PRZEMYSŁAW URBAN: Jest poniedziałek po śmierci Alfiego.

1
212
Pełne błędów językowych oraz fałszywej ckliwości epitafium pamięci "dzieci nienarodzonych" w Bytomiu. Fot. Wikipedia

Historia wokół śmierci Alfiego poruszyła wielu szukających sensacji. W tym czasie nie myślano ile takich przypadków jest na świecie, gdy jednocześnie nie możemy pomóc tym, którym można pomóc., często tylko z powodu kosztów. Przemysław Urban bardzo dobrze to opisał, sam doświadczony przez los, ale też fachowiec ocierający się o te sprawy. Publikujemy koniecznie:

Powinienem miło zacząć tydzień ale jakoś nie mogę. Tak więc znowu popełnię przydługi post.

Od jakiegoś czasu obserwowałem doniesienia i reakcje różne na temat biednego Alfiego.
Zmarł on po ponad roku przebywania na intensywnej terapii. Stało się to, co było nieuniknione.

Zdarzyło mi się polizać trochę wiedzy medycznej. Ba, nawet egzamin z układu nerwowego zdałem na 5. Tak, to było dawno temu i mogę zakładać, że już niewiele z tego pamiętam, ale nawet z resztek tej wiedzy, wynika, że niemożliwe jest życie z 1/4 mózgu.

Od ponad pięciu lat spędzam masę czasu na oddziałach anestezjologii i intensywnej terapii. Rozmawiam z lekarzami. Czytam jakieś książki w tej tematyce, by wiedzieć o czym lekarze mówią do mnie i by lepiej wykonywać swoją pracę. I tak się zastanawiam…

Czy wszyscy ci, którzy rozszaleli się w temacie obrony życia Alfiego, na czele z Szydło i Dudą, byli na takich oddziałach? Czy widzieli tych ludzi leżących tam, dla których jedynym wybawieniem jest przejście na drugą stronę, bo ich ciała są tak uszkodzone, że medycyna nic nie pomoże? Jedynie może podtrzymywać sztucznie przy życiu ciało. Czyli dostarczać tlen do tkanek.

Czy ci obrońcy uważali, że skoro Alfiemu zachowała się, czy powróciła, czynność samodzielnego oddychania, to potem odzyska wzrok, czucie i inne zmysły? Że mu, mówiąc kolokwialnie, odrośnie mózg, wstanie i pójdzie do szkoły, dorośnie, założy rodzinę i zestarzeje się z jakąś Lindą lub Mary?Jedynym organem jaki nam odrasta jest wątroba i to pod warunkiem, że zachowało się jej 60%.
Drogi nerwowe, w zdrowym organizmie, „odrastają” w tempie 1 mm na miesiąc.
Alfi cierpiał na chorobę, która niszczyła tkankę nerwową, więc mogło być tylko gorzej.

Czego się spodziewaliście, rzucając durne hasła pt. „dajcie mu żyć!”? Jak okrutnym i zakłamanym człowiekiem trzeba być by skazywać bliźniego na powolną agonię w imię rzekomej obrony życia. Życia które gaśnie.

Ktoś sobie pomyśli (bo nie przypuszczam by miał odwagę mi to powiedzieć), że bezduszny jestem i nie wiem co przeżywali, i przezywają, Jego rodzice. Mam synka na cmentarzu i walczyliśmy o niego ile się dało.

Ale trzeba wiedzieć, że walka ma tylko wtedy sens, gdy…. MA SENS. W tej walce trzeba kierować się dobrem tego, o którego się walczy, a nie swoim egoizmem. Są granice uporczywej terapii, a te granice wyznacza sumienie. Gdy wiesz, że nie pomożesz – pozwól godnie odejść.

I na koniec. Wielu zaordynowało modlitwę, za zdrowie Alfiego. Mam pytanie: jaka była jej skuteczność? Czy ten, który miał ich wysłuchać – wysłuchał? A może pokazał dobitnie, że jest tym rzeczonym źródłem Wszechwiedzy (również medycznej) i żadne fanatyczne protesty, nie wpłyną na odrastanie mózgu…?

Tak mi przyszło do głowy, podczas pisania powyższego, że może te „akty” obrony życia, wynikają z lęku przed śmiercią. Z nieakceptacji nieuniknionego procesu fizjologicznego naszych ciał, który dzięki medycynie i postępowi nauki, udało się tylko trochę odsunąć w czasie.
Nie chcą, ci lub tamci, widzieć śmierci bo to przypomina im, że i sami umrą.
Tak, wszyscy umrzemy i uporczywe wypieranie tego faktu, niczego nie zmieni.
Żyjmy godnie i godnie umierajmy, wtedy kiedy purpurowy zegarmistrz, uzna, że na to czas.

PRZEMYSŁAW URBAN, konsultant medyczny

1 Komentarz

  1. Internet rozgrzała wypowiedź Wojewódzkiego na temat Boga i Kościoła. Do takich wniosków doszedł podczas pogrzebu. – Padały slogany o tym, że „Bóg jest łaskawy i sprawiedliwy”. To największe kłamstwo, jakie czytałem, od dwóch tysięcy lat. Tylko bezlitosny egoista potrafi zabrać młodą matkę trójce dzieciaków. Ale to nie wszystko. W trakcie mszy poświęconej zmarłej osobie Kościół nie zajmuje się tym, kto odszedł, nie zajmuje się jej rodziną i bólem. Kościół zajmuje się sobą. Swoim pieprzonym ewangelicznym narcyzmem – rozpoczął.
    – Jak padły słowa „Przeprośmy za nasze grzechy”, to aż zacisnąłem pięści z bezradności. A kiedy wy przeprosicie za swoje – za obłudę, pedofilię, zachłanność i bizantyjski styl życia? Kiedy ten wasz Bóg przeprosi rodzinę Ani, że gdy ona odchodziła, on zajmował się doglądaniem budowy kolejnej świątyni. Niech przeprosi Jarka, że zabrał matkę jego dzieci. Z pozycji kolan nie zmieni się ani świata, ani własnych horyzontów. Czasami mam wrażenie, że gdyby to od Polaków zależała ewolucja, to chodzilibyśmy wyłącznie na kolanach

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: