Samospalenie: trudno nie mówić nic

0
722

Niedoszły samobójca, który próbował dokonać samospalenia przed PKiN, pozostawił manifest, w którym jednoznacznie wini partię rządzącą za swój czyn. Według nieszczęśnika to PIS ma być odpowiedzialny za jego śmierć. I to PIS ma jego krew na swoich rękach. I ten fakt zmienia wszystko.

Charakter wydarzenia jest więc ogólnonarodowy, nie tylko prywatny. Naród bowiem został powołany na świadka tej tragedii, będąc również samym ołtarzem, przed którym miano poświęcić ludzkie życie.

Samospalenie to ostateczność. To ostatni wybór. Mógł być cichy i prywatny. A jest publiczny, wstrząsający i znamienny. Śmierć lepsza od życia, gdyż życie okazało się niemożliwe.

Ten, kto ofiarowuje życie dla narodu, musi zostać wysłuchany. Jego słowa spisane przed śmiercią nie mogą być pominięte, ani wyśmiane. Próby przekręcania ich znaczenia oraz  kwestionowanie poczytalności autora są zwykłą ucieczką przed odpowiedzialnością. Gdyż przed śmiercią człowiek jest szczery. Zwłaszcza przed śmiercią ofiarowaną narodowi. Wiadomość zatem, którą pozostawia przyszły samobójca, ma dla narodu wymiar niemal sakralny. Przez wielu odczytywana jest jak proroctwo. Słowa takie  mają w każdym razie ogromną siłę mobilizującą, ale nie tylko ze względów politycznych. Naród ma jakby do spłacenia dług wdzięczności wobec kogoś, kto dla narodu oddał życie. Wola nieszczęśnika musi zostać wypełniona. Inaczej staje się palącym brzemieniem i jednocześnie klątwą. To, oczywiście, mit, ale mający siłę ludowej, niezniszczalnej legendy.

Nie można nie mówić nic. Człowiek nie zawsze reaguje na cudzy ból czy nieuzasadnioną śmierć z powagą. Nie zawsze współczuje. Nie zawsze milczy. Gdyż nie zawsze jest chrześcijański i ludzki. Nieraz nie może powstrzymać się przed nic nie znaczącymi, banalnymi słowami. Przykre, ale nieuniknione: w takich sytuacjach nieraz objawia się “ciemna strona” człowieka. Nieraz więc wybiera on celowo cynizm, głównie dlatego, aby uciec przed moralną odpowiedzialnością, albo zbić polityczny kapitał na ludzkiej tragedii. Rząd PIS próbuje zatem umniejszyć znaczenie tego wydarzenia, podważając nawet poczytalność niedoszłego samobójcy. Mariusz Błaszczak cynicznie stwierdził – nawet nie insynuował –  że zrozpaczony człowiek został popchnięty do ostateczności przez propagandę totalnej opozycji. Przykład szczytu cynizmu podszytego strachem. Ale tak właśnie reagują winni, czyniąc manifest samobójcy jeszcze bardziej wiarygodnym.

zdjęcie: crowdmedia.pl

Dariusz Wiśniewski

 

Skomentuj

Prosze wpisz komentarz!
Wpisz Imie: