Pani konsul Binienda – historia bez znaczenia

0
234

Rzadko zdarza się, aby osoby związane ze społecznością polonijna, z powodu swoich wygłupów, trafiały na czołówki gazet w Polsce. Media w kraju przyzwyczajone są do sytuacji, że czasami Polonusi wypowiadają się w sposób, powiedzmy delikatnie, świadczący o braku stabilności umysłowej.

Tak było tym razem, z powodu bomby zegarowej, jaką w gruncie rzeczy była tak zwana konsul honorowa w stanie Ohio, Pani Maria Szonert Binienda.  Do godności konsula honorowego Panią Biniendę wyniósł znany z dziwacznych decyzji, szef polskiej dyplomacji, minister Dziwnych Kroków Witold Waszczykowski.

Pani Binienda na swoim profilu na „facebooku” zamieściła zdjęcie przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska,  przebranego w mundurze oficera „SS”. Media się rozszalały, mecenas Roman Giertych już zapowiada pozwanie Konsul do sądu o zniesławienie Donalda Tuska. Kobieta oddała się do dyspozycji ministra i zdaje się została zawieszona. Wyszło więc na to, iż bawienie się Photoshopem i tworzenie nieprzyzwoitych memów, było póki co, ostatnią czynnoscią Pani Konsul, Honorowej zresztą.

Cały wielki ruch protestu, petycje domagające się ukarania Konsul uważam za bez znaczenia, za idiotyczne, tylko budujace znaczenie czegoś, co znaczenia żadnego nie posiada.

To całkowicie zastępczy temat, martwi mnie, że przy okazji pominięto wątki istotne.

Nie warto tracić czasu na akcję potępiania pani Konsul  mało Honorowej, z następujących powodów:

Pamiętajmy, że organizacja o nazwie Kongres Polonii Amerykańskiej, od lat nic nie znaczy, jest trupem, funkcjonującym jedynie na papierze. Kongres w historii uwielbiał przywłaszczać sobie cudze zasługi, przedstawiał się jako reprezentant całej Polonii, jak, niegdyś w Polsce, Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. PZPR był organizacją naczelna w Polsce, Kongres zaś to polonijna organizacja naczelna.

Po pamiętnych antysemickich wyskokach prezesa KPA Edwarda Moskala, KPA stał się w amerykańskiej polityce „personą non grata”. Przez wiele lat z reprezentantami KPA nie spotykali się politycy USA, KPA nie wpuszczano do Białego Domu, na trybunie honorowe,j tradycyjnej polskiej parady z okazji 3 Maja nie pojawił się nawet, żaden radny miejski w Chicago. Obecny prezesa KPA Frank Spula, nigdy nie przeprosił za wyskoki Moskala, więc sprawa do dzisiaj nie jest załatwiona. Znaczenie polityczne Polonii,  z jej wyłącznej winy, z powodu braku politycznej przyzwoitości, zostało sprowadzone do zera. Polonia utraciła sprawowane stanowiska, nawet radnego miejskiego w Chicago nie była w stanie wybrać.

Kongres Polonii stał się trupem, którym pozostał do dzisiaj.  Trupem, którego od czasu do czasu można wyciągnąć z szafy.

Pani Biniendowa nigdy nie była polonijną działaczką.Wiceprezesem KPA została w uznaniu rzekomych zasług prof. Biniendy w badaniu katastrofy smoleńskiej. Przekupny profesor zasłynął pamiętnym eksperymentem z parówkami w mikrofali. Podgrzane, wybuchowe parówki miały dowodzić wybuchu na pokładzie rządowego tupolewa. Eksperyment ten stał się przedmiotem dociekań artystów kabaretowych, i innych kompetentnych badaczy katastrof lotniczych.

Część Polonia w USA ulega urokowi rozmaitych, absurdalnych teorii spiskowych, to przywiązanie i wiara w spiskowe teorie, wyniosły panią Biniendową do godności wiceprezeski trupa w szafie.

Minister Waszczykowski chcąc podziękować chicagowskim miłośników spisków wszelkich, wierzącym, że kilku masonów i Żydów pod Rockeffeler Center w Nowym Jorku rządzi światem, uczynił reprezentanta chicagowskich oszołomów konsul honorową, co też jest stanowiskiem bez znaczenia, takim honorowym jedynie, aby sobie w nekrologu napisać, jakim  to ważnym się było.

Minister Waszczykowski podjął ogromna ilość głupich decyzji, wykonał wiele Dziwnych Kroków, wątpię, czy jego wygłup z mianowaniem Konsula Honorowego w Ohio załapie wię do pierwszej dziesiątki. Dlatego zajmowanie się zdjęciem zamieszczonym na facebooku uważam za bez sensu, to strata czasu. Pani Biniendowa jest zbyt mała, niczego nie reprezentuje, manifestacją głupoty i chamstwa szkodzi tylko sobie.

O Donaldzie Tusku  mawiano już znacznie gorsze rzeczy. Dokonywało tego środowisko PiS, z którym Pani Bieniendowa się identyfikuje. Była konsulka honorowa wpisała się w nurt politycznego chuligaństwa Jacka Kurskiego i innych pisowskich intelektualnych oszustów.  Dlatego ciszej nad tą trumną, Donald Tusk sobie poradzi, Pani Binienda zaś tylko sobie i swojemu środowisku politycznemu wystawia świadectwo. W USA grupa ta nie liczy się zupełnie. Na szczęście dla Ameryki. Ta grupa frustratów nic nie może, więc zostawmy ją w spokoju. Nie warto wynosić jej na czołówki gazet.

na zdjęciu samolot z parówek Biniendy Foto: Super Express

Andrzej Jarmakowski

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: