Przed Francją kolejne ważne wybory

1
136

W niedzielę odbyły się – niezwykle istotne – wybory prezydenckie we Francji. Relacja z wyborów z uwagą śledzona była na całym świecie,  również w Polsce.

Zwycięzcą okazał się Emmanuel Macron. Pokonał on kandydatkę Frontu Narodowego, Panią Marine Le Pen, zdobywając 66,1% głosów.

– Wybory prezydenckie we Francji za nami. Wygrał kandydat liberalny, pro europejski, który mam nadzieję odnowi relacje gospodarcze pomiędzy Polską a Francją – mówi agencji MarketNews24 Monika Constant, Dyrektor Generalna Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej podkreślając, że wybór Marcona na prezydenta Francji przyczyni się do umacniania Unii Europejskiej i jej wartości demokratycznych.

W połowie czerwca Francja stoi jednak przed kolejnymi wyborami, bowiem już 11 czerwca odbędzie się pierwsza tura, a 18 czerwca druga tura wyborów parlamentarnych we Francji, i to tak naprawdę od tego w jaki sposób będzie wyglądał skład parlamentu będziemy wiedzieli na ile silne zaplecze ma za sobą Emmanuel Macron. To ważne, bo obecnie Emmanuel Macron stworzył do tej pory jedynie ruch polityczny, nie ma jeszcze partii, wiec będzie przed nim bardzo ciężkich kilka tygodni pracy po to żeby zdobyć jak najwięcej mandatów zaufania i zbudować koalicję, która pozwoli mu efektywnie rządzić. Praca jest gigantyczna, w każdym z regionów wyborczych powinien mieć swoich kandydatów, którzy powinni zdobyć jak najwięcej głosów.

Foto: Daily Express

Wideo, tekst: MarketNews24

1 Komentarz

  1. WIERNOŚĆ PARTNERCE STARSZEJ OD SIEBIE WYWOŁUJE RECHOT – PO CO CHŁOPU TAKA BABA?
    Konserwatywna prawica wielbi faceta z ćwierć wieku młodszą żoną, chyba trzecią z kolei, a kpi z faceta z ćwierć wieku starszą żoną, z którą jest już 20 lat. Konserwatywna prawica nie broni obyczajów i rodziny, wierności i odpowiedzialności, ale dostępu konserwatystów do młodych kobiecych ciał.
    Wierność małżeńska, wbrew deklaracjom i pozorom, aż tak istotna dla konserwatystów nie jest – oczywiście w przypadku mężczyzn, nie kobiet, ale o tym dalej. Dlatego bujne życie Trumpa nie bulwersowało – ma kasę, pozycję, władzę i chęć – niech sobie maca, kogo chce, a wierność Macrona (przynajmniej ta deklaratywna i oficjalna) wrażenia nie robi. Dla konserwatywnych publicystów to co najmniej przejaw frajerstwa, aberracja jakaś. Wierność partnerce starszej od siebie wywołuje rechot, za którym kryją się insynuacje o homoseksualizmie i impotencji, sugestie zaburzeń psychicznych. Niewierność Trumpa jest zrozumiała i akceptowana, wierność Macrona – „normalna” nie jest. Co ciekawe, po prawicowo-konserwatywnej stronie barykady stoją też kobiety, w których dobrze pojętym interesie jest wierność zwykle lepiej zarabiających mężów. Konserwatywno-prawicowe publicystki piszą o pierwszej babci Francji, wypominają prezydentowej Francji zmarszczki. Może to ukrywane i wypierane lęki przed porzuceniem, może lojalność z silniejszymi i uprzywilejowanymi mężczyznami? Niemniej – na pewno ciekawy przyczynek do badań socjologicznych.
    Zdrada męska nie bulwersuje, zwłaszcza zdrada mężczyzny na szczycie drabiny społecznej. Przypominam czytającej młodzieży, że parę lat temu w Gabinecie Owalnym baraszkowali oralnie niejaki Bill z niejaką Moniką. Realna perspektywa impeachmentu zajrzała w oczy Billowi nie z powodu baraszkowania, ale o tym baraszkowaniu kłamania. Niewierność żonie nie oznacza niewierności narodowi czy konstytucji, okłamywanie żony to kwestia prywatna: ważne, żeby narodowi nie łgać przesadnie.
    Romansowy typ z naszego poletka o naukach płynących z amerykańskiej afery rozporkowo-spermowo-sukienkowej nie zapomniał i kiedy dramatycznie tąpnęły sondaże, za niezręczność uznał porzucenie narodu w dramatycznej chwili dziejowej, a o porzuceniu rodziny nie zająknął się wcale. Poniewczasie Billowi naród wybaczył, bo do żony pokornie wrócił (starszej i brzydszej – więc kara była) i Bill dzisiaj bardziej jest przez naród lubiany, niż jego zdradzana żona i kochanko-stażystka. No i najważniejsze – Bill nie był konserwatystą ani prawakiem, bo jako taki powinien był starszą żonę dla młodszej zostawić i jeszcze jakieś dziecię z nową żoną spłodzić w imię demografii i ochrony zasobów białej rasy. Jak, nie przymierzając, jeden z naszych chłopskich polityków, którego ani trzecie małżeństwo, ani ojcostwo w okolicach sześćdziesiątki kłopotów partii nie narobiło i przeszkodą w karierze politycznej rzeczonego polityka się nie stało. Ot, taki jest konserwatywny chłopski wyborca.
    Dlaczego naszemu romansowemu typowi liberałom przewodzącemu naród nie wybaczył? Sondaże pikowały i leżą nadal na dnie, bo w naszej konserwatywno-prawackiej rzeczywistości rzeczony polityk zachował się jak stryjek, zamieniwszy siekierę na kijek – nowa miłość nie jest ani ładniejsza, ani młodsza od żony, a i jeszcze obarczona przychówkiem licznym o męskości innego mężczyzny świadczącym. Bo po co chłopu taka baba? Nowa baba ma być bardzo młoda, bardzo śliczna i co ważne, dla każdego fana motoryzacji sprowadzanej na lawecie – przesadnie nie używana. Frajerstwo nowego prezydenta Francji wyjątkowe zatem jest – bo żona mu nie dość, że obcy przychówek przyprowadziła razem z przychówkiem przychówku, to jeszcze jest egzemplarzem sfatygowanym, czytaj – pomarszczonym.
    Pogódźcie się z tym drogie panie – z wiekiem tracicie na wartości. No chyba, że jesteście żonami archeologów, jak Agata Christie (i pisząca te słowa), której drugi mąż – archeolog, był od niej 14 lat młodszy i która mawiała: archeolog to wymarzony mąż – im kobieta starsza, tym bardziej się nią interesuje. Jeśli natomiast myślicie, że póki młode i ładne, jesteście dla konserwatystów cenne, to zważcie, że podziwowi i zazdrości kierowanych do pomarszczonego i farbującego zaczeskę idola prawaków nie towarzyszy prawacki podziw dla jego ćwierć wieku młodszej żony. Bardzo młoda i bardzo śliczna kobieta jest też zawsze bardzo interesowna, czytaj – sprzedajna. Czy ona kocha miłością czystą? On ma kasę albo władzę (czyli kasę), albo sławę (czyli kasę), ona ma siebie do sprzedania na wyłączność. Konserwatywny świat złożony jest z bogatych mężczyzn, którym wszystko wolno, biednych mężczyzn, którzy marzą, że im też kiedyś wszystko będzie wolno (jak się dorobią), młodych kobiet, do których prawo mają bogaci mężczyźni i starych kobiet, które nie mają prawa do żadnych życzeń i marzeń. A prawicowo-konserwatywna publicystyka broni raju seksizmu, ageizmu i patriarchatu jak ostatniego szańca. I żeby nie było wątpliwości – to pisała sfrustrowana i podstarzała feministka, którą na pewno zdradza mąż.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: