Polonia uczestniczy w pisowskim kłamstwie historycznym

2
728

Po wypuszczeniu przez Jarosława Kaczyńskiego upiorów ksenofobii, antysemityzmu, faszyzmu pisowski  parlament uchwalił głupią nowelizację ustawy o IPN. W wielkim patriotycznym zadęciu, stworzono nieistniejącą rzeczywistość, rzekomego ataku na Polskę, doprowadzono do największego kryzysu w polskiej polityce zagranicznej po 1989 roku. Marszałek Senatu ma wystosować do Polonii, list w którym zwróci się o pomoc w tłumaczeniu pisowskich  racji.  Polska w niebezpieczeństwie! To właśnie zapowiedź tego listu spowodowała, iż postanowiłem skreślić tych kilka słów. Domyślam się, iż w niewielkiej chicagowskiej społeczności polonijnej, gdzie wszystkie negatywne zjawiska jakie obserwujmy w Polsce, występują z większą wyrazistością znajdą się usłużni idioci, którzy chętnie będą żyrować Wasze pisowskie kłamstwo historyczne.

Mówię o kłamstwie, po zaznajomieniu się z podstawą programową jaką PiS przygotował dla szkół. Jak już powiedział ktoś wcześniej, w tej podstawie programowej historię potraktowano jak stół szwedzki, wybierając najlepsze kąski, całą resztę zostawiając. Tworzy to całkowicie fałszywy obraz.  Dlatego mówię o kłamstwie historycznym. Ileż rzeczy pominięto, tworząc ten tępy mit poszkodowanego przez los i świat bohatera.  W Chicago do boju ruszyły rozmaite programy radiowe, prześcigając się w opowiadaniu  bredni. W programach tych, gdzie biorąc pod uwagę natężenie kłamstwa wybijał się  flagowy program stacji 1490, „Otwarty Mikrofon” AM Łucji Śliwy.   Tworzono tam obraz  Polski jako oblężonej twierdzy, straszono  wizją jakiegoś urojonego, zmasowanego ataku na Polskę, szargania jej dumy i historii. Od czego w końcu zwykłe kłamstwo, pomówienie. Łucja Śliwa kubeł pomyj wylała na głowę jednego z posłów PO, który powiedział o kilkudziesięciu pogromach na Podlasiu.  Jak można tak oskarżać bez podstaw, bez dowodów!  Posła wdeptała Pani w błoto. Właśnie cały poprzedni tydzień, to był taki czas wdeptywania w błoto.

Nie ma dowodów? Przecież biografia, którą Łucja Śliwa jako osoba inteligentna zna jest całkiem spora. Jest spora głównie dzięki historykom z Instytutu Pamięci Narodowej . Miedzy innymi opracowali oni mapę pogromów na Podlasiu.  Ukazało się sporo artykułów i prac na ten temat, na przykład Mirosława Traczyka „Miasta Śmierci”, sąsiedzkie pogromy Żydów, ale jest także  potężna broń w postaci spisanych relacji od świadków historii, jakie zgromadzono w Instytucie Yad Vashem.  Sporo dokumentów w polskich sądach, gdzie po wojnie toczyły się procesy.Nie ma dowodów?  Są, historia nie jest szwedzkim stołem z samymi deserami, dlatego coś mniej przyjemnego.

Relacje świadków historii z Radziłowa:

„W Radziłowie pogrom, zarządzony na rozkaz miejscowego polskiego zarządu miasta, dowodzony przez milicjantów, wcześniejszych uczestników antysowieckiej partyzantki, zaczął się 7 lipca i trwał przez 3 dni. W tym czasie oddział gestapo, który wcześniej pojawił się w mieście, był nieobecny. Tutaj też poprowadzono Żydów na rynek, a następnie do znajdującej się nieopodal stodoły. Pochód prowadził miejscowy ksiądz Dołęgowski, z krzyżem. Podobnie jak w Jedwabnem całe wydarzenie było dokumentowane przez Niemców za pomocą aparatów fotograficznych.
Jak zeznał po wojnie Antoni O.:
„Wzdłuż domu mieszkalnego siostry mojej matki wykopany był rów. Tam mężczyźni stawiali dzieci żydowskie w wieku od 6 do 10 lat. Jak dziecko było starsze wpędzano je razem z dorosłymi do stodoły. Dzieci ustawiano po 10 koło siebie i mój wuj Władysław D, który miał jako jedyny karabin – strzelał w pierwszego. Pociski przez przejściu przez ciało pierwszego dziecka, zabijało następnego. Mówili, że szkoda kulek na Żydów”.
Metodę tę nazywano na „dziesiątaka”: „Skutek był taki, że wiele tych postrzałów nie było śmiertelnych i wiele dzieci Polacy pochowali żywcem. Zabijano w ten sposób i dorosłych.” W masakrze zginęło 800 osób. Po 3 dniach Niemcy przybyli do Radziłowa, zakazali dalszych mordów, a spod trupów wydostali żywego żydowskiego chłopca, którego odesłano do getta w Łomży. Wielu sprawców radziłowskiej masakry działało później w NSZ czy Armii Krajowej Obywatelskiej, dokonując antysemickich aktów zbrodni, a po wojnie walcząc w antykomunistycznym podziemiu.
Oto opis z Radziłowa:
„Sz. i jego siedmioletniego syna zastrzelił w łóżku jego furman. Następnie oba ciała pogrzebał w dole ze skrzyniami na śmieci koło jego mieszkania. Starą, chorą matkę, mordercy wyciągnęli z łóżka położyli na otwartym wozie i mocno popędzili konia. W szybkim biegi spadła spod koła, o które zaczepiła się jej koszula nocna i wlokła się po kamiennym bruku. Kiedy przyniesiono ją z masakry zostały po niej zakrwawione nogi”.
W Wąsoszu, masakra wedle tego samego scenariusza łącznie ze spaleniem części ofiar w stodole, rozegrała się 5 lipca 1941 r. Zeznanie Menachema F.:
„5 lipca 1941 obstawiła polska policja miasteczko Wąsosz (pow. grajewski) Chuligani miejscowi mordowali w domu i poza domem, kobiety gwałcili, ucinali piersi, małe dzieci rozbijali o mur, zabito też żony komandirów sowieckich (…) trupom obcinano palce ze złotymi pierścieniami, ze szczęk wyrywano złote zęby, gdy w domu zastali rodziców i dzieci to najpierw mordowali dzieci (…) Pogrom trwał 3 dni. Tyle czasu dali im Niemcy na mord i grabież. Zginęło około 1200 Żydów, przeżyło 15”.
Zeznanie Stanisława D. mieszkańca Wąsosza uczestniczącego w zaganianiu Żydów do okopów przeciwczołgowych, gdzie mieli zostać zamordowani:
„Widziałem naocznie jak J. Antoni kazał się wszystkim Żydom kłaść na ziemi, przy czym jedna osoba kładła się głową w jedną stronę, a druga w przeciwną. Następnie J. Antoni bił po głowach tych ludzi posiadanym narzędziem. Była to sprężyna, na końcu której miał odważnik wagowy. Czy wszystkich uderzył chociaż po razu, w to wątpię, bo robił to błyskawicznie, a następnie krzyknął do stojących opodal ludzi: Kurwa go mać, zasypywać”. Nie ma dowodów? Powyższe cytaty pochodzą z dokumentów sądowych ze spraw, jakie się odbywały.

Dodam, że IPN wszczął jakieś postępowania w tych sprawach, nasza historia to nie tylko Irena Sendlerowa, ale też i przypadki powyżej opisane.

Podlasie było miejscem szczególnym. Nie tylko w kontekście Podlasia warto zająć się dziejami polskiego nacjonalizmu. W każdym polskim mieście mamy ulice Romana Dmowskiego, w wielu miastach jego pomniki.

W polonijnych programach, także we wspomnianym programie Łucji Śliwy padło mnóstwo antysemickich stwierdzeń o „judeopalakach”. Tutaj, w tych szalonych programach Polskę i Polaków wdeptywano w  błoto.

Czy przytoczone relacje świadków historii  podpadają pod ustawę, której obrony oczekuje marszałek Karczewski? A tak na poważnie, zostawiając mało poważna audycje Łucji Śliwy, ale czy jako naród posiadamy odwagę zderzyć się z relacjami zebranymi w Yad Vashem?

Czy też będziemy krzyczeć, że to atak na prawdę? Na Polskę!Czy świadkowie historii mają prawo powiedzieć jak było?  A może świadków historii zamknąć na trzy lata do kryminału, zgodnie z ustawą, obrony  której oczekuje marszałek Karczewski. Ich pamięć i doświadczenie jest przecież niezgodne z ustawą.

Foto: Rzeczpospolita

Andrzej Jarmkowski

 

 

2 Komentarze

  1. I tu mamy klasyczny przykład wykorzystania nauk doktora Josepha Goebbelsa “jak fakty sá niewygodne tym gorzej dla faktów” lub nieco starsze posiłkujác sie Sienkiewiczem Jak Kali ukraść to dobrze (wyklęci) jak Kalemu ukraść to źle (ubecja).Trzeba przyznać że nie na darmo niejaki rydzyk (dziecię nieślubne) został nominowany do nagrody Nobla w dziedzinie fizyki a mianowicie udowodnił ponad wszelká wátpliwość że fale radiowe / telewizyjne mogá przyciágać C I E M N O T E co wykorzystujá różne ścierwomicrophony i temu podobne radiowęzły próbujác sie podwiesić i zabłysnáć w blasku splendoru.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: