Saturday , 10 December 2016

Home » Home » Opinie » Pasażerowie czyli klienci

Pasażerowie czyli klienci

March 22, 2015 11:59 am by: Category: Opinie 3 Comments A+ / A-

autobusNa przystanek, z którego korzystam jadąc do pracy, podjeżdżają codziennie dwa autobusy różnych linii – czasem równocześnie, a czasem w odstępie nawet pięciu minut. Oba mają pętlę, z której startują, zaledwie kilka przystanków wcześniej. Pora jest wczesna, nie ma jeszcze korków, usprawiedliwiających to zjawisko, więc jak to możliwe?

Otóż kierowcy miejskich autobusów traktują rozkład jazdy jako element ich regulaminu pracy, a nie jako ofertę handlową dla klientów. Oczywiście, nie jest to wina samych kierowców, lecz sposobu zarządzania komunikacją publiczną. Dobrymi przykładami stosunku Zarządu Transportu Miejskiego do klientów – no właśnie: klientów! – są sytuacje na pętlach autobusowych. Gdy na pętlę podjeżdża spóźniony autobus, kierowca nie przeprasza czekających pasażerów, lecz udaje się z papierami do kiosku dyspozytora ZTM, by udokumentować swoje spóźnienie. Dzieje się to w epoce smartfonów i GPS-ów! Czasem tylko przed zniknięciem kierowca wpuści łaskawie pasażerów do środka wozu. Ważna jest papierowa biurokracja, nie klienci, dla których spóźnienie zwiększa się w ten sposób z 5 do 10 minut.

Inna sytuacja na pętli, dla pasażerów jeszcze gorsza w skutkach. „Wypadł” kurs autobusu, podjeżdża na pętlę kolejny autobus tej samej linii. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby zaraz ruszył on w zastępstwie tego, który „wypadł”, mimo iż na przystanku narasta tłumek pasażerów. Kierowca czeka na swoją godzinę odjazdu, nie zwracając uwagi na klientów, zadowolony z siebie, że odjedzie punktualnie.

Najbardziej w tym wszystkim denerwuje mnie, a właściwie martwi, nie tyle postawa kierowców, ani nawet samego Zarządu Transportu Miejskiego, lecz… pasażerów. Pokornie czekają na autobus, nie narzekają na tłok, ciesząc się, że i tak jest lepiej niż „za komuny”. Bo jest. Ale do standardów obowiązujących w Europie Zachodniej nadal mamy bardzo daleko.

Komunikacja to chyba ostatni sektor usług publicznych, w którym obowiązują reguły znane z filmów Stanisława Barei: „Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?” Powodem jest brak presji społecznej na zmiany. Ogromna większość klientów ZTM nigdy nie była w Paryżu czy Berlinie i nie ma wiedzy, ani nawet wyobrażenia, jak powinna działać komunikacja miejska. Decydenci samorządowi zaś rozbijają się po zachodnich metropoliach samochodami służbowymi, więc też tego nie wiedzą. Wiedzą – podróżujący po świecie Polacy z klasy średniej, ale oni z kolei w Warszawie nie korzystają z komunikacji publicznej, więc niewiele ich to nie obchodzi.

Maciej Białecki
Wspólnota Samorządowa
maciej@bialecki.net.pl
www.bialecki.net.pl

Od Redakcji: czytałem ten tekst z wielkim zainteresowaniem. To fascynujące, że identyczny tekst, nie zmieniając przecinka można także napisać o Chicago i firmie CTA. Kierowcy zachowują się identycznie, choć podejrzewam korki w Chicago, często są nawet większe, jak w Warszawie. Chociaż kto wie. Kierowcy linii 56, na przykład po przyjeździe na pętlę w Jefferson Park, tak samo idą do budki do dyspozytora. Zachowania pracowników, regulacje identyczne. W Warszawie jedynie autobusy są lepsze niż w Chicago, lepiej dostosowane do ruchu miejskiego, posiadają szersze wyjścia i wejścia. Może Pan Maciej się zdziwi, ale podejrzewam, że procedura przetargowa w Warszawie jest bardziej przejrzysta niż w Chicago. Nie na darmo Chicago uchodzi za stolicę korupcji w USA, stąd w Chicago tyle socjalizmu.

 Co łączy komunikację miejską w Warszawie i Chicago? Jedna podstawowa rzecz. Obie firmy są „de facto” samorządowe, czyli niczyje, więc socjalistyczne. CTA w Chicago nie ma konkurencji. Nikomu nie wolno wyjechać autobusem na drogę i wozić ludzi jako autobus z biletami. Dodatkowo komunikacja miejska w Chicago jest zdaje, się najdroższa na świecie, na pewno zaś jedna z najdroższych. Komunikacja w Warszawie do tanich także nie należy. To kolejny dowód na to, że socjalizm to katastrofa dla ludzkości.

 AJ

Foto: wiadomości wp.pl

Komentarzy (3)

  • Grażyna

    zarówno w Warszawie jak i Chicago, kierowcy często uciekają sprzed nosa. warszawa ma znacznie lepszy system poboru opłat niż chicagowska Ventra. jakośc taboru, zwłaszcza jesli chodzi o autobusy w Warszawie jest lepsza. W Chicago wąskie drzwi do wysiadania to rzeczywiście koszmar. Aurobusy czesto jeżdżą po dwa, trzy, wyjeżdząjąc tak z pętli.

    • RJW

      Szerokość drzwi jest w Europie znormalizowana: na osobę 60 cm, a na dwie 120 cm.

  • MK

    Oj tam oj tam zamiast wylewac gorzkie zale w klawiature na niewinna strone Progresu zalecam zadzwonic jutro do scierwa o stosownej porze albo na plebanije na Jackowie podobno jedno i drugie
    ma wszechmoc sprawcza i przywola do porzadku kogo trzeba albo do kurii z zapytaniem dlaczego autobusy jezdza bezczelnie nieposwiecone.

Dodaj Komentarz

scroll to top
stat4u

site keywords: opinie chicago, wydarzenia chicago, fakty chicago, wiadomosci chicago, polonia chicago