Prezydencka rocznicowa wrzuta mostowa

0
160
Most Syreny i Świętokrzyski to ta sama przeprawa; dobra nazwa powinna być zachowana, .

Tak naprawdę to zapewne efekt mojej pracy połączony z wzorcem z czasów awantury o most Północny-Skłodowskiej, gdzie PIS ostro się awanturował żeby utrzymać nazwę prowizoryczną jako ludową (ludzie się przyzwyczaili), czego PO miała nie rozumieć. Były i inne tego typu opinie. Ratusz znów chciał uczcić rok Marii Skłodowskiej-Curie.

Następny most miałby się nazywać Północniejszy niż Północny wg tego schematu myślowego. Żeby nie było nieporozumień: wcale ta nazwa mi się nie podoba. Jest już ulica o tej nazwie (element systemu drogowego) i ma się unikać powtarzania nazw. Ponadto jest niewygodna w użyciu. Skoro jednak jest – nie można udawać, że ciągle ma być ta nazwa prowizoryczna. Mamy takich multum w całej Warszawie.

Widząc, że Ratusz mnie zbywa, jak w każdej inne sprawie, w kwestii Parku Paderewskiego i że prezydent utworzył komitet ds. obchodów stulecia niepodległości – skierowałem informację o konieczności przywrócenia tej nazwy. Otrzymałem (oczywiście!) odpowiedź wymijającą, jak z każdej innej instytucji. Nic nie mogą, bo to sprawa Miasta.

No i co widzimy? Ano doradca prezydenta i prezes radia RDC (gdzie występowałem po debacie w sprawie wadliwego nazewnictwa warszawskiego) pisze wniosek o zmianę nazwy mostu Świętokrzyskiego. Twierdzi w nim, że most powinien nosić nazwę Ignacego Jana Paderewskiego. Zmiana nazwy miałaby nastąpić w tym roku, z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości. Tadeusz Deszkiewicz się nazywa. Zamiast pomóc – podstawiają nogę (pisząc cokolwiek) i proponują kolejną bzdurę!

Oto mamy kolejną bzdurę. Most powinien się nazywać Syreny, jak poprzednia przeprawa w tym miejscu. Nie powinien być Świętokrzyski, bo takiej trasy nie ma i nie będzie. Jednocześnie parkowi obok powinna być przywrócona nazwa Park Paderewskiego, o czym piszę od dawna, a władze odpisują, że niby już jest. Efekt: zniszczona przez Niemców i komunę nazwa jest dalej zniszczona i mamy idiotyczny Skaryszak i wmawianie, że to Skaryszew, albo Kamionek choć to Saska Kępa. Bezmyślne projekciki wrzucane co jakiś czas niszczą system nazewniczy. nagle stają się najważniejsze, a ważne jest lekceważone.

Od czasu zdemontowania mostu Syreny (był to wojskowy most składany, którego elementy leżały w stosach przy szosie na Zegrze) dziennikarze bezmyślnie nazywają każdy prowizoryczny mostek, czy wiadukt złożony z tych elementów mostem Syreny. Nawet oznajmili, że już most Syreny nie wróci do Warszawy, bo znalazł się nad Bzurą. Tymczasem most tego typu postawiony dla brygady pancernej Maczka na Sekwanie nazywał się Warszawa.

Problemy nazewnicze, o których ciągle nie są rozwiązywane prawidłowo. Powstają nowe złe nazwy, których odkręcanie jest prawie niemożliwe. Trwają błędy „bo się ludzie przyzwyczaili” jak do tego mostu Północnego. Tak naprawdę lekceważenie (naprawdę wyjątkiem była debata w Muzeum Pragi) wszędzie trwa. Nie ma żadnych mechanizmów naprawczych. Raz tylko mogłem o tym powiedzieć w czasie tworzenia strategii dla Warszawy. Wiadomo, że nie będzie miało to żadnego znaczenia: ludzie zapomną, a inni stwierdzą, że to nie takie ważne wobec wielkości sprawy. Nie kryję, że oznacza to dla mnie wielkie problemy, bo przecież nie sposób zarobić na takiej wiedzy, jeśli się nie jest w jakimś układzie. Jedynie Progress for Poland z USA zauważył, że to ważne co piszę. W Polsce się nie szuka w ten sposób fachowców… Wręcz przeciwnie: mówi prawdę to lepiej z nim nie mieć nic wspólnego.

Kilka lat temu zlikwidowano nazwę przystanku kolejowego Warszawa Wola. Został on nazwany Warszawa Zachodnia, jako że znajduje się zaledwie kilkaset metrów od Dworca o tej nazwie. Można przyjąć, że to działanie prawidłowe, pod warunkiem, że pozostałe elementy informacji pasują. Wielokrotnie przedtem zwracałem uwagę na to, że nazwa Wola nie nadaje się na nazwy stacji przystanków. Wola to duży obszar i naprawdę jest absurdalne nazywanie wielu przystanków określeniami zawierającymi słowo Wola. Ciepłownia Wola, Fort Wola, Zajezdnia Wola, Wola Ratusz, Wola Park.

Tymczasem rozpowszechniono wiadomość, że dobrą nazwę Warszawa Kasprzaka chcą znów zmienić na Warszawa Wola (jeden przystanek przed poprzednią Warszawa Wolą). Nie powinno się zmieniać bez wyraźnej potrzeby. Nazwa Kasprzaka określa miejsce jak najlepiej.

W związku z nazwaniem przez Wojewodę Mazowieckiego al. Armii Ludowej (w ramach dekomunizacji!) tego odcinka trasy Łazienkowskiej al. Lecha Kaczyńskiego (jakże by nie) powstałą inicjatywa radnych, żeby jednak nazwać Trasa Łazienkowska. Radni znów nie wiedzą co to są nazwy i jakie zasady nadawania. Co to jest trasa (np. mostowa), która składa się z kilku ulic i mostów… Nie można naszywać tą nazwą (projektową – związaną z nazwą ul. Łazienkowskiej) jednego z odcinków. I tak most jest Łazienkowski po usunięciu – w ramach dekomunizacji zresztą – generała Berlinga.

Mamy już bałagan związany z trasą Armii Krajowej, gdzie ciągle stosuje się nawet w rozkładach jazdy autobusów starą nazwę Trasy Toruńskiej. Jest to trasa mostu Grota-Roweckiego, ale nazwy jej nadawane pochodzą od ulic składowych co rodzi chaos. I tak dalej – chaos ma być związany ze stuleciem niepodległości.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji

http://grochowniepragapd.blox.pl/2011/12/Most-Polnocny-czyli-Marii-Sklodowskiej-Curie.html

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: