Sąd Najwyższy pisze „ważne” rzeczy!

2
231
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Sąd Najwyższy kojarzy się z najwyższym autorytetem, a jego prezes tym bardziej. No i mogłem się dowiedzieć jaki to autorytet stoi za tym, że prezes Małgorzata Gersdorf oświadcza – jak i inni sędziowie – publicznie, że to niezawisłość i dwuinstancyjność zapewnia bezpieczeństwo uczciwych obywateli. Wielokrotnie już pisałem, że wcale tak nie jest i wymiar sprawiedliwości może katować ludzi w imieniu łajdaków i niesprawnych innych instytucji.

Ponieważ rzecz oparła się, z powodu wadliwego działania wymiaru sprawiedliwości, o Sąd Najwyższy, przesłałem do prezes Gersdorf kopię pisma. Zmuszony byłem je napisać do matki mojego dziecka, którego nie widziałem kilkanaście lat, z czego wynika wiele innych kłopotów… Inna kopię dostało znów Ministerstwo Sprawiedliwości, co Prezes wiedziała. Jako naukowiec myślałem, że Profesor zrozumie co tam jest napisane i jaki ma związek z jej działaniami i w ogóle z tym, co się dzieje w naszym państwie. Wszak zagrożona jest także ona sama.

Nic takiego się nie stało. Pani Prezes uznała, że widocznie jestem mało rozgarnięty, mimo że wiedziała kim jestem. Pismo zostało przekazane do „udzielenia odpowiedzi” do zespołu ds. korespondencji, jakiemuś urzędnikowi. Na pewno nie był on w stanie zrozumieć nic, skoro nie zrozumiała Prezes. Napisał nieudolne pismo o niczym, z którego wynika, że Sąd Najwyższy nie rozumie o co chodzi. Już w samej inwokacji widać efekt kopiuj-wklej: Szanowny Pani…. Potem urzędnik tłumaczy mi do kogo to pismo jest skierowane (adres był przekreślony), czyli to co wiem.

A potem – standardowe wywody biurokratyczne: „Treść powyższego pisma nie nawiązuje do kompetencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, ani do kompetencji Sądu Najwyższego okreslonych przepisami kpc oraz ustawy z dnia 23 listopada o Sądzie Najwyższym (tekst jedn. Dz. U. Z 2016 r. poz. 1254. Zgodnie w wyżej wymienionymi przepisami, Sąd Najwyższy nie posiada uprawnień do ingerowania w toczące się postepowania sądowe, a także postępowanie egzekucyjne, ani też do badania – poza drogą procesową zasadności orzeczeń wydanych przez sądy powszechne. Należy podkreślić, że Pierwszy Prezes (Prezes Sądu Najwyższego) nie posiada kompetencji do ingerowania w sferę orzekania”.

A na koniec „uprzejmie” informuje się, że wymieniona w piśmie kasacja nie została przyjęta do rozpoznania, co ostatecznie pokazuje poziom wymiaru sprawiedliwości. Po prostu w każdej prawie sprawie źle, a jeśli dobrze, to te złe niwelują efekty. Pieniądze nasze sędziowie i ich współpracownicy biorą za nic.

Oczywiście szkoda czasu pisać odpowiedź na odpowiedź, by dostać kolejny taki bełkot (z doświadczenia wiem jak wyglądają odpowiedzi na odpowiedzi na odpowiedzi). Trzeba za to opublikować ten artykuł, aby społeczeństwo zdawało sobie sprawę z tego, jak jest. A może być jeszcze gorzej, gdyż agresja Ministerstwa Sprawiedliwości wobec sędziów nie jest rozwiązaniem profesjonalnym. To to samo Ministerstwo, które pisuje takie pisma o niczym do obywateli, twierdząc, że nic nie może zrobić, bo sądy są niezależne. A jakie mają być? Trzeba jednak zrozumieć na czym polega wadliwe działanie wymiaru sprawiedliwości.

Czy ja w ogóle przesłałem odpis tego pisma, żeby uzyskać jaką interwencję czy naruszać ustawy? Nie, ale wymienianie numerów ustaw i kompletny brak zrozumienia co jest napisane to naprawdę poważne zagrożenie. Obywatel nawet nie ma prawa przekazać dowodów złego działania systemu, którego Pierwsza Prezes codziennie broni w mediach, twierdząc, że niezawisłość sądów i instancyjność mają załatwić sprawę jakości orzekania!

Pani Profesor także myśli, że korespondencja polega na wysłaniu jakichś odpowiedzi w celu zapewnienia pozorów i zapełnienia segregatorów (szeroko pojęty rząd czyni to z drugiej strony pozostawiając mnie bez pomocy). Więc nie: korespondencja to jest pisanie na temat i wymiana myśli. Przyznam szczerze, że po Sądzie Najwyższym się tego nie spodziewałem. Nie myślałem też, że naukowiec może być zadowolony z takiego reprezentowania jego osoby. Jest to oczywiście wystawienie na szwank autorytetu Sądu Najwyższego, który w tym samym piśmie pisze, że nie przyjął mojej kasacji. Ja rozumiem, że SN nie jest trzecią instancją i że często jego sędziowie nawet widząc nieprawidłowości nie mogą uznać kasacji, jednak pismo to naprawdę podważa jego wiarygodność.

Czy to jest przypadek, że dziecku odbiera się wzorowego ojca, a ojcu dziecko, nie patrząc na konsekwencje tego. Bełkocze się o interesie dziecka przy tym! Czy to jest normalne, że wymiar sprawiedliwości wspiera łajdaków uniemożliwiając fachowcowi pracę i jeszcze pokrzykując? Czy to jest profesjonalne, że w orzeczeniu broni się źle działającego państwa przez obywatelem, a nie odwrotnie?

Obecna nagonka na wymiar sprawiedliwości wynika właśnie z tego, choć zupełnie nie zajmuje się ona tymi elementami eksploatacyjnymi, o których pisałem. Powstaną nowe problemy. Na pewno nie zostaną rozwiązane moje problemy i nikt za to nie poniesie odpowiedzialności.

Pani ma za co żyć. Narzeka prezes Gersdorf na niskie zarobki w sądownictwie (10 tysięcy starczyłoby na wiele miesięcy, choć powinienem zarabiać tyle w miesiącu). Ja – nie mam za co żyć, mimo wysokich kwalifikacji. Właśnie dzięki takim pismom, przewlekłości, skandalicznym zachowaniom sędziów. Chciałbym wierzyć, że moja kasacja nie została przyjęta, ale przynajmniej sędziowie SN zauważyli wszystkie te skandaliczne błędy, tylko nie mogli z powodów proceduralnych.

Jako ekspert eksploatacji i redaktor widzę od razu, że kwalifikacje techniczne urzędnika też są słabe, bo zamiast podnieść tekst o dwa wiersze, albo zmniejszyć czcionkę – przenosi jeden wiersz z pieczątką na drugą stronę. Poza tym wielokrotnie powtarza Sąd Najwyższy i Pierwszy Prezes, co po prostu ignoruje wszelkie zasady redakcji. To że także nie rozumie po co ten odpis Prezes otrzymała jest oczywiste, jeśli ona sama tego nie rozumie. Ja nie mam czasu pisać wyjaśnień, po których przychodzą też wykrętne pisma. Piszą je różni urzędnicy za nasze podatki.

RAFAŁ WODZICKI, ekspert eksploatacji

Fot. Rafał Wodzicki: Nagłówek SN z orzełkiem koło zdjęcia córki stającej na baczność i zasłaniającej sobie usta na widok aparatu, by nie było widać jej śmiechu przy tacie. Żaden sąd się tym dowodem nie interesował i także udawał, że tego nie ma. Było to dwadzieścia lat temu i to wymiar sprawiedliwości doprowadził do tego, że możliwe było rozwiedzenie mnie z nią.

2 Komentarze

  1. Ale to jest dowód na brak równości wobec prawa, skoro nie podejmuje się problemów zgłaszanych przez obywateli. Odnoszę wrażenie,że te niby wojny to tylko rodzaj teatru i polityczne gierki, a tytuł profesorski nie czyni z jego posiadacza człowieka nauki – dociekliwego i otwartego.

    • Bardzo to smutna konstatacja. Pisałem już o takich zjawiskach. Człowiek idzie z zaufaniem do ludzi, którzy znają ten temat tylko teoretycznie i człowiek zostaje sam wobec faktycznej przemocy, także państwa, które twierdzi, że kieruje się prawem.

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: