Propozycja radykalnych zmian w systemie imigracyjnym

1
363

Biały Dom poszukuje sposobów na wyjście z kryzysu, w jakim znalazła się prezydentura Donalda Trumpa. Prezydent Donald Trump podpisał dzisiaj ustawę zaostrzającą sankcję nałożone na Rosję po aneksji Krymu oraz w związku z mieszaniem się Rosji w amerykańskie wybory 2016 roku. Ustawa zakłada, że prezydentowi trudno jest znieść sankcje nałożone na Rosję, Koreę Północną i Iran bez zgody Kongresu USA. Ustawę uchwalono ogromną większością głosów, dając jednocześnie znać, że istnieje większość, zdolna do obalenia weta, gdyby prezydent nie podpisał ustawy.

Ponadto prezydent w towarzystwie senatorów Perdue i Cottona przedstawił dzisiaj projekt ustawy wprowadzającej, jak to określono, radykalne zmiany w systemie imigracyjnym USA. Projekt zakłada, że prawo do otrzymania zielonej karty zdobywaliby przede wszystkim osoby mówiące po angielsku, dobrze wykształcone, posiadające oferty pracy. Jak zwykle w tego typu sprawach diabeł tkwi w szczegółach, ustawę zaprezentowano dzisiaj, z pewnością będzie ona przedmiotem szczegółowych analiz. Ustawa zakłada zmniejszenie legalnej imigracji o połowę.

Powiem szczerze, widzę minimalne szanse na to, aby ustawa ta w takiej formie weszła w życie.  Trudno wyobrazić sobie ustawę, która ograniczałaby imigrację do osób dobrze wykształconych, posiadających dobre kontakty i oferty pracy w USA.  Trump Tower w Nowym Jorku przestałby funkcjonować gdyby,  nie pracownicy pracujący za marne pieniądze, zazwyczaj imigranci. To samo dotyczy to Trump Tower w Chicago, gdzie imigranci podają super drogie drinki. Amerykanie nie chcą podejmować tego typu pracy. Chyba, że w Trump Tower, Jarred Kushner wraz z Ivanką zabiorą się za zmywanie naczyń, gdyż inaczej trudno będzie o znalezienie personelu. Proponowane zmiany sprzeczne są z amerykańskimi wartościami. Przecież wielu prześladowanych ludzi uciekało do Ameryki, nie miało wówczas kasy i pieniędzy na opłacenie ubezpieczenia medycznego.

Może zresztą w tej chwili, nie chodzi tyle o zmianę systemu imigracyjnego, ile, po pierwsze odwołanie się do twardej bazy wyborców Trumpa, a po drugie o odwrócenie uwagi, zajęcie się pierwszym lepszym merytorycznym tematem.

Zwłaszcza, że ciągle pojawiają się nowe wiadomości dotyczące mataczenia Białego Domu w sprawie śledztwa rosyjskiego i kilku innych sprawach.  Wierzyć się nie chce, że to dzieje się naprawdę. Biały Dom dla przykładu mówi o telefonach od prezydenta Meksyku, których nie było. W sytuacji, gdy wiarygodność Białego Domu stoi pod wielkim, coraz większym znakiem zapytania, dyskusja o imigracji, dla części twardego elektoratu prezydenta, zawsze jest dobrą odskocznią, i możliwym uzasadnieniem ewentualnych porażek, za które winą można obarczyć imigrantów.

Dzisiaj w Senacie poinformowano o pierwszych publicznych przesłuchaniach w sprawie ewentualnej reformy systemu ubezpieczeń społecznych. Biały Dom konsekwentnie domaga się odwołania Obamacare, co jednak w tej chwili nie nastąpi. Powiedzmy sobie szczerze. Coraz większa grupa republikańskich senatorów wyraża swoje niezadowolenie ze sposobu funkcjonowania Białego Domu. Zwłaszcza w Senacie panuje atmosfera buntu, w która powoduje, że uchwalenie jakiegokolwiek projektu wspieranego przez prezydenta Trumpa wydaje się mało prawdopodobne.

Tymczasem zaostrza się kryzys wokół Korei Północnej. Po kolejnym udanym teście z rakietą balistyczną Korei Północnej okazało się, iż reżim Kima może zaatakować każde amerykańskie miasto.

Wiadomo, że Biały Dom, zwłaszcza wojskowi rozważają rozmaite opcje, w tym militarne. Jednak sekretarz stanu Rex Tillerson twierdził, że opcje, które posiada Ameryka są mocno ograniczone.  Senator Lindsay Graham twierdzi, iż jeżeli Korea Północna nie zmieni kursu swojej polityki dojdzie do militarnego starcia z tym państwem.

Andrzej Jarmakowski

Wideo 1: CNN

Foto: USA – Super Express

Wideo2 : Youtupe Mania

1 Komentarz

  1. Choroba Trumpa rozszerza się na dupę. Czy tam tkwi też rozum u niego.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: