Rozmowa z Marcinem Vogel, prezesem fundacji charytatywnej PATRIA

0
107

image1P: Twoja fundacja istnieje już od paru lat na terenie Chicago. Wiemy, że generalnie zajmujesz się pomocą dla niepełnosprawnych dzieci. Co nowego słychać w działalności fundacji?

O: Tak, PATRIA działa już od paru lat. Nie jesteśmy nastawieni specjalnie na rozgłos – w pierwszym rzędzie staramy się pomóc tym najbardziej potrzebującym dzieciom. Jeżeli już mówimy publicznie o naszych projektach, to nie po to, żeby się “lansować”, ale raczej żeby powiedzieć ludziom o fajnych rzeczach, które robimy dla tych dzieciaków, no i może aby zainteresować ich pomocą w realizacji tych projektów.

P: Jaki zatem projekt obecnie realizuje Twoja fundacja?

O: Jesteśmy w przededniu wyjazdu do Polski z grupą jedenaściorga niepełnosprawnych dzieci. To będzie ukoronowanie sześciomiesięcznego projektu. Pół roku temu, w porozumieniu z polską fundacją Kochajmy Zabytki – Zabytki Dzieciom ze Słupska, zaplanowaliśmy tą całą akcję. W zeszłym roku fundacja PATRIA gościła w Chicago dziesięcioro niepełnosprawnych dzieci z Polski. Dzięki hojności tutejszych sponsorów i wielkim sercom rodzin , które wzięły je pod swój dach, te dzieci miały niezapomniane, dwutygodniowe wakacje. Teraz, ta polska fundacja pomogła nam w realizacji wyjazdu dzieci z Chicago do Polski. Plan wakacji jest tak ambitny, że nawet nie wiem, czy ja to tempo wytrzymam (śmiech).

P: Jak zostały wyselekcjonowane dzieci na ten wyjazd?

O: Zgodnie z celami statutowymi fundacji PATRIA, musiały być to dzieci (czyli do 18-go roku życia), niepełnosprawne, oraz z ubogich rodzin.   Na początku projektu podawaliśmy informacje w prasie i radio, no i dosyć szybko zgłosili się chętni kandydaci. Tak naprawdę, to planowaliśmy grupę dziesięcio-osobową, ale ostania mama zgłosiła się z dwójką niepełnosprawnych dzieci, więc zrobiliśmy pewne poprawki, no i jakoś się wszyscy zabierzemy.

P: Jak dzieci przygotowują się do wyjazdu?

O: No właśnie. Bo to nie jest tak, że po prostu jedziemy na wakacje. Fundacja PATRIA zaoferowała tym dzieciom również zajęcia z art-terapii. W trakcie tych zajęć, dzieci przygotowują serię prac plastycznych, które będą wystawione w trakcie uroczystej gali na ich cześć w Polsce. Te prace są na temat historii Polski, więc łączymy tu wiele przyjemnych i pożytecznych elementów.

P: Co będziecie robić w Polsce?

O: No na pewno nie będziemy się nudzić! Dzięki niesamowitej wręcz hojności sponsorów polskich, jak również niespotykanej operatywności pani Alicji Augustyniak, prezesa fundacji Kochajmy Zabytki – Zabytki Dzieciom, plan pobytu literalnie pęka w szwach. Lecimy do Gdańska, ale nasza baza będzie w hotelu w Ustce. Stamtąd robimy codzienne wypady: Gdańsk, Sopot, Malbork, Toruń. Dzieci będą zwiedzały skansen, przepłyną się po Bałtyku ogromnym żaglowcem, wezmą udział w poszukiwaniach pirackiego skarbu bursztynów, będą oglądały turniej rycerski – słowem będzie się działo. Projekt po stronie polskiej został objęty patronatem honorowym urzędu miasta Słupsk, jak również Wojewody pomorskiego. Włączyli się do tego również znani artyści – Rudi Schubert zaprosił całą grupę do siebie na farmę, gdzie odbędzie się całodniowy festiwal na cześć naszych niepełnosprawnych dzieci z udziałem innych znanych artystów polskich.

P: Jak wygląda pomoc ze strony Polonii?

O: No cóż, na tutejszym podwórku istnieje parę fundacji, które są bardzo dynamiczne w zbieraniu pieniędzy na swoje cele. My nikomu nie chcemy przeszkadzać, z nikim konkurować. Mamy paru wypróbowanych sponsorów, którzy bez wielkich fanfar pomagają nam w realizacji różnych projektów. Polish-American Contractors Builders, Eagle Distributors, Wes Truck & Trailer, Sokół Riders, Fundacja Kultury Tatrzańskiej, różne kluby zrzeszone w Związku Podhalan – to tacy skromni bohaterowie, dzięki którym udaje nam się realizować marzenia tych dzieci. Jesteśmy też bardzo dumni i wdzięczni, że Konsulat RP w Chicago otoczył ten projekt patronatem honorowym, a nawet udzielił nam wsparcia finansowego. Świadczy to niewątpliwie o tym, że jest to dobry, i pożyteczny projekt. Wsparcie sponsorów nie zawsze pokrywa wszystkie koszty, ale na szczęście nieźle zarabiam, więc jak czegoś brakuje, to dokładam po prostu z własnej kieszeni. Jasne, że fajnie by było, gdyby więcej ludzi odwiedziło naszą stronę internetową ( www.patria-usa.org ) i zadeklarowało nawet najskromniejszą pomoc…

P: Wspomniałeś o pracy. Jesteś policjantem, pracujesz na pełen etat jako wykładowca na Akademii Policyjnej w Chicago. Prywatnie prowadzisz kursy na noszenie broni i ze strzelania. Jak znajdujesz czas na pracę z dziećmi i w ogóle – na działalność fundacji?

O: Dobre pytanie! Jakiś czas temu wspomniałem mojej mamie, że myślę o przejściu na wcześniejszą emeryturę. Synku – powiedziała moja mama – musisz koniecznie znaleźć sobie jakieś zajęcie na emeryturze, bo inaczej umrzesz z nudów. Muszę przyznać, że dawno się tak nie uśmiałem, jak w czasie tej rozmowy. Ja mam tyle spraw na głowie teraz, że na pewno nie będę się nudził jak przejdę kiedyś na emeryturę. Powiedzmy w ten sposób – do tej pory stoi u mnie w domu choinka, bo nie mam czasu jej rozebrać (śmiech). No a tak na poważnie, to wiele bym nie zawalczył, gdyba nie pomoc członków zarządu – Ani Kękuś, doktora Alberta Pawlusiewicza, Jana Warzechy, Anity Wowak, i Adama Zbroji. Ci ludzie wspierają mnie swoim rozsądkiem, wiedzą, i osobistym zaangażowaniem. Mamy też licznych woluntariuszy, którzy poświęcają swój czas dla dobra projektów fundacji. A ponadto jest cała rzesza ludzi o złotych sercach, którzy też nam pomagają. To są osoby nie szukające rozgłosu, nie obrażające się, jak się ich nie wymieni jako sponsorów – bo nie po to chcą pomagać niepełnosprawnym dzieciom, aby się reklamować, ale dlatego, bo jest to słuszny cel.

P: A propos celów. Ktoś może powiedzieć, że wysyłanie dzieci na wakacje, nawet tych niepełnosprawnych, nie jest najważniejszym priorytetem.   Są przecież dzieci chore na raka, potrzebujące nowych serc czy nerek, dzieci wymagające skomplikowanych i kosztownych operacji.

O: Masz absolutną rację. Bardzo byśmy chcieli pomóc wszystkim dzieciom. No ale niestety nie jest to możliwe. Nie podejmujemy się walki z nieuleczalnymi chorobami, bo to przerasta nasze możliwości. My koncentrujemy się na konkretnej pomocy konkretnym dzieciom. Organizujemy dla dzieci niepełnosprawnych zajęcia z art-terapii, które pozwalają im osiągnąć maksymalny rozwój poprzez kontakt ze sztuką. A co do wakacje – ja nie mam niepełnosprawnego dziecka, ale rozmawiam z wieloma matkami i ojcami takich dzieci. My nie zdajemy sobie sprawy, jaki to jest codzienny, herkulesowy wysiłek, żeby takim dzieckiem się zająć. Więc takie wakacje, to nie tylko rozrywka dla dzieci, ale również (a może przede wszystkim) wielce zasłużony odpoczynek dla rodziców.

P: Chcę zadać Ci jeszcze jedno pytanie, i mam nadzieję, że się nie obrazisz. Wiesz, fundacje charytatywne często mają opinię, że są tam jakieś nadużycia finansowe. Ludzie dają pieniądze, często gotówkę, na jakiś szczytny cel, ale tak naprawdę to nikt nie wie ile i do kogo trafia. Są również fundacje, które wydają ogromny procent z tego co uzbierają na swoje koszty operacyjne. Jak to jest w fundacji PATRIA?

O: Nie tylko się nie obrażę, ale cieszę się, że je zadałaś. Nasze fundusze generalnie nie pochodzą z dotacji gotówkowych. W ciągu dziesięciu lat naszego istnienia, nasi woluntariusze stali tylko dwa razy z puszkami na przedstawieniach artystycznych. To nie jest nasz model działania. Większość naszych funduszy pochodzi z dotacji korporacyjnych, lub imprez, które organizujemy. Nasze rozliczenia są publicznie dostępne. PATRIA jest zarejestrowana w Urzędzie Sekretarza Stanu, w Urzędzie Podatkowym (IRS), dzięki czemu mamy status 501(c)(3). To pozwala wszystkim przekazującym dotację na odpisanie ich sobie od podatków. Jesteśmy również zarejestrowani w Prokuraturze Generalnej Stanu Illinois jako fundacja upoważniona do zbierania pieniędzy na cele charytatywne. W naszym zarządzie jest nawet pracownik Prokuratury Generalnej, także pomiędzy nim, a moim zawodem jako policjant, miejsca na jakieś nadużycia finansowe w PATRIA nie ma. Nasz budżet jak i obroty są bardzo skromne, poniżej $50,000 rocznie, więc nie musimy robić kwartalnych rozliczeń z IRS, ale nasi sponsorzy wiedzą dokładnie na co ich pieniądze są przeznaczane. A co do ilości pieniędzy wydawanych na prowadzenie fundacji, to jest ona minimalna. Wszyscy członkowie zarządu mają swoje zawody lub firmy, więc prowadzimy fundację bez żadnych wynagrodzeń. Oczywiście są koszty związane z organizowaniem imprez, bo nie zawsze dostajemy salę czy jedzenie za darmo, ale 100% zysku z takich imprez jest przekazywane na cele statutowe.

Dziękuję serdecznie za rozmowę i powodzenia w działalności waszej fundacji.

Adam Zbroja

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: