Odgrzany przez PIS temat: odszkodowania od Niemiec!

4
606
Niemieccy kibice jadą na mecz Euro 2012.

Kaczyński kazał zaatakować na kolejnym froncie, zgodnie z obyczajem PIS „odgrzejemy wszystko co się da”. Prócz wojny z Rosją, nienauczeni przykładem Napoleona i Hitlera, którzy walczyli na wielu frontach i to bez sensu, chcą atakować Niemcy. Szerzej niż dotychczas: przypomniano sobie pomysł żądania reparacji wojennych od Niemiec. Całkiem niedawno zakończyły one spłacanie reparacji za I wojnę…

Oczywiście w tle jest opieszałość kolejnych rządów, co nie potrafiły wyegzekwować…. No i niedobrzy Żydzi co od Polski, a nie od Niemiec domagają się miliardów dolarów za poniesione straty. No i „wykiwali” nas w Jałcie – tak pięknym językiem pisze swoje bajki Anita Gargas, znana z produkowania wymysłów smoleńskich. Wynika to z ustaleń Kostrzewy-Zorbasa na ten temat, które powracają co jakiś czas. Gdy się spotkaliśmy w urzędzie województwa mazowieckiego – występował jako znający się na transporcie i oceniał nasze studium transportowe dla powiatu.

Takie rzeczy wypisują też utytułowani naukowcy – profesorowie Wojciech Roszkowski i Tadeusz Marczak. Do tego dołącza się historyk Leszek Pietrzak, który zastanawiał się w książce Dlaczego Lech Kaczyński musiał zginąć? Reklamował ją tak, pokazując jak głęboka jest jego myśl hagiograficzna, pochodząca także z PIS: Katastrofa w Smoleńsku i śledztwo prowadzone przez rosyjską i polską prokuraturę, urągające elementarnemu poczuciu przyzwoitości, są najkrótszą odpowiedzią na pytanie, dlaczego Lech Kaczyński musiał zginąć. Ale moja opowieść w tym miejscu dopiero się rozpoczyna. Żeby zrozumieć, co chciał i mógł zrobić jeszcze Lech Kaczyński, trzeba przypomnieć jego dokonania.

Jak widać – profesorowie i doktorzy nie mają pojęcia o inżynierii eksploatacji – za to naginają teksty wg upodobań politycznych. Ja, jako niezależny ekspert powinienem sobie strzelić w łeb, bo przecież ustaliłem co innego niż podoba się Lechowi Pietrzakowi . M. in. twierdzę, że Lech Kaczyński nie musiał zginąć: wystarczyło, żeby nie wprowadzał chaosu do procesów eksploatacyjnych i nie przyuczał do tego swoich ludzi. Patrz moje teksty w Progress for Poland. Jak wielu zapomina, albo nie rozumie, wojna polega na niszczeniu potencjału eksploatacyjnego przeciwnika. Jak wiadomo, Niemcy niszczyli wszystko na swojej drodze oraz okradały z czego mogły. Były to straty niezmierzalne, w potencjale ludzkim i organizacyjnym, w archiwach i zniszczonych miastach z Warszawą na czele, gdzie była to większość materiałów historycznych! Jednocześnie Polska była demolowana przez wroga-sojusznika… Wywożone były całe zakłady niemieckie i niszczone miasta, które przetrwały wojnę, mimo że przesunięte zostały granice. Mało kto pamięta w jakich to było okolicznościach.

Wypłakiwanie się nad Jałtą, gdzie wszyscy nas zdradzili, zaciera jasność myślenia. O ile granica wschodnia była nie do uratowania z powodu zajęcia tych terenów przez ZSRR oraz mieszanki narodowej jaka tam była, o tyle rekompensatą miały być ziemie niemieckie. Miało to swoje znaczenie, gdyż granica polsko-niemiecka tak naprawdę była przez wieki niekwestionowana, choć przecież te tereny miały przed wiekami związki z Polską. Na likwidowanym niemieckim cmentarzu grabiszyńskim we Wrocławiu sam sfotografowałem zwalone na kupę nagrobki z nazwiskami: Kolano, Wawrzik, Kasparek…

Trzeba podkreślić, że zawsze można powiedzieć, że to Niemcy spowodowali brutalne zachowania ludzi radzieckich, ale całkiem czytelny jest wątek wyhodowania Hitlera przez Stalina, który też szykował się do ataku przez Polskę. Nie da się w tej wojnie szukać ostrych rozróżnień. Można śmiało jednak powiedzieć, że jeśli ktoś się rozliczył ze swoich działań to są to Niemcy. Trwałe przejęcie ziem niemieckich jest de facto przejęciem także ich potencjału eksploatacyjnego, co oznacza, że można tam i dziś produkować zarówno w fabrykach niemieckich, które zastąpiły zniszczone Polskie jak i nowych – tam budowanych zamiast na Wschodzie.

Wszyscy wiemy, że polskie lokomotywy i wagony w znacznej części pochodziły w wrocławskiego Pafawagu, a wrocławskie tramwaje wsparły Warszawę, gdzie sieć i tabor były zrujnowane. Szczecińskie stocznie i port wielokrotnie zwiększyły potencjał morski Polski. W miejscu, gdzie bazował osławiony pancernik Schlezwig-Holstein w Świnoujściu powstała baza promów do Szwecji. Warto też wspomnieć o tym, że przejęte miasta były potem ważnymi ośrodkami przemian w Polsce. Paradoksalnie zresztą ich wynikiem było zjednoczenie Niemiec – już będących państwem demokratycznym. Mieliśmy okazję to wspominać z okazji śmierci Helmuta Kohla, który ostatecznie potwierdził tę granicę, ale także przyjacielskie stosunki z Polską.

Paradoksalnie więc Niemcy za wojnę zapłaciły bardzo dużo, w tym Polsce. Straciły na rzecz Polski 1/3 terytorium. Tereny te były dużo więcej warte gospodarczo niż utracone – wschodnie. Dla Niemiec był bardzo ważny Wrocław – źródło flagi demokratycznych Niemiec i Żelaznego Krzyża. Okradzeni zostaliśmy przez Związek Radziecki, którego nie ma (spadkobierca – Rosja, ale przecież dotyczy to nowych krajów, jak Białoruś i Ukraina – które są na naszych terenach. Paradoksalnie Ziemie Zachodnie uzyskaliśmy dlatego, że Armia Czerwona (przy udziale Ludowego Wojska Polskiego) je zajęła, a Związkowi Radzieckiemu się to opłacało. Dziś jednak jest już wiadomo, że to jest polska reparacja wojenna. Zarówno za działania Niemiec jak i Związku Radzieckiego, którego już nie ma i żadnego interesu tu. Jak można tego niezauważać będąc naukowcem?

Ziemie poniemieckie nie były zupełnie obce Polakom, mimo silnego zniemczenia. Pozwoliły nawiązać do czasów początków państwa polskiego, a także odbudować straty psychiczne. Choć oczywiście Ziemie Odzyskane to komunistyczne hasło propagandowe mające znieczulić ból przesiedlenia na siłę, zwanego repatriacją. Ich znaczenie jednak rośnie w miarę upływu czasu i wyrastania nowych, tutejszych pokoleń, które są stąd i kochają swoje miasta. Paradoksalnie odbudowują ciągłość, sklejając polską historię z niemiecką. Niemcy też muszą rozumieć, że wypędzono nie tylko ich. Polaków wypędzali bez powodu jedni i drudzy.

Jeśli więc chcemy, żeby Niemcy byli wobec nas uczciwi – bądźmy i my tacy. Warto się pamiętać o naszych stratach takich jak Lwów i Wilno, też bardzo ważnych dla kultury polskiej. Dobre stosunki między naszymi krajami są wartością niezbywalną. Wiadomo, że są problemy bieżące między naszymi krajami, które trzeba rozwiązywać. To, że nie dogoniliśmy jeszcze Niemiec zawdzięczamy rezygnacji z planu Marshalla oraz narzuceniu przez ZSRR nieefektywnego systemu gospodarczego, który marnował wiele wysiłków. Nie zgadzamy się więc na kolejną akcję judzącą Jarosława Kaczyńskiego, który marzy o byciu zbawcą narodu.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji, trochę z Wrocławia

Fot. Rafał Wodzicki: niemieccy kibice w warszawskim autobusem jadą trasą WZ (zbudowaną w zburzonej Warszawie) na mecz w ramach Euro 2012 poprosili mnie o zrobienie zdjęcia swoim aparatem, więc zrobiłem i swoje. W tle jeden z nich grał na trąbce hymny – polski i niemiecki. Czy wiedzą, że ich barwy narodowe – demokratycznych Niemiec – pochodzą z Wrocławia?

Progress for Poland:

* Przesunięcie granic Polski w końcu wojny

* Polacy i Niemcy

* Warszawa: 25 lat dobrego sąsiedztwa polsko-niemieckiego

4 Komentarze

  1. Pisiorom się nudzi to chlapnęli temat…ot tak, dla “zabicia czasu”., wstawka podobna do przerwy na reklamę.

  2. Niemcy odrzucają ataki PIS także wspominając o granicy. Nikomu nie powinno zależeć na nakręcaniu tej sprawy. Obecny rząd otwiera wszystkie możliwe fronty, znajdując coraz to nowe, kiedyś rozgrzebywane projekty.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: