Plaga szyldów i niepodległość

0
225

Rok 2018 jest rokiem wielu rocznic. Dokładnie sto lat temu wprowadzono w Warszawie nowy, wysoki podatek od szyldów. Jego celem nie był zysk magistratu, lecz ograniczenie plagi szyldów – narastającej w mieście odradzającym się po wojennej biedzie. Pewnie Państwo myślą, że podatek od szyldów wprowadził urzędujący jeszcze tu wówczas pruski okupant? Ależ skąd: Warszawa posiadała od 1916 r., gdy  odbyły się pierwsze wybory samorządowe, własny polski samorząd. Pierwszym prezydentem Warszawy został książę Zdzisław Lubomirski. W 1917 r. ustąpił miejsca swojemu zastępcy, inż. Piotrowi Drzewieckiemu, który sprawował tę funkcję aż do 1921 r. To właśnie prezydent Drzewiecki wprowadził podatek od szyldów.

Jak widać, z tą naszą niepodległością nie było tak prosto, że odzyskaliśmy ją dokładnie 11 listopada 1918 r. Wprost przeciwnie: polski Sąd Najwyższy (którego stulecie obchodziliśmy uroczyście w ubiegłym roku!) istniał już od września 1917 r., a od 13 grudnia 1917 r. działał rząd, niezależny od państw zaborczych bo powołany przez polską Radę Regencyjną. W październiku 1918 r. Rada Regencyjna przejęła kontrolę nad polskim wojskiem istniejącym przy armii niemieckiej. Wtedy to rozpoczęło się rozbrajanie niemieckich żołnierzy i odbieranie im wojskowych obiektów: koszar i szpitali.

Piszę to wszystko nie po to, by deprecjonować ważność przejęcia przez Józefa Piłsudskiego dowództwa nad wojskiem w dniu 11 listopada, czego rocznicę do dziś obchodzimy, lecz ku pamięci tych, którzy ubolewają, że w 1989 r. nie było jednego, wyraźnego dnia odzyskania niepodległości. Nie było, bo w procesach historycznych czegoś takiego nigdy nie ma. Zdobycia Bastylii też nie było.

Wracając do plagi szyldów: do rangi procesu historycznego urośnie wkrótce trwająca w Warszawie od 2015 r. procedura tworzenia uchwały rady miasta „w sprawie zasad i warunków sytuowania obiektów małej architektury, tablic reklamowych i urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń”, która ma obecnie uregulować ten problem. Plaga reklam jest w III RP bardziej dokuczliwa niż w roku 1918, przede wszystkim dlatego, że zaraz po 1989 r. nikomu ważnemu nie zależało na estetyce ulic i przestrzeni publicznych. Dopiero w 2015 r. Sejm ustawą pozwolił samorządowi terytorialnemu się tym zająć; wcześniej ratusz był bardziej zainteresowany czerpaniem zysków z umieszczania reklam na swoich nieruchomościach (co zresztą czyni do dziś).

Przygotowywana uchwała w sprawie reklam, tzw. uchwała krajobrazowa, jest dość obszerna i szczegółowa. Życzę Państwu na te wiosenne święta, bym mógł wkrótce o niej napisać więcej – jako o uchwalonym prawie. Jest bardzo naszemu miastu potrzebna.

Maciej Białecki
Wspólnota Samorządowa
maciej@bialecki.net.pl

Kultura Liberalna

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: