie. Ani przewodnicząca, ani nikt inny nie zaprotestował… W tym członek zarządu warszawskiego. Oczekiwałem przez miesiąc jakiejś zdalnej reakcji. Jak zwykle: nastąpiło milczenie, a protokole z zebrania w ogóle to zdarzenie pominięto.

Po miesiącu napisałem do wszystkich emailem i na fejsbuku uzupełnienie protokołu… Cisza dalej! Za jakiś czas kolejny list, do wiadomości także niektórych działaczy Nowoczesnej. Cisza! Po pół roku napisałem kolejny list otwarty do Katarzyny Potapowicz, także do działaczy rad przypominając, że to pół roku jak odpowiedzi brak. W międzyczasie zgłosił się skarbnik w sprawie składek (dobrze wiedzą jak jest), bo on widział, że mimo nie przychodzenia na zebrania po tym wszystkim gdzieś działam. No i wreszcie to pół roku zadziałało tak jak myślałem: adresatka z kolegami wpadła na pomysł załatwienia mnie, żeby nie odpowiadać na nic. Otóż na zebraniu zarządu podjęła działanie: już pół roku nie płacę, ani nie błagam o nic, więc należy mnie skreślić zgodnie ze statutem. Hurraaa! Nie trzeba nic odpowiadać! Taki zarząd podoba się Nowoczesnej. Ani rada warszawska, ani krajowa też nie reagują. Widać taki nowoczesny trend.

W dniu mojego wyjścia z zebrania obecny był Sławomir Potapowicz – członek organizacji dzielnicowej i władz warszawskich i krajowych Nowoczesnej, były wiceburmistrz dzielnic. Ani wtedy, ani potem nie zareagował on na wypociny Katarzyny Potapowicz (zbieżność przypadkowa). Można się domyślać dlaczego. Propagował on wadliwy przebieg metra i tramwaju oraz wadliwie rozpowszechnia nazwę Praga Pd. Jak jednak opublikował na swojej witrynie: „Z KOD łączy nas wspólnota wartości, wokół której został zbudowany, oby udało im się przebrnąć przez problemy i je wyjaśnić”. Nie zauważył, że wspólnota wartości powinna być przede wszystkim wewnątrz Nowoczesnej, a przez problemy należy wyjaśnić. Kompletne desinteressement wobec tego co przedstawiałem w Nowoczesnej pokazuje, że jednak na układy nie ma rady znów. Pic na wodę fotomontaż. Przygotowanie do pracy w samorządzie nie ma polegać na zastępowaniu politologami fachowców i pogłębianie działań niewłaściwych.

Nagle się okazało, że ani koło dzielnicowe (członkowie starzy i młodzi), ani jego zarząd, nie potrzebują eksperta sieci eksperckiej Lepsza Polska, żeby mówić o SELP (taki miał być następny punkt). Typowe: nie będzie go – będzie inny – już komuna tak mówiła. Przecież SELP to tylko dla posłów. Nowoczesna jest pewnym kolektywem, powiedziała posłanka Lubnauer. Może w Sejmie jest… Należy wyjaśnić, że sieć ekspercka partii Nowoczesna Lepsza Polska powstała, jako intelektualne wsparcie posłów i partii w ogóle. Jest to działanie jak najbardziej prawidłowe.

Zgłosiłem swój akces do zespołów infrastruktury oraz sprawiedliwości i praw człowieka (nazwy takie jak komisji sejmowych) wskazując na to, co tak zlekceważyła Katarzyna Potapowicz. Jak wspomniałem, moja wyjątkowa działalność i (posiadane dane) mogła być naprawdę innowacyjnym wsparciem dla Nowoczesnej na wszystkich poziomach. Miałem nadzieję, że to, co piszę (także w Progress for Poland) na temat wymiaru sprawiedliwości, katastrofy smoleńskiej, Warszawy, niszczenia sukcesów i systemów eksploatacji w ogóle, będzie tam zrozumiane i potrzebne.

Niby są osoby w Nowoczesnej, które się interesują tym, co piszę, ale nie przekłada się to na wzmocnienie partii więcej niż lokalne i chwilowe. Czasem ktoś chce żebym podawał szczegóły sytuacji, bo go ciekawi, ale potem zapada cisza. Kiedy piszę ogólnie pytają: ale o co chodzi (oczekując jakiejś nowinki, po której zamilkną). Gdy piszę dokładnie milkną, albo twierdzą, że jestem obrażony i to niesłusznie. Nawet trollem zostałem nazwany i marudzącym! Wszystko jak w źle zarządzanych firmach, które mamy nauczać jak działać, bo u nas sami ludzie sukcesu. Ma to wszelkie znamiona mobbingu.

Wielokrotnie Nowoczesna każe opowiadać do kamery dlaczego ktoś się znalazł w Nowoczesnej. Ja nie mówiłem do kamery, ale starałem się, żeby wszyscy wiedzieli, że istotną wartością partii jest to, że wielu posługuje się – na razie nieświadomie – wiedzą z zakresu inżynierii eksploatacji. Samo uświadomienie wszystkim co to znaczy, już powinno zwiększyć potencjał (eksploatacyjny) organizacji. Wydawać by się mogło, że powinna się ona cieszyć, że ma rzadkiego specjalistę wśród siebie, że będzie o czym mówić gdy pokażę np. to co piszę na moich blogach (grochowniepragapd.blox.pl i eksploatyka.pl). Przecież to gotowa, specjalna wiedza z potrzebnego zakresu.

W dzielnicy są ważne problemy: jak np. bariera kolejowa 6,5 km, wadliwe projekty metra i tramwaju na Gocław. Także problemy nazewnicze (błędna nazwa dzielnicy i obszarów Miejskiego Systemu Informacji) oraz sprawa herbu; W tym jestem wyjątkowym ekspertem, a tu przewodnicząca po prostu zignorowała moje działania, pozostawiając mnie osamotnionego wobec wadliwego działania Ratusza, a potem pouczając jak nierozgarniętego jak nowocześnie nic nie zmieniać! Czyli działając wbrew, na szkodę dzielnicy, moją i Nowoczesnej. O kulturze i szacunku dla starszego człowieka już nic nie mówię.

Zajmuję się zwalczeniem sekty smoleńskiej, mając oryginalne osiągnięcia. W Polsce – nikt, jak zawsze nie zauważa. Dzięki temu Macierewicz może snuć swoje wybuchowe historie. Sam musiałem złożyć zawiadomienie o przestępstwie fałszowania dowodów Macierewicza i kolegów. W sprawie tej bryluje PO mówiąc podobne rzeczy, a Nowoczesnej w ogóle nie ma. Nawet publikacja w tej sprawie nie zainteresowała nikogo. Sam musiałem ponaglać, bo przecież przez miesiące prokuratura nic nie zrobiła. Nie obchodzi to nikogo do samej góry.

Mam bardzo duże doświadczenie w zakresie wymiaru sprawiedliwości, w tym praw dzieci. Napisałem o tym dużo: jest to dokładny ogląd tej sfery z różnych stron (jako biegły, ojciec, pracownik itp.). Okazuje się, że największa wiedza nie chroni człowieka przed urzędowym bezprawiem. Dotyczy to m. in. przedsiębiorców. Nie jest to interesujące dla Nowoczesnej, która mieni się być partią ludzi sukcesu, ale także zauważającą problemy społeczne. Oczywiście sukces to tylko, gdy pieniądze, a problemy społeczne to tylko na zewnątrz.

Publikowałem w Progress for Poland (Chicago) dobre teksty działaczy i posłów Nowoczesnej. Wzbogaciły one naszą gazetę. Miałem przekonanie, że są one ważne dla Polski. Dziś już nie jest tak prosto, jeśli wiem co za nimi stoi. Nie wystarczy pisać dobre artykuły. Słoń na glinianych nogach nie ustoi. Jak więc można weryfikować własny system jeśli nie potrafi się go monitorować i twierdzi się, że się jest wyjątkowo poukładanym, a to tylko moja sprawa? Dopiero gdy partii spadły do minimum notowania pyta się członków o nieprawidłowości? Ja pisałem, ale już mnie nie ma. Ostrzegałem przecież…

Zostałem usunięty z partii (wiedziałem prawie, że taka manipulacja statutem będzie podjęta). De facto potwierdziło to, że działać dobrze muszę sam! Usunięto mnie za niepłacenie składek, choć wszyscy wiedzieli jak jest. Było to po to, żeby nie odpowiadać na moje emaile pokazujące skandaliczne wydarzenia, w tym list otwarty do przewodniczącej dzielnicowej w związku z jej zachowaniem. Po prostu nie widzi ona problemu. Selfie i inna propaganda są głównym sposobem działania. Jak pisałem wielokrotnie – brak samokrytycyzmu zawsze prowadzi do degrengolady każdej organizacji. Pycha idzie przed upadkiem. Czy zależy mi na upadku Nowoczesnej? Oczywiście – nie, ale nie zwykłem udawać, że nie widzę. To czemu nikt nie reaguje, na to co piszę? Czy dlatego, że uznano po cichu, że mi „od razu nie było po drodze z Nowoczesną”? Czy dotarło, że eksploatator musi być przygotowany na awarie i katastrofy i nie wystarczy zwalać na kogoś efekty własnych zaniedbań?

Jak zwykle – ja mam być na gwizdnięcie (np. skarbnika, bo tylko on stawiał żądania), a poważnych spraw nikt nie zamierza rozważać. Za trudne widać i nienowoczesne. Przez wieki ludzkość musi się mierzyć z takimi zjawiskami. Poukładana rzekomo partia całkowicie lekceważy wszystko, co ze sobą przyniosłem pokonując apolityczność eksperta. Sprowadzono mnie do roli rozdawacza ulotek itp. O tym, żeby wzmocnić i wykorzystać moje działania – mowy nie ma. Nie ma z kim. Nie jest to już ta Nowoczesna, która budziła nadzieje. Jest to kolejna instytucja-organizacja przynosząca problemy, gdzie straty własne są niezauważane. Bo nieumiejętność eksploatacji posiadanej wiedzy i ludzi powoduje straty.

Na koniec dostałem życzenia wielkanocne od posła autora tytułu, bo byłem w rozdzielniku. Muszę go powiadomić, żeby mnie usunął z bazy, bo szkoda pieniędzy na takiego jak ja. Jedyne zainteresowania okazał pisząc do mnie: proszę usunąć na fejsbuku słowo lekceważenie, bo źle wygląda. Fakt: niepropagandowo.

Mogę być ekspertem SELP nie będąc członkiem Nowoczesnej, mówią. Tak – jeśli jest to MÓJ wybór, a nie napraszanie się do układu, który lekceważy to, co piszę, gdy nie jest to oficjalna ekspertyza. Mogę iść do sądu koleżeńskiego podobno. Nie będę testował, czy on dobrze zrozumie – za dużo już widziałem, Nawet taki sąd koleżeński, któremu nie przeszkadzało (mimo propagandy od etyce) sfałszowanie wyborów. Jaką nadzieją jest więc Petru, jeśli nigdy nikt nie odpowiada na zawiadomienie o katastrofie systemu????? Nie zajmowałem się jakimiś jego wpadkami, które nagłaśniają wrogie siły wspominając Palikota. Przewodniczący Petru miał za to czas zawiesić posłów, którzy mają konszachty z PO. Przecież to nie ja mam takich współpracowników jak Sławomir Potapowicz, co jest zastępcą sekretarza generalnego i sekretarzem Regionu Warszawskiego. Z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że dlatego m. in. nikt nie reaguje na to co piszę.

Ja na pewno do PO nie pójdę jak i dotąd. Jasne, że dobrze, że odtwarza swoją pozycję tak zmarnowaną w wyborach. Mnie interesowała organizacja typu Nowoczesna i chciałem ją wesprzeć. Poza tym interesuje mnie, żeby PIS nie stosował swoich bezczelnych i aroganckich chwytów niszczących systemy. Nawet jeśli ma rację to niweluje ją sposobem działania i doborem ludzi.

PO rośnie, a Nowoczesna spada jak ostrzegałem. Zadają pytania typu „co się dzieje z Nowoczesną”? W tym czasie bardzo dobry specjalista taki jak ja jest wyrzucany przez ludzi, których nowoczesność polega na tym, że chodzą na kursy budowy marki osobistej, nazywają się kochanymi Nowoczesnymi. Nic ich nie obchodzi co ja tam robię i kim jestem – moja marka osobista. Nie rozumieją, że jako niezależny jednak ekspert i publicysta nie mogę przejść nad tym chamstwem do porządku dziennego w interesie społecznym. Nie wystarczy dołączyć do tych – także z PO – co udają, że mnie nie znają. Po prostu wiem, że nadal nie mam z kim współpracować. Każda organizacja, żeby nie wiem jak mądra na początku, podlega prawom eksploatacji. Systemy nienadzorowane się degenerują i rozpadają. Zakładanie, że jeśli ktoś jest dobry w momencie zakładania będzie dobry i w kierowaniu jest zupełnie błędne. Jest o tym w literaturze o zarządzaniu…

Nowoczesna utworzyła email dla sygnalistów wskazujących wadliwe zjawiska u innych. Ja sygnalizowałem złe zjawiska w Nowoczesnej. Skończyło się to tak jak w każdej innej firmie, gdzie potrafią pisać regulaminy antymobbingowe tylko po to, by pokazywać sądom, że u nich to się z mobbingiem walczy. Sądy widzą jedynie zabiegi formalne: jest czy nie ma, a nie czy działa, czy nie. Teraz znów nagle poszukuje się sugestii zmian dopiero po opuszczeniu Nowoczesnej przez kilka grup działaczy. Przykro czytać komentarze na temat przejścia posłów z Nowoczesnej do PO. „Wieją do PO, żeby być bliżej koryta. Nowoczesna powstała z niezgody na to, co robiła PO. A jak Nowoczesna spada w sondażach, to PO jest cacy?”. Przykro gdy tryumfują ci, co od razu twierdzili, że Nowoczesna to Palikot po nowemu itp. No widzisz: mówiliśmy ci – słyszę…

Może ten tekst otrzeźwi Nowoczesną… Oczywiście tylko wtedy jeśli potraktuje ten artykuł, jako miniraport z audytu (jeszcze) wewnętrznego czy ekspertyzę. Co prawda nie zamówiony i dotyczący nie innych, ale przecież wykonany przez własnego dotąd eksperta-audytora inżynierii eksploatacji. Nie pisze tego z wyobraźni. Są osoby, które potwierdziły to co napisałem.

Przestrzegam przed konstatacjami na temat odejść z partii, że niektórzy od początku nie odnajdywali się w Nowoczesnej. To typowe gadanie: ten to nie umie współpracować, czy szanować hierarchii. Czy twierdzenie, że „bardziej jesteśmy poukładani niż kiedykolwiek” ma usprawiedliwiać brak reakcji działaczy i rad wszelkich na to co się stało u nas? Że partia zachowała się jak każda inna źle działająca instytucja? No i kiedy indziej krytykuje premierkę, że ta nie potrafi odwołać. A funkcjonariusze Nowoczesnej potrafią? O koleżeństwie i szacunku dla starszych to ja już nic nie powiem.

Działacze Nowoczesnej lubią przytaczać wspomnienia z początków stowarzyszenia, a później partii. Miała to być organizacja otwarta i europejska. „Nasi działacze osiągnęli w życiu wiele i nie weszli do polityki dla splendoru czy apanaży. Wielu z nas poświęca tej działalności swój prywatny czas, bo wierzymy że warto.(…)Dla Nowoczesnej prawda i etyka w polityce jest ważniejsza niż masowe poparcie. Promujemy jasne, czytelne i sprawiedliwe rozwiązania społeczno-gospodarcze. (…) Nie godzimy się na niewłaściwe działania – nawet kosztem sondaży.” A na postępowanie wobec mnie się godzicie? Ja też osiągnąłem wiele, ale źle działające państwo mnie okradło i ten mechanizm powinien interesować tę partię. Nowoczesna chce zajmować się seniorami i wykluczeniem, ale tylko tymi z zewnątrz…

Poseł Piotr Misiło pisze, że namawiał Joannę Augustynowską, żeby nie odchodziła z Nowoczesnej. Ja też namawiałem jedną Annę, żeby nie odchodziła, co prawda w innych okolicznościach i jest ona w Nowoczesnej. Mówi się, że decyzje w Nowoczesnej podejmowane są kolegialnie. Oczywiście na górze, ale góra nie chce wiedzieć jak jest w dolinie? Sąd koleżeński ma to rozwiązywać? Ma być mądrzejszy niż wszystkie zarządy? Gdybym wygrał to przecież z tymi ludźmi i tak nie ma jak współpracować… Joanna Augustynowska przeszła do PO i powiedziała: wybory na przewodniczącego partii i klubu wyglądały tak, że Ryszard powiedział: “słuchajcie, liderem będę ja, ok?” Dalej mówi, to co ja tu piszę: nikogo prawie nie obchodziło jak wykorzystać moją wiedzę do doskonalenia Polski i walki z chorobą PIS.

Nowoczesna ma być jedyną kontrą dla POPIS-u, bez złej przeszłości, z czystą kartą. Nowi ludzie mieli być… Dlatego wstąpiliśmy do Nowoczesnej. No i już karta czysta nie jest, bo organizacja to nie tylko wizerunek w mediach, ale także sposób działania. Ryszard Petru znowu twierdzi, że wyciągnęli wnioski i muszą przypomnieć Polakom po co jest Nowoczesna – powstaliśmy w kontrze do Platformy. Na osłabienie pozycji Partii ma wpływ konflikt między PIS i PO. Rzekomo to jest duopol: rządzą na zmianę, bo się tak dogadali. Inni znów mówią na podstawie powierzchownych „analiz”: połączyć PO z Nowoczesną, bo to to samo. Przestaliśmy się pozytywnie odróżniać od Platformy Obywatelskiej i wejście w nurt antypisu, co spowodowało spadek w sondażach, powiedział Petru.

Do PO nie pójdę, bo właśnie do Nowoczesnej przyszedłem, po wielu skandalicznych przeżyciach z ludźmi PO. Ona na pewno mnie nie potrzebuje tym bardziej. Wiele tekstów w Progresie to opisuje. Ale ostrzegałem Nowoczesną, że nie należy bez sensu napadać na PO, bo przyjdzie do współpracy, a są cele wspólne. Wolę, żeby była PO mimo wszystkich wad – niż PIS. Podobnie wskazywałem, że biurokracja nie jest problemem samodzielnym, a jest zależna od poziomu rządzących. Nowoczesna chce za to rozmawiać o wizjach…. Ja miałem ileś projektów, które nikogo nie interesowały. Mogłem sobie posiedzieć i posłuchać, złożyć wieńce itp.

Wynika z tego, że niezależny ekspert nie powinien wchodzić do polityki, choć w moim przypadku to kolejny materiał naukowy pokazujący jak wadliwie działają organizacje społeczne, polityczne i gospodarcze. Popełniają dokładnie te same błędy, lekceważące wszystkie sygnały o wadach własnego działania. Bez samokrytycyzmu (samokontroli i reakcji na sygnały) naprawdę nie da się kontrolować w dostatecznym stopniu żądnego systemu eksploatacyjnego.

Jako specjalista systemowy oczywiście jestem bardzo zmartwiony tym, że organizacja tak potrzebna Polsce strzela sobie we wszystkie punkty węzłowe. Jest dla mnie oczywiste, że wyśmiewanie Nowoczesnej za rzeczy drugorzędne, albo wynikające z niskich kwalifikacji piszących i na zlecenie lub z inspiracji partii rządzącej to działanie na szkodę Polski. Jest jednak konieczne powiedzenie głośno o tym, co się dzieje złego, tak jak uczynił to sędzia Sądu Konstytucyjnego, czym tak się zachwycają niektórzy..

Na blogu posła Piotra Misiły jeden z tekstów zatytułowany był „Partia .N grata”. Nie musi być to Nowoczesna, ale na pewno to, co mnie początkowo zainteresowało w tej organizacji jest niezbędne do sprawnego funkcjonowania państwa. Nadal twierdzę, że działania partii PIS, podszyte bezczelnością, manipulacją i arogancją są szkodliwe dla systemu eksploatacyjnego państwa, więc niech się nie cieszy ona z tego, co napisałem i problemów opozycji w ogóle.

Poseł Misiło tłumaczył nam na posiedzeniu grupy SELP czego się po nas spodziewają, jako po ekspertach… Kiedyś i jego próbowałem zainteresować tym, co się dzieje … Niestety, ale się nie da. Nawet nie ma okazji. Nie buduje się systemu codziennej współpracy, co marnuje te dobre wysiłki. Na dzielnicowym spotkaniu w sprawie Strategii Warszawa 2030 dzielnicowa Nowoczesna zrobiła kolejne zdjęcia na tle i zadała dwa, mało ważne pytania. No i oczywiście udała, że mnie nie ma. No bo jak się zachować po takim czymś jak opisałem?

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji, SELP

– Progress for Poland: Nr 1 na liście WWS

– Progress for Poland: Tramwaj „na Gocław” znów i UE

Nowoczesna: Mem posłanki toruńskiej Joanny Scheuring-Wielgus, związany z rozprawą jaką wytoczyła Międlarowi za szkalujące wypowiedzi. Jak widać w sytuacjach widowiskowych Nowoczesna jest przeciw niewłaściwym zachowaniom.

Komentarzy (3)

  • Rafał Wodzicki

    Nie jest prawdą, że Nowoczesna ma niskie notowania, bo nic nie obiecuje (powiedział tak Petru). Nigdy nic nie obiecywała i miała wysokie notowania… Ale trzeba pracować nad podstawami i nie zbywać “sygnalistów” ….

  • JoannaS.

    Pozostaje mieć nadzieję,że Nowoczesna się obudzi i wróci do własnych korzeni, zacznie czerpać z potencjału członków i sympatyków, nie obrażając się na dostrzegających nieprawidłowości, bo przecież Sygnaliści nie działają w celu zniszczenia a naprawy wadliwych postaw i mechanizmów. Można dyskutować o sposobach naprawy. Udawanie,że wszystko dobrze funkcjonuje prowadzi do upadku, zgodnie z powiedzeniem,że pycha poprzedza upadek.

  • RJW

    Okazuje się, że ten artykulik został potraktowany jak inne poruszające ważne kwestie: udajemy, że go nie ma i dalej robimy to samo… Wszystkie organizacje postępują, z wymiarem sprawiedliwości na czele podobnie… Nie dziwmy się więc, że ciągle wracają te same problemy…

Dodaj Komentarz

scroll to top
stat4u

site keywords: opinie chicago, wydarzenia chicago, fakty chicago, wiadomosci chicago, polonia chicago