Pierwsze orędzie Donalda Trumpa o stanie państwa

0
174

 

Prezydent swoim orędziem, o stanie państwa skutecznie podzielił Amerykę, zwłaszcza  pomysłami  dotyczącymi reformy prawa imigracyjnego.  Prezydent jak każdy prezydent wzywał do jedności, mówiąc, iż Ameryka znalazła się w szczególnym momencie. Ciekawe, czy moment ten będzie na tyle szczególny, aby prezydent opublikował słynne już  memo Nunesa, przewodniczącego Komisji d/s Wywiadu Izby Reprezentantów. Na razie czekamy. Nad przemówieniem prezydenta unosiło się przez cały czas dochodzenie specjalnego prokuratora Roberta Muellera.  Zresztą następnego dnia media komentowały sprawę memo Nunesa, zapominając o przemówieniu prezydenta.

Prezydent na widownię zaprosił wielu dzielnych ludzi, odważnych strażaków, żołnierzy, którzy  w ciągu ostatnich 12 miesięcy odznaczyli się czymś szczególnym.

Opowieść o ich dokonaniach to stały element politycznego teatru, jaki zawsze towarzyszy przedstawieniu pod tytułem „State of the union” .Co pozostanie z tego przemówienia? Na pewno program zmian w prawie imigracyjnym.  Pomysły prezydenta już wzbudziły sporo kontrowersji.  Uzasadniając potrzebę wprowadzenia zmian, prezydent sporo mówił o imigrantach, o gangach, które pokonano. Nie uważam,  aby narkotykowe gangi, reprezentowały te wartości, które imigranci wnoszą do tego kraju.  Oczywiście gangi trzeba zwalczać, ale imigranci  reprezentują ciężką pracę, często za marne pieniądze, a nie świat przestępczy. Prezydent proponuje zlikwidować loterię wizową, ograniczyć możliwość łączenia rodzin, do małżonków i ich nieletnich dzieci. Przede wszystkim powinni być promowani ludzie z odpowiednim wykształceniem – mówił prezydent.  Prezydenta czeka ciężka batalia w tej sprawie.

Prezydent ledwo wspomniał o murze na granicy z Meksykiem, ale reprezentant Kennedy III odpowiadając w imieniu Partii Demokratycznej, obiecał, że zburzy każdy mur jaki może powstać na granicy z Meksykiem. Sporo było radości w state of the union  z powodu dobrej sytuacji gospodarczej, prezydent obiecywał renegocjacje rzekomo złych porozumień handlowych. Prezydent opowiadał o fabrykach, które wracają do Ameryki. Nic takiego nie zaobserwowano.  Jeden, czy drugi przypadek, nie tworzy jeszcze trendu. Sporo było frazesów dotyczących obniżenia podatków. Prezydent mówił o konieczności inwestowania w amerykańską infrastrukturę, ale nie przedstawił żadnych konkretów dotyczących finanowania tego zadania.

Mówiąc o polityce zagranicznej przyznał, że Chiny i Rosja stanowią wyzwanie dla marykańskich interesów.  Prezydent wyrażał zadowolenie z pokonania ISIS. Owszem, tak zwane państwo islamskie rozpadło się jak domek z kart, ale jak będzie zobaczymy.  W Syrii, gdzie ISIS został pokonany,  odbyło się to kosztem wzmocnienia pozycji Assada i umocnienia pozycji pozycji Rosji na Bliskim Wschodzie. ISIS został wyparty z Iraku i Syrii, ale wielu islamistów mogło przenieść się do Afganistanu , gdzie talibowie rosną tam w siłę i kontrolują większość terytorium kraju. Prezydent domagał się od Kongresu likwidacji tak zwanego sequstera, ograniczającego wydatki publiczne, w tym obronne.

Kiedy tak zwana  Partia Herbaciana wprowadzała do Kongresu pierwszych polityków, głównym punktem programu była zapowiedź pilnowania finansów publicznych i nie dopuszczenia do nadmiernego wzrostu deficytu. Obecnie zaś Herbaciani gotowi są wydawać ogromne pieniądze, nie patrząc na stan finansów publicznych.  Zupełnie zapomnieli o tym głównym swoim zadaniu.

Prezydent wezwał do kierowania pomocy USA wyłącznie do krajów przyjaznych Ameryce.

W środę rano wróciły stare problemy,  dodatkowo jeszcze pociąg, którym z Waszyngtonu na konferencję w stanie Wirginia, jechało wielu republikańskich ustawodawców, ze spikerem Izby Paulem Ryanem na czelę zderzył się ze śmieciarką, nikomu nic się nie stało, ale skutecznie zajęło to uwagę mediów. Na razie czekamy na odtajnienie słynnego memo Nunesa, reszta poszła w zapomnienie.

Foto: CBS News

Andrzej Jarmkowski

 

 

 

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: