Ponad 1,5 tys. chorych na szpiczaka może stracić szansę na skuteczne leczenie

0
1252

 Od wielu miesięcy trwa walka hematologów i pacjentów chorych na szpiczaka plazmocytowego o dostęp do pomalidomidu, nowoczesnego leku przedłużającego życie nawet o kilka lat. Mimo zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia preparat nie znalazł się na nowej liście refundacyjnej, która ma obowiązywać od maja. Zniknął z niej ponadto refundowany od pięciu lat lenalidomid – lek stanowiący podstawę terapii nawrotowego szpiczaka. Zdaniem onkologów decyzja ta pogorszy już i tak trudną sytuację pacjentów chorych na szpiczaka.

Lenalidomid to lek z grupy immunomodulujących, czyli preparatów stymulujących układ odpornościowy chorego do walki z komórkami nowotworowymi. Przeznaczony jest do leczenia pacjentów, którzy przeszli przynajmniej jedną linię leczenia, po pierwszym nawrocie choroby. Dzisiaj, to leczenie w wielu krajach europejskich stosuje się już w pierwszej linii leczenia. W Polsce od 2013 roku lenalidomid dostępny jest dla pacjentów z nawrotową i oporną postacią szpiczaka plazmocytowego w ramach programu lekowego. Najczęściej stosowany jest w skojarzeniu z lekiem o nazwie deksametazon.

 Ponad tysiąc osób rocznie w Polsce jest leczonych lenalidomidem. Co roku do tej terapii kwalifikuje się kilkaset, przy czym jest to część spośród osób, które były wcześniej leczone i przestały reagować na podawany lek, w związku z tym robi miejsce dla nowych chorych – mówi agencji informacyjnej Newseria prof. Wiesław Jędrzejczak, konsultant krajowy w dziedzinie hematologii.

Lenalidomid objęty jest zamkniętym okresem refundacyjnym, którego ważność upływa wraz z końcem kwietnia. W ubiegłym tygodniu resort zdrowia upublicznił projekt nowej listy refundacyjnej, która ma wejść w życie 1 maja tego roku. Na liście tej zabrakło lenalidomidu, co zdaniem lekarzy onkologów może się negatywnie odbić na standardzie leczenia polskich pacjentów.

– Mamy kilka leków, które możemy stosować w szpiczaku plazmocytowym, także nie jest to sytuacja całkowicie pozbawiająca nas możliwości działania, aczkolwiek byłoby to bardzo znaczące tąpnięcie w porównaniu nawet z obecną sytuacją – mówi prof. Wiesław Jędrzejczak.

W przypadku braku refundacji lenalidomidu polscy pacjenci nie zostaną całkowicie pozbawieni dostępu do leczenia. Część z nich może zostać wcześniej poddana przeszczepowi komórek macierzystych, dla pozostałych w ramach programu lekowego osiągalne pozostaną takie preparaty jak talidomid oraz bortezomib. Należy jednak zwrócić tu uwagę na to, że jest to cofnięcie się w leczeniu a nie postęp, gdyż są to leki, mające jednak więcej skutków ubocznych i często już nieskutecznych w walce z nawrotowym i opornym szpiczakiem. Nowotwór przy każdym kolejnym nawrocie wymaga nowych cząsteczek, stosowanych w następnych kolejnych liniach.

W sytuacji wycofania lenalidomidu znacznie zmniejsza się wachlarz możliwości terapeutycznych. Lenalidomid jest złotym standardem leczenia na świecie nie tylko przy pierwszym nawrocie, lecz także w kolejnych liniach, gdyż jest to cząsteczka bazowa w większości nowych schematów trójlekowych, które dzięki zastosowaniu lenalidomidu wykazują znacznie większą skuteczność. Rezygnacja z refundacji tego leku może istotnie wpłynąć na efekt leczenie szpiczaka w Polsce i doprowadzić do zwiększenia śmiertelności pacjentów.

 Jestem przekonany, że osoby, które się tym zajmują, są osobami rozsądnymi i na żadne szaleństwo nie jesteśmy tutaj narażeni. Myślę, że to jest przede wszystkim element strategii negocjacyjnej między Ministerstwem Zdrowia a podmiotem odpowiedzialnym dotyczący uzyskania leku za mniejszą cenę – mówi prof. Wiesław Jędrzejczak.

– Zrozumiałam, że ten lek, jeśli nawet w jakiś sposób będzie na nowo rozpatrywany, to on będzie na tej liście albo musi się pojawić jakiś lek zastępczy, bo przecież pacjenci nie mogą zostać bez leczenia – dodaje Aleksandra Rudnicka, rzecznik Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych.

Możliwość utraty dostępu do lenalidomidu w programie lekowym to nie jest jedyny problem polskich chorych na nawrotową postać szpiczaka plazmocytowego. W przeciwieństwie do większości krajów Unii Europejskiej w Polsce wciąż niedostępne są najnowocześniejsze leki dla tej grupy pacjentów – w ciągu ostatnich lat na świecie zarejestrowanych zostało sześć innowacyjnych cząsteczek, z których żadna nie znalazła się w programie lekowym w Polsce. Lekarze i pacjenci od dłuższego czasu walczą m.in. o dostęp do pomalidomidu – leku zdolnego wydłużyć życie chorych nawet o kilka lat, który jest z tej samej grupy leków co lenalidomid z tym, że o silniejszym działaniu.

– Na tej liście nie znajdą się znowu leki dla chorych na szpiczaka mnogiego, a wiemy, że sytuacja jest tragiczna, ponieważ wielu chorych odchodzi i mamy coś takiego, co nazywa się nadumieralność chorych – mówi Aleksandra Rudnicka.

W 2017 roku Ministerstwo Zdrowia uruchomiło ratunkowy dostęp do technologii medycznych przeznaczony dla osób najciężej chorych i niemających szans na leczenie w Polsce w ramach NFZ. Program ten nie do końca się sprawdził – zdaniem ekspertów problemem jest fakt, że proces opiniowania wniosków nie odbywa się w przyspieszonym tempie, a większość petycji zostaje odrzucona.

Zdarza się, że ministerstwo nie rozpatruje albo Agencja Oceny Technologii Medycznych nie wydaje pozytywnej oceny, albo nawet jeśli cały proces przejdziemy, to pacjent dostaje lek zbyt późno. Udostępnień leków w ramach tego ratunkowego programu jest niewiele – mówi Aleksandra Rudnicka.

O poprawę sytuacji chorych na nowotwory krwi, w tym także szpiczaka plazmocytowego, walczy kilka organizacji pacjenckich. Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych zwróciła się o wsparcie do Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów. Instytucje te zamierzają wypracować wspólny plan opieki nad pacjentami onkologicznymi i przedstawić go w resorcie zdrowia.

Tekst i Foto: Agencja Newseria.pl

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: