Po odwołanym szczycie

0
135

Stany Zjednoczone znalazły się w kryzysie politycznym. Kryzys powstał, po nie po raz pierwszy sformułowanych przez prezydenta Donalda Trumpa,  niczym nie popartych zarzutach, dotyczących rzekomego szpiegowania i umieszczania szpiegów w kampanii wyborczej obecnego prezydenta.Prezydent sporo pisał na ten temat na „twitterze”, twierdził, iż to skandal znacznie większy niż ‘watergate’. Fox News mówił o szpiegu umieszczonym w Jego kampanii, Hannity i inni funkcjonariusze aparatu propagandy Białego Domu snuli rozmaite, fantastyczne teorie spiskowe.

Nastroje nieco opadły po zorganizowanym tylko dla  ustawodawców republikańskich, spotkaniu, gdzie miano rozmawiać na ten temat owego nielegalnego szpiegowania.

Spotkanie było tajne, łamane przez tajne specjalnego znaczenia. Nikt  z uczestników spotkania nie potwierdził jednak, aby przedstawiono tam jakieś dowody potwierdzające , jakoby służby, FBI, konkretnie szpiegowały działania kampanii Donalda Trumpa, z powodów politycznych. Zarzuty prezydenta zostały wyśmiane przez wielu ludzi związanych ze służbami, w tym przez byłego szefa FBI Jamsa Comey’a.Póki co nie istnieją jakiekolwiek przesłanki potwierdzające zarzuty prezydenta. Oskarżenia te wpisują się w coraz dłuższą listę kłamstw Białego Domu. Zaczęło się, kiedy po inauguracji twierdzono, iż na inauguracji zgromadziła się w największa ilość widzów w historii tego wydarzenia.

Nie wiemy, czy prezydent wracając do tego starego kotleta, chciał odwrócić uwagę, od dochodzenia prowadzonego Roberta Muellera, czy kierowały nim inne motywy. Propaganda uprawiana przez FOX News oraz przez kremlowską telewizję RT zmierza do dyskredytowania FBI, amerykańskiego kontrwywiadu i wywiadu w ogóle.  Nie wykluczone, że oskarżenia te zamierzano wykorzystać jako argument w kampanii wyborczej przed listopadowymi wyborami.

Odwołany szczyt

Sprawa oskarżeń i szpiegowanie szybko, przynajmniej na chwilę zeszła z czołówek, za sprawą odwołanego szczyty w Singapurze pomiędzy prezydentem Donaldem Trumpem, a północnokoreańskim dyktatorem. Od początku przygotowania do szczytu przypominały marną operetkę i nie wróżyły sukcesu. Ameryka od początku nie miała żadnej strategii wobec Korei Północnej,  nadzieja, iż Korea Północna zrezygnuje z posiadania broni jądrowej, ot tak sobie , było naiwne i zupełnie nierealistyczną mrzonką.  Korea Północna i Waszyngton zupełnie inaczej rozumiały pojęcie denukleryzacji Półwyspu Koreańskiego.

Kim sprytnie rozegrał sprawę. Zapraszając zachodnich dziennikarzy i pokazując im zniszczenie swojego nuklearnego poligonu, zaprezentował się jako miłujący pokój bandyta, nie zapominajmy wszak o  zbrodniach przez niego dokonanych.

Biały Dom o odwołaniu szczytu nie powiadomił swoich sojuszników w regionie, a więc Japonii i Korei Południowej. Przywódcy obu krajów o decyzji prezydenta dowiedzieli się z CNN. Prezydent Korei Południowej kilkadziesiąt godzin wcześniej był w Białym Domu, wkrótce po  powrocie do domu dowiedział się, że wszystko na nic.

Korea Północna i świat reagują spokojnie.  Kim twierdzi, iż może rozmawiać z USA, w każdym innym miejscu w innym czasie. Od Moskwy po Paryż wyrażono ubolewanie z powodu odwołania szczytu. Przekonaliśmy się, jak ważne jest przygotowanie do takich spotkań. Szczyt winien być finałem długiego procesu negocjacji, dochodzenia do wspólnych decyzji, a nie okazją do zrobienia sobie kilku fotek. Republikanie liczyli na sukces, który wykorzystają w kampanii wyborczej, na razie mają klapę i porażkę.  Porażką  administracji jest także oświadczenie Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, iż Iran nadal stosuje się do zerwanego przez USA porozumienia z tym krajem.

W kampanii wyborczej prezydent mówił o znakomitych, najlepszych na świecie negocjatorach, jak i o swoich umiejętnościach w tej dziedzinie. Póki co nic nie potwierdza tych przechwałek, Amerykanie jedynie zrywają porozumienia już zawarte, ale sami same jeszcze niczego nie wynegocjowali. W sprawie Korei Północnej, ponownie wzrośnie znaczenie Chin. Państwo Środka świetnie sobie radzą w negocjacjach handlowych z USA.  Wartość wymiany handlowej między obu krajami rośnie! Wystarczy pójść sobie do Walmart, aby przekonać się, że Chińczycy trzymają się mocno.

Rozmowy z Koreańczykami  z Północy będą kontynuowane.

Foto: NewIndianExpress

Andrzej Jarmakowski

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: