Po Marszu: tylko smutek

1
137

To, rzecz jasna, wstyd, że wielu naszych rodaków uległo skrajnemu nacjonalizmowi i faszystowskiej ideologii. Ale wiemy, że nie wszyscy. Na szczęście nie. Że to nawet nie jest większość. To mniejszość. Popierana jednak przez rząd, nazywana mylnie patriotami i ochraniana przez państwową policję. Stąd wrażenie pewnej reprezentacji. I siły.

Większość z nas nie uczestniczyła w tym marszu, ani nie sympatyzowała z uczestnikami. Ale nie możemy powiedzieć, że to nie my. To także my. Wyszliśmy razem z historii i razem zmierzamy w przyszłość. Zdrowa część organizmu nie może odłączyć się od chorej.

Ale to nie jest tylko wstyd. To chyba bardziej narastające uczucie przerażenia, podobne do tego, jakie ogarnia człowieka po odkryciu objawów groźnej choroby. To strach. I niepewność. Leczenie zapowiada się długie. Bez żadnych gwarancji na wyzdrowienie. I będą skutki uboczne.

W naszym narodzie jest przecież tylu pięknych ludzi, szlachetnych postaci. Ale teraz – czy rzeczywiście możemy być z nich dumni? Możemy, ale czy taką pełną dumą? Czy nie zadrży nam głos? Czy będziemy mieli odwagę chlubić się naszą kulturą i historią tak, jak to czyniliśmy do tej pory? I w ogóle, jak wygląda polska historia z perspektywy marszu?

Marsz nie zmienił naszej przynależności narodowej, bo nie mógł, ale niewątpliwie zachwiał naszą wiarą, że należymy do pięknego narodu, i że jesteśmy ludźmi serdecznymi i otwartymi. Czy w obliczu eksplozji rasizmu i skrajnego nacjonalizmu, można mówić o tym, co jest w nas piękne? Wymazać marszu już nie można, ale w jaki sposób go zrównoważyć? Muzyką? Literaturą? Wynikami sportowymi? Pobożnością?

Ten marsz, zresztą, nadal trwa.

zdjęcie:wp.pl

Dariusz Wiśniewski

 

 

 

1 Komentarz

  1. …(Ale wiemy, że nie wszyscy. Na szczęście nie. Że to nawet nie jest większość.)
    Tak? A ja się obawiam, że większość Rodaków taka jest. A może ta mniejszość bardziej hałaśliwa?

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: