Prezydent podpisał ustawę likwidującą niezależność polskich sądów

0
416

Prezydent Andrzej Duda nie posłuchał głosu narodu i podpisał ustawę o ustroju sądów powszechnych.  Wczytując się w tekst ustawy, wyraźnie, jak na dłoni, widać hipokryzję prezydenta, powiem więcej, jego wyjątkową wprost bezczelność. Prezydent wetując ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, powołał się na autorytet dawnej opozycjonistki, faktycznie osoby niezwykle zasłużonej dla polskiej wolności, pani Zofii Romaszewskiej. Wskazywała o na na ogromną pozycję Prokuratora Generalnego, czyli Ministra Sprawiedliwości, w minionym systemie. Mówiła, że żyła już w systemie, w którym tak wielką władze miał Prokurator Generalny, nie chciała wracać do tego systemu.  Pani Romaszewska, z czego najwyraźniej nie zdawała sobie sprawy, ale posłużyła jako listek figowy, umożliwiający na znaczne rozszerzenie uprawnień Zbigniewa Ziobry, czyli Prokuratora Generalnego.

Ustawa podpisana przez prezydenta daje ministrowi sprawiedliwości władzę absolutną nad sądami powszechnymi, może on w sądach powszechnych wszystko.  Ustawa ta cofa Polskę do czasów PRL-u, czyli do rzeczywistości, przed którą Romaszewska tak przestrzegała.

W tekście ustawy czytamy – “dla wzmocnienia nadzoru zewnętrznego sprawowanego przez ministra” wprowadza się odstąpienie od zasady powoływania prezesa sądu rejonowego przez prezesa sądu apelacyjnego z zastosowaniem procedury opiniowania kandydata – na rzecz powołania go przez ministra.

Następnie tak zwany przepis przejściowy przewiduje, że prezesi i wiceprezesi sądów “mogą zostać odwołani przez ministra sprawiedliwości, w okresie nie dłuższym niż 6 miesięcy od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy, bez zachowania wymogów” określonych w przepisach. Przez pół roku ma też istnieć możliwość dokonania przez prezesów “przeglądu stanowisk funkcyjnych” w sądach, czyli m.in. przewodniczących wydziałów.

Ponadto sprawy mają być przydzielane sędziom losowo, w ramach poszczególnych kategorii, a przydział spraw być równy. Ustawa zakłada jednak możliwość obejścia losowania, znowu dając ministrowi uprawnienia w tym zakresie.

Żaden z tych przepisów nie ma nic wspólnego  z tym, aby sądy działały sprawniej. Ustawa posiada wyłącznie kadrowy charakter. Ustawa powoli ministrowi Ziobro na wymianę wszystkich prezesów sądów powszechnych oraz kierowników wydziałów.  Ziobro będzie powoływał na stanowiska sędziów posłusznych, co oczywiste.   Nieposłusznych sędziów Ziobro będzie mógł przenosić do innych wydziałów, odbierać im dodatki funkcyjne, czyli zmniejszać wynagrodzenie.  Ustawa, podobnie jak było w systemie komunistycznym, wprowadza polityczny nadzór nad sądami.  Proces zamieniony zostanie w swoisty cyrk, który pamiętam,  oglądałem kiedyś w Gdańsku. Do dzisiaj pamiętam płomienną mowę mecenasa Jacka Taylora, kiedy bronił Dariusza Kobzdeja i Tadeusza Szczudłowskiego. Taylor czytał sądowi Kwiaty Polskie Juliana Tuwima. Dzielny obrońca, dostał gromkie brawa od sali, ale oskarżeni poszli siedzieć, tak jak zaplanowała to Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Sędzia nie przejmował się wywodami obrońcy, w jej trakcie spał. W nowym systemie każde nieposłuszeństwo wobec oczekiwań ministra może być początkiem szykan, wobec sędziego, będzie wręcz zakrawało na czyn heroiczny.

Czy Ziobro dobierze kompetentnych sędziów, widzieliśmy jak wyglądało to w Trybunale Stanu, widzieliśmy to na przykładzie tysięcy Misiewiczów.

Prokurator Generalny w nowym systemie może tworzyć rozmaite fikcyjne akty oskarżenia, karać sędziów, którzy nie będą na takiej podstawie, wydawać wyroków. W nowym systemie nie ma co liczyć na sprawiedliwość wobec pisowskich przewalaczy ze SKOKÓW, największej finansowej afery po 1989 roku. Nie ma co liczyć na ochronę i sprawiedliwość żona, bita w domu przez polityka PiS. Nowy system tworzony jest po to, aby umożliwić PiS-owi ten wielki SKOK na fundusze państwa, system ma pilnować, aby nikt nie przeszkadzał.

W ustawie więcej, absurdalnych, bolszewickich wręcz zapisów. Ustawa daje prawo ministrowi sprawiedliwości do przejęcia praw autorskich do programów komputerowych wykorzystywanych w sądach. Jakaś firma opracuje, na przykład system dla elektronicznej archiwizacji akt. Pod tym względem polskie sądy to Środkowy Kaukaz – jak mówił mi znany gdański adwokat. Firma tworzy system i nagle okazuje się, że nie ma żadnych praw do systemu, minister Ziobro przejął sobie prawo własności systemu.  Polska zamienia się w bolszewicką Rosję. Ani jeden z zapisów ustawy nie odnosi się do rzeczywistych problemów istniejących w polskich sądach, jak przewlekłość postępowania. Ustawa nie rozwiązuje problemów, jest jedynie narzędziem umożliwiającym totalną zmianę kadrową. Politycy PiS mówią o postkomunie i o układach. Przeciętny wiek sędziego w Sadach Rejonowych to 39 lat. Gdy upadał komunizm sędziowie mieli po 7-8 lat. To nie chodzi o żaden układ, tylko o polityczne podporządkowanie sobie sądów. Magiczny układ to takie słowo wytrych mające usprawiedliwiać pisowskie bezprawie.

Uchwalona ustawa w sposób oczywisty narusza zapisy polskiej Konstytucji, dlatego mam nadzieję, że posłowie i senatorowie, zgodnie z zapowiedziami polityków polskiej opozycji demokratycznej, poniosą z tego powodu odpowiedzialność karną.

Ustawa o sądach powszechnych stanowi podstawę do rozpoczęcia przez Unię Europejską procedury uruchomienia art. 7 Traktatu. Polska w jaskrawy sposób łamie wartości, ogranicza prawa obywatelskie, niezależność sądów, trójpodział władzy, to podstawowe wartości, na jakich budowano. Dlatego dobrze, że już w środę Komisja Europejska zajmie się łamaniem praworządności w Polsce.

Foto: NaTemat

Wideo: Jaś i Małgosia/Youtube.com

Andrzej Jarmakowski

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: